V Niedziela Wielkiego Postu

Jezus zmartwychpowstaje i z martwych podnosi

Siostry Łazarza posłały do Jezusa wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». Jezus, usłyszawszy to, rzekł: «Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą».
A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza.
Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie przebywał. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy znów do Judei».
Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie.
Kiedy więc Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga».
Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie».
Marta Mu odrzekła: «Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym».
Powiedział do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?»
Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat».
Jezus wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzie go położyliście?»
Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!» Jezus zapłakał. Żydzi więc mówili: «Oto jak go miłował!» Niektórzy zaś z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?»
A Jezus, ponownie okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień.
Jezus powiedział: «Usuńcie kamień!»
Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: «Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie».
Jezus rzekł do niej: «Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?»
Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: «Ojcze, dziękuję Ci, że Mnie wysłuchałeś. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie tłum to powiedziałem, aby uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś». To powiedziawszy, zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce przewiązane opaskami, a twarz jego była owinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić».
Wielu zatem spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.

(J 11, 1-45)

Słowo z dzisiejszej Ewangelii jest nam bardzo potrzebne w tym czasie strachu i niepewności jutra. Czasie, w którym ciągle słyszymy o kolejnych ofiarach epidemii, w którym wydaje się, że drzwi naszych domów zaryglowały kamienie. Ewangelista Jan przedstawia Jezusa objawiającego nam przez znaki swoje prawdziwe Oblicze, które tak bardzo pragniemy zobaczyć.

Dziś Jezus objawia nam siebie jako Pana życia i śmierci. Ten, który sam zmartwