I Niedziela Wielkiego Postu

Wtedy Jezus został zaprowadzony przez Ducha na pustynię, aby był kuszony przez diabła.
A po czterdziestu dniach i czterdziestu nocach postu poczuł głód.
Wówczas przystąpił do niego kusiciel i powiedział: Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, aby te kamienie stały się chlebem.
A on odpowiedział: Jest napisane: Nie samym chlebem będzie żył człowiek, ale każdym słowem pochodzącym z ust Bożych.
Wtedy diabeł wziął go do miasta świętego i postawił na szczycie świątyni.
I powiedział mu: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest bowiem napisane: Rozkaże o tobie swoim aniołom i będą cię nosić na rękach, abyś nie uderzył swojej nogi o kamień.
Jezus mu odpowiedział: Jest też napisane: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, swego Boga.
Znowu wziął go diabeł na bardzo wysoką górę i pokazał mu wszystkie królestwa świata oraz ich wspaniałość.
I powiedział do niego: Dam ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon.
Wtedy Jezus powiedział mu: Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, swemu Bogu, będziesz oddawał pokłon i tylko jemu będziesz służył.
Wówczas diabeł go opuścił, a oto aniołowie przystąpili do niego i mu służyli.

(Mt 4,1-11)

Wyjście na pustynię
Będąc na początku Wielkiego Postu, słyszymy z wielu stron o konieczności ,,wyjścia na pustynię”. Co to oznacza? Czym ma być? Czy chodzi tylko o umartwienia?

Kiedy popatrzymy na hebrajską etymologię słowa pustynia (hebr. mi-dbār) to miejsce z którego przemawia Bóg. Patrząc na opisy ewangelijne możemy zauważyć, że dla Jezusa pustynia jest miejscem, gdzie może odpocząć, wyciszyć się, spotykać się z Ojcem w przerwach między swoją działalnością.

40 dni
Kiedy wychodzimy na pustynię na 40 dni nie chodzi jednak o wyciszenie i odpoczynek. Liczby niosą ze sobą symbole i konkretne przesłanie. Czterdzieści dni to czas jednego pokolenia, symbol dojrzałości, gotowości, nasłuchiwania, to czas oczyszczenia. Doskonale łączymy ten okres z 40 latami, podczas których Izrael tułał się po pustyni, aby być gotowym na wejście do Ziemi Obiecanej. Jest to czas przygotowania i rozeznawania do pełnienia tego czego chce Bóg. Również Jezus, który daje nam przykład we wszystkim, wychodzi na pustynie i przez 40 dni modli się i pości, aby być gotowym do wypełnienia woli Ojca i Odkupienia człowieka. 

Nawrócenie a walka duchowa
Nawrócenie – czyli zmiana myślenia, zmiana pewnych nawyków, zwrócenie się do Boga w konkretnych aspektach naszego życia – które powinno być owocem naszego wyjścia na pustynię nie obędzie się bez stoczenia walki, ofiary, rezygnacji z siebie. Nie bądźmy naiwni licząc na łatwą zmianę, bo gdy przyjdą trudności zwyczajnie z niej zrezygnujemy… Nawrócenie zawsze łączy się z walką, ale owoce są warte tego trudu!

Szatan kusi…
W dzisiejszej ewangelii widzimy 3 stopnie, w których szatan kusi Jezusa. Schemat ten z pewnością wykorzystuje do dziś, kiedy staje do walki z nami, dlatego dobrze jest być tego świadomym.

  1. Pierwsza pokusa dotyczy tego co jest najprostsze i uderza w nasze codzienne potrzeby. Polega na pobudzaniu zmysłów. Może to być potrzeba odpoczynku, głodu, spokoju, poczucia bezpieczeństwa. Pierwszych rodziców demon kusił do skosztowania tego symbolicznego owocu, zwracając ich uwagę i spojrzenie na ten owoc. Chodzi więc o pewną zewnętrzną podnietę, która zachęca nas do dalszych kroków.
  2. Następny stopień kuszenia to upodobanie. Poddajemy się działaniu złego gdy zaczynamy wchodzić z nim w dyskusję. Wiemy, że pierwsi rodzice, gdy zaczęli być kuszeni przez szatana, podjęli z nim dialog i zaczęli przyglądać się zakazanemu owocowi, podważać Bożą miłość, wsłuchiwać się w kłamstwa, które podpowiadał szatan i wątpić w to czym żyli do tej pory. Jezus od razu ucina głowę tej pokusie pójścia na skróty, osiągnięcia celu, bez krzyża, cierpienia i ofiary. Nie wchodzi w dialog z kłamstwem, nie podejmuje rozmowy z szatanem.
  3. Trzeci etap, to przedstawianie fałszywych obietnic. No właśnie fałszywe, a jednak tak często przyjmujemy je jako możliwe… Pierwsi rodzice uwierzyli, że jeżeli skosztują zakazanego owocu, będą mogli poznać dobro i zło, tymczasem utracili zdolność właściwego widzenia. Ich życie zostało napełnione lękiem. Dzieje się tak, gdy na tronie naszego życia nie zasiada Bóg, TYLKO JA, kiedy centrum naszego życia wyznacza kariera, pragnienia, ambicje i aspiracje.

Zbrojownia
Przyjrzyjmy się Jezusowi, który stawia opór złemu. Zobaczmy Jego pokorę, uniżenie, odwagę. Doświadczając słabości ludzkiego ciała, nie poddaje się złu i nie wątpi w miłość Ojca. Uchwyćmy się Jezusa, aby wraz z Nim zmierzyć się z trudami 40 dni pustyni, by po stoczonej walce ucieszyć się owocami prawdziwego nawrócenia się ku Bogu.

Dominik Strychacz CSsR

Postanowienia wielkopostne

W związku z Wielkim Postem zwykliśmy podejmować jakieś postanowienia. Często polegają na zrezygnowaniu z czegoś lub na wyborze jakiejś dodatkowej czynności. Postanowienia nie mogą być „sztuką dla sztuki”. Powinny nam pomóc w dobrym wykorzystaniu Wielkiego Postu – zbliżeniu się do Jezusa, rozwoju swoich mocnych stron oraz walce z wadami.


Jak podjąć dobre postanowienie?

 Punktem wyjścia jest określenie gdzie jestem na drodze mojego życia: jaki jest mój stan, jakie są moje zalety i wady, jakie są moje relacje z innymi, jak wygląda moja wiara i modlitwa… Należy pamiętać o stanie swojego zdrowia, o wieku, zawodzie…

Kiedy już wiem, gdzie jestem, mogę pomyśleć dokąd zmierzam, jak chciałbym, by wyglądało moje życie w sferze życia osobistego, rodzinnego, zawodowego, duchowego. To moje marzenie winno być realne, możliwe do osiągnięcia, nawet jeśli droga do niego byłaby długa.

Po odnalezieniu mojego „teraz” i wizji na przyszłość mogę pomyśleć o konkretnych celach, które mają mnie zaprowadzić do spełnienia marzenia czy przybliżeniu się do niego. Cel, który sobie wyznaczam winien posiadać kilka istotnych cech:

  1. Skonkretyzowany – sformułowanie celu powinno być jednoznaczne. Warto go zapisać
  2. Mierzalny – a więc tak sformułowany, by można było określić stopień jego realizacji
  3. Osiągalny – cel musi być określony na miarę naszych zdolności i możliwości,
  4. Istotny – cel powinien być ważnym krokiem naprzód,
  5. Określony w czasie – należy wyraźnie ustalić, w jakim okresie czasu chcę go osiągnąć.

Wiedząc gdzie jestem, dokąd zmierzam co chce osiągnąć na drodze, mogę w końcu podjąć konkretne postanowienia, które przybliżą mnie do realizacji celów. Postanowienie to swego rodzaju krok w osiąganiu poszczególnych celów. Także ono powinno być konkretne, mierzalne i osiągalne. Jego ramy czasowe może nam określić cały Wielki Post, a Wielki Tydzień może być sprawdzeniem, na ile udało mi się osiągnąć to, co zamierzyłem.

PRZYKŁAD

Wyobraźmy sobie młodego męża, który rok temu został ojcem. Pracuje w korporacji, a jego praca daje jego rodzinie godziwe utrzymanie. Często jest jednak zmuszony do nadgodzin. Jest wierzącym człowiekiem, stara się modlić codziennie, choć nieraz brakuje mu wytrwałości. Regularnie uczęszcza na Msze.

Marzy o tym, by Bóg stał się bardziej obecny w jego życiu osobistym i rodzinnym. Mocno pragnie być dobrym ojcem i mężem, obecnym w domu, zaangażowanym w wychowanie i rozwój dziecka. Bardzo chce, by jego relacja z żoną była mocna i ciągle się rozwijała.

Ustala pewne cele, które chce osiągnąć. Po pierwsze, chce być częściej obecny w domu, by pomóc swojej żonie w opiece nad ich dzieckiem, nawet jeśli wiązałoby się to ze zmniejszeniem dochodów płynących z nadgodzin. Następnie, chce zadbać o codziennie modlitwę – rano osobistą, a wieczorem z żoną. Decyduje, że raz w tygodniu, znajdzie czas, by wyjść gdzieś ze swoją małżonką.

Mając cele podejmuje postanowienia. Najpierw, porozmawia z szefem i zmniejszy nadgodziny o połowę. Decyduje się wstawać codziennie 10 minut wcześniej, by przeczytać Ewangelię z  dnia i ofiarować cały dzień Panu Bogu. Wieczorem zaś, będzie usypiał dziecko, a potem wraz z żoną krótko podziękują Bogu za cały dzień. Postanawia ustalić ze swymi rodzicami, by ci przychodzili do niego raz na tydzień, by zaopiekować się dzieckiem, a w tym czasie będzie wychodził gdzieś ze swoją żoną.

Dariusz Dudek CSsR

Redemptoryści niespodzianką w Kielcach

22 lutego 2020 roku w Kielcach odbyły się XII Mistrzostwa Wyższych Seminariów Duchownych w Piłce Nożnej Halowej. W turnieju wzięły udział 24 drużyny diecezjalne i zakonne, które przybyły z całej Polski. Wśród nich znalazła się także drużyna redemptorystów.

Dzień wcześniej podczas wieczornej gali rozlosowano drużyny. W sześciu grupach (A-F) grało po cztery z nich. Redemptoryści trafili do grupy D, w której znalazły się też drużyny: WSD Łomża, WSD Drohiczyn i WSD Radom. Grupa wydawała się wyrównana; nikt do końca nie wiedział, czego się spodziewać.

W sobotni poranek, po uroczystej Mszy Świętej, drużyny zjadły śniadanie i ruszyły na dwie hale, by tam rywalizować o puchar mistrza. Reprezentantami WSD Redemptorystów w Tuchowa byli bracia: Aleksander Ćwik, Jakub Gościński, Dominik Strychacz, Ireneusz Krzywoń, Dominik Król, Robert Borzyszkowski, Michał Bujak, Kacper Grabowski i Marcin Wojdan.

W pierwszej kolejce Redemptoryści starli się z drużyną WSD Łomża. Reprezentacja z Tuchowa otworzyła wynik, ale Łomżanie nie dali za wygraną i wyrównali. Zmagania zakończyły się ostatecznie zwycięstwem redemptorystów 2:1, którzy  zapisali na swoim koncie 3 punkty.

W drugiej kolejce tuchowska drużyna trafiła na zespół WSD Drohiczyn. Mecz, po zaciętej i ostrej walce, zakończył się remisem 1:1; Kolejny punkt trafił na konto WSD z Tuchowa.

Sytuacja w grupie była dość wyrównana. Ostatni mecz w tej fazie redemptoryści zagrali przeciwko reprezentacji WSD z Radomia. Drużyna rywali jako pierwsza strzeliła bramkę. W ostatnich 30 sekundach drugiej połowy tuchowscy seminarzyści wyszli z kontrą i wyrównali wynik na 1:1, zdobywając piąty punkt i zapewniając sobie wyjście do 1/8 finału z pierwszego miejsca w grupie. Zwycięzcy nie kryli radości.

W fazie pucharowej seminarzyści z Tuchowa trafili na reprezentację WSD Chrystusowców. Pierwsza bramka dla redemptorystów padła z rzutu rożnego. Zamieszanie w polu karnym, piłka odbiła się od obrońcy i znalazła się w siatce. Pod koniec drugiej połowy kolejna bramka strzelona przez tuchowskie seminarium przypieczętowała zwycięstwo. Redemptoryści wchodzą do fazy ćwierćfinałowej.

W 1/4 finału drużyna z Tuchowa trafia na WSD Franciszkanów z Łodzi. Walka była dosyć wyrównana; po jednej i drugiej stronie nadarzały się okazje do strzelenia bramki. Długi czas żadna z drużyn nie potrafiła otworzyć wyniku. Pod koniec drugiej połowy nadarzyła się dogodna sytuacja i franciszkanie wyszli na prowadzenie. Pomimo usilnych starań redemptoryści nie zdołali wyrównać.

Tuchowskie seminarium zakończyło zmagania w ćwierćfinale, znajdując dla siebie miejsce pośród 8 najsilniejszych drużyn seminaryjnych w Polsce i będąc 3. najlepszą drużyną wśród drużyn zakonnych. Mistrzostwa wygrało WSD Salezjanów z Krakowa. Całe wydarzenie odbyło się w atmosferze wzajemnego szacunku, braterstwa i zdrowej rywalizacji sportowej.

                                                                                                  Marcin Wojdan CSsR

 

Epidemia uzależnień

 

Epidemia uzależnień – z czym zmaga się współczesny człowiek?

W dniu 22 lutego br. w auli Wyższego Seminarium Duchownego Redemptorystów w Tuchowie odbyło się kolejne spotkanie organizowane przez Tuchowskie Forum Lektury Współczesności „DIA-LOGOS”. Tym razem dotyczyło ono różnego rodzaju uzależnień, a sam wykład zatytułowany był: Epidemia uzależnień. Przeprowadził go Pan Jacek Krajka, Kierownik Poradni Uzależnień oraz Instruktor Terapii Uzależnień z Gliwic, z bagażem 25-letniego doświadczenia pracy z osobami borykającymi się z różnego rodzaju uzależnieniami.

W swojej prezentacji prelegent omawiał tematy związane z uzależnieniami od alkoholu, Internetu, nowych narkotyków (dopalacze), hazardu oraz seksu, zwracając szczególną uwagę na problem tego pierwszego, które bardzo często towarzyszy również innym uzależnieniom. Zaznaczył, że uzależnienie zostało przez Światową Organizację Zdrowia scharakteryzowane jako choroba, która w około 60% współwystępuje z innymi chorobami psychicznymi, oraz że ma ono wymiar społeczny, ponieważ nie dotyczy jedynie samego chorego, ale również jego najbliższych oraz środowiska, w którym przebywa. Aby nie być gołosłownym prelegent podpierał się współczesnymi badaniami, statystykami oraz własnym, wieloletnim doświadczeniem zawodowym.

Na szczególną uwagę zasługują informacje, które mogą pomóc w identyfikacji/wykryciu uzależnienia, a które charakteryzują się określonymi objawami:

  1. Trudność w kontrolowaniu swoich zachowań;
  2. Poczucie „głodu” lub silny przymus wykonania określonej czynności, która prowadzi do zaspokojenia potrzeby;
  3. Wykonywanie tych czynności lub zażywanie środków psychotropowych pomimo ponoszonych szkód z nimi związanych;
  4. Zaniedbywanie alternatywnych form aktywności oraz wypoczynku;
  5. Zmiana tolerancji na dany środek chemiczny lub potrzeba zintensyfikowania określonej czynności;
  6. Objawy odstawienne.

Prelegent zwrócił również uwagę na sposoby zapobiegania współczesnym formom uzależnień, którymi winny być przede wszystkim (zarówno dla osób młodszych, jak i starszych): silna więź w oraz z rodziną, rozwijanie swoich pasji oraz zainteresowań, głębokie praktyki religijne, chęć samorozwoju oraz oparcie się na autorytetach.

Swoją prezentację p. Jacek zakończył sformułowaniem, że proces wychodzenia z różnego rodzaju uzależnień jest procesem bardzo często długotrwałym, bolesnym i uciążliwym, a niekiedy również nieprzynoszącym zamierzonych rezultatów. Trzeba jednak pamiętać, że należy i warto podejmować każdą walkę i próbę, ponieważ dopóki człowiek walczy, jest zawsze szansa na całkowite wyjście z nałogu.

Wieczorna uczta intelektualna ubogacona została w ciekawą dyskusję oraz możliwość zadawania pytań, których i tym razem nie brakowało. Kolejne spotkanie w ramach Tuchowskiego Forum Lektury Współczesności „DIA-LOGOS” odbędzie się w maju, na które już dziś serdecznie wszystkich zapraszamy!

Norbert Żukliński CSsR

VII Niedziela Zwykła

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Słyszeliście, że powiedziano: „Oko za oko i ząb za ząb”. A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.
Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził.
A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.
Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?
Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski».

(Mt 5, 38-48)

Dzisiejszy fragment Ewangelii jest częścią „Kazania na górze”. Jezus wychodzi na górę, aby dać ludziom nowe prawo („Słyszeliście, że powiedziano…, a Ja wam powiadam: …”). Robi to na wzór Mojżesza, który również na górze daje Izraelitom dziesięć przykazań. Jezus przychodzi ze swoją nauką, która jest doskonałym wypełnieniem tego prawa. Na pierwszy rzut oka wydaje się ono jednak zbyt trudne.

Bóg wzywa nas do czegoś więcej niż tylko do suchego wypełniania przepisów. Pragnie żebyśmy robili to wszystko z miłością do Niego i każdego człowieka. Pragnie naszej świętości. Na wzór tego, który to prawo przyniósł – Chrystusa.

Jakim jestem chrześcijaninem? Czy jestem podobny do Chrystusa? A może jednak jest we mnie pragnienie zemsty, kiedy ktoś zajdzie mi za skórę. Może za wszelką cenę dążę do tego, żeby „moje” było na wierzchu. Może odwracam wzrok kiedy ktoś obok mnie potrzebuje pomocy. Może nawet nie jestem w stanie poświęcić swojego cennego czasu, żeby porozmawiać z drugim człowiekiem.

Jezus zna naszą kondycję i wie, że sami z siebie nie jesteśmy zdolni do dobra. Dlatego daje nam samego siebie. Po to, żeby to On nas przemieniał na swój wzór. Razem ze swoim Ciałem daje nam też swego Ducha, aby prowadził nas i uzdalniał do miłości. Żeby świat poznał, że należymy do Chrystusa. Wystarczy tylko, albo aż, aktywnie poddać się Jego działaniu.

Karol Łukaszczyk CSsR

Jesteśmy lwami!

Z tym hasłem na ustach, ale przede wszystkim przeświadczeniem w sercach zakończyliśmy Drogę Lwa. Mowa tutaj o rekolekcjach dla mężczyzn, w których uczestniczyło nasze seminarium, a które prowadziła wspólnota Drogi Odważnych. Odbywały się one w dniach 14-16 lutego w budynku seminarium Księży Misjonarzy św. Wincentego a Paulo. Był to czas niezwykle aktywny i ważny, podczas którego każdy z nas mógł zmierzyć się ze swoją historią, postawić ważne pytania dotyczące życia oraz uzyskać na nie odpowiedź, dowiedzieć się o fałszywych przekonaniach o sobie samym, a także jak z nimi walczyć.

Niech Bóg będzie uwielbiony za te rekolekcje, podczas których mogliśmy jeszcze bardziej poznać siebie samych oraz zastanowić się jak pełniej podążać za Panem na drodze naszego powołania. 

Więcej o Drodze Lwa można dowiedzieć się na stronie https://drogalwa.pl/

Aleksander Ćwik CSsR

 

A takie świadectwo o Drodze Lwa daje br. Jakub:

Muszę przyznać się do tego, że nie za bardzo miałem chęć jechać na te rekolekcje… Nie do końca byłem przekonany, że mogę tam doświadczyć czegoś wielkiego… A dziś, gdy jestem już po tych duchowych zmaganiach, mogę podpisać się śmiało pod stwierdzeniem: „że tam gdzie się idzie nie z własnej, ale z Bożej woli, tam się dzieją najpiękniejsze rzeczy!”. Był to dla mnie czas bardzo bliskiego spotkania z Panem Bogiem, który „wszedł w moje życie” podczas tych rekolekcji, przypomniał mi o tym, że ON JEST i – co więcej – jest bardzo blisko mnie. Jestem bardzo wdzięczny wspólnocie Drogi Odważnych za ten czas, za klimat zaufania i szczerości, a przede wszystkim za stworzenie warunków do tego, by spotkać się z Panem Bogiem!

Jakub Gościński CSsR

VI Niedziela Zwykła

Na większą cześć i chwałę Pana Boga Wszechmogącego w Trójcy Świętej Jedynego, a nam na pożytek nasz zbawienny, na VI Niedzielę Zwykłą czyta nam Kościół Święty Matka nasza Ewangelię zapisaną u świętego Mateusza:

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.
Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijaj”; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi.
Słyszeliście, że powiedziano: „Nie cudzołóż”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa.
Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: „Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi”. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi».

(Mt 5, 20-22a. 27-28. 33-34a. 37)

„Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa…”

Na czym polega sprawiedliwość w wydaniu chrześcijańskim? Jezus mówi, że ma być ona większa niż u faryzeuszów czy uczonych w Piśmie. Sprawiedliwość tych dwóch stronnic żydowskich często ograniczała się jedynie do literalnego przestrzegania nakazów prawa. To, czym uczniowie Jezusa mają ich przewyższać, to sprawiedliwość płynąca z serca. Ona wypływa z potrzeby serca, które trwa w przyjaźni z Bogiem. Serca, które jest oddane w ręce Boga. Wtedy relacja danego człowieka z Bogiem nie będzie ograniczała się tylko do zewnętrznego wymiaru wypełniania prawa, ale będzie oparta na prawdziwej miłości. Taka postawa odzwierciedla relację ojca i dziecka, która nie jest relacją czysto formalną, bez uczucia. A za tak pojmowaną sprawiedliwość Chrystus obiecuje życie wieczne z Bogiem, które jest ostatecznym celem człowieka.

„Słyszeliście, że powiedziano… a Ja wam powiadam…”

Tylko na pozór wydaje się, że Pan Jezus zmienia prawo, którym żyją Izraelici. Ale jak On sam to powiedział w innym miejscu: „Nie przyszedłem znieść Prawa, ale je wypełnić”. Prawo Boże można właściwie zrozumieć jedynie wtedy, gdy patrzymy na nie przez pryzmat Syna Bożego. On jest dawcą prawa i jego interpretatorem. On to prawo uściśla. Zmienia akcenty. Z tego czysto zewnętrznego i bardzo jurydycznego przestrzegania prawa, na ten, który dotyka serca. Chrystus mówi, żeby unikać nie tylko grzechu, ale również tego w czym grzech ma swój początek. Zabójstwo ma źródło w gniewie, cudzołóstwo rodzi się z pożądliwego spojrzenia, a fałszywe przysięgi z niejasnej mowy i krętactwa.

Bądźmy czujni, by grzech nas nie opanowywał i walczmy z tym, w czym ma on swój początek w naszym życiu. 

Patryk Reczek CSsR

Ferie zimowe 2020

Semestr zimowy w seminarium redemptorystów dobiegł końca. Po udanej sesji egzaminacyjnej pojechaliśmy, dzięki dobroczyńcom naszego seminarium, na wspólne wypoczywanie do naszego domu w Kościelisku, kolo Zakopanego. Byliśmy tam cały tydzień i już drugiego dnia naszego pobytu okolica pokryła się grubą warstwą sniegu! Miało to swoje plusy i minusy. Z jednej strony żyliśmy w pięknej scenerii, a z drugiej mieliśmy trudności w podróżowaniu samochodami.

Niektórzy spośród nas wybierali się na piesze wędrówki do tatrzańskich dolin, inni wybierali wypoczywanie w domu przy grach planszowych, a jeszcze inni udawali się na stok narciarski. Emocji i wrażeń było sporo i każdy z nas przywiózł ze sobą wiele pozytywnych doświadczeń i przeżyć.

Ferie zimowe są oczekiwanym czasem nie to tylko przez kleryków. Choć formy wypoczynku są różne – bierne lub aktywne, to jednak każdy z nas wrócił pełen sił i zadowolenia, aby dalej kształcić się w drugim semestrze na dobrego redemptorystę-misjonarza.

Robert Borzyszkowski CSsR

V Niedziela Zwykła

Z Ewangelii według świętego Mateusza:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie”.

Mt 5,13–16

W przytoczonej Ewangelii Jezus uczy nas o wyrazistości, świetle i pięknie życia. Nie chodzi o to, że nie będzie w nim słabości, że będzie ono doskonałe i usłane różami, ale że będzie święte. A świętość wyraża się w ufności Bogu i podążania w prawdzie ku Niemu. Jezus mówi o blasku dobrych uczynków i smaku miłosiernych czynów. Ktoś może zatem zadać pytanie: ”Czy więc moje uczynki mają być widziane przez innych aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie?”
Słyszymy w innym miejscu jak Jezus przestrzega uczniów, żeby nie czynili dobrych uczynków, aby ich ludzie chwalili (Łk 6, 26). Mówi, aby nie czynili niczego, z czego mogliby mieć jakiś zyski. Dlatego ważnym jest, aby nie kraść chwały Bogu. Czyniąc cokolwiek dobrego czy godnego pochwały nie należy zatrzymywać jej „dla siebie” – ale zawsze skazywać na źródło dobroci – Boga samego, a jeśli cokolwiek zostanie – rozdać bliźnim.
Dlatego w ufnej modlitwie prośmy Jezusa:
„Ocal mnie od bycia pierwszym; ocal moje nogi od ścieżek chwały; ocal moje ciało od przysłaniania Ciebie i innych; ocal mój umysł od chęci posiadania władzy i wpływów; strzeż moich uszu od słów pochwały; ratuj moje ręce od uścisków gratulacji; ocal moje oczy od próżności.
Proszę o pokorę, abym zawsze mógł być drugi; aby moje ręce składały się do modlitwy i klaskały innym; proszę, by moje usta sławiły Ciebie i budowały wspólnotę; aby moje ciało znajdowało się w cieniu mego brata; proszę, aby moje oczy szukały potrzebujących; aby moje uszy były wrażliwe na głos opuszczonych, a umysł uprzedzał prośby bliźnich.
Bo od umycia i ucałowania stóp zaczyna się pokój.
Bądź Panie błogosławiony we wszystkim co żyje. Bądź błogosławiony w tym co stworzyłeś. Tobie chwała na wieki. Amen”

Marcin Wojdan CSsR

Święto ofiarowania Pańskiego

Słowa Ewangelii według świętego Łukasza

Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego, rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: «Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu». Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.

A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż nie zobaczy Mesjasza Pańskiego.

Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił:

«Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu
w pokoju, według Twojego słowa.
Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie,
któreś przygotował wobec wszystkich narodów:
światło na oświecenie pogan
i chwałę ludu Twego, Izraela».

A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono.

Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: «Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu».

Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostawała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy.

A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta Nazaret.

Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.

Łk 2, 22-40

Dzisiejsza Ewangelia przenosi nas w przeszłość. Widzimy małego Chrystusa, który razem ze swoimi rodzicami wypełnia starotestamentowy przepis Prawa Mojżeszowego. Tak jak pierwociny owoców, zbóż i warzyw były składane Bogu w ofierze, ponieważ to On jest Stwórcą wszystkiego, co Istnieje, i wszystko od Niego bierze życie, z tego samego powodu ofiarowani Bogu byli także pierworodni synowie. Zgodnie z przykazem Bożym, byli oni przeznaczeni na Jego służbę, ale istniała możliwość wykupienia ich poprzez złożenie ofiary. Choć Biblia nie zawiera opisu tego, co działoby się z człowiekiem, który nie został wykupiony, można przypuszczać, że na wzór młodego Samuela, dorastałby w świątyni pod okiem kapłanów. Mimo tego „wykupienia” Chrystus pozostaje poświęcony Bogu.

Zwróćmy uwagę na dwie osoby, które wychodzą Jezusowi naprzeciw. Dwoje ludzi, którzy są bardzo blisko związani ze świątynią, witają z wielką radością Mesjasza. Kluczowe są tutaj słowa Symeona, który błogosławiąc Świętą Rodzinę, wypowiada proroctwo na temat tego, Kim będzie Chrystus. A będzie to przyszłość „słodko-kwaśna”.

Jeden z biblistów pisze, że, swoim przyjściem i głoszeniem Ewangelii Jezus ustanowił cezurę czasową dla całej historii wszechświata Ta pełnia czasu ma miejsce za każdym razem, gdy człowiek spotyka Chrystusa.

I to jest piękne, że dwoje ludzi, Symeon i Anna, doświadczyli pełni czasu swojego życia w najmniej oczekiwanym momencie, w późnej starości. Dodatkowo, wyczekiwali oni realizacji wszystkich proroctw i nadejścia Mesjasza. Może oczekiwali wielkiego władcy, który rozprawi się militarnie ze wszystkimi wrogami Izraela? Może oczekiwali nadejścia straszliwego Dnia Pańskiego, który miał przynieść sąd nad wszystkimi grzesznikami?

Zdumiewające jest to, że gdy spotkali Chrystusa w najbardziej wyjątkowym momencie i w najbardziej wyjątkowej postaci, rozpoznali Go. Nie wystawiali Go na próbę, ale po prostu błogosławili Boga. A Symeon wykonał najprostszy gest miłości, przytulił dziecko.

Starzec wiedział, że po spotkaniu Chrystusa nic wspanialszego go w tym życiu nie spotka. Całe życie nagle stało się wypełnione, zyskało sens, doszło do swojej pełni…

Chciejmy spotkać Jezusa! Tu i teraz.

Ireneusz Krzywoń CSsR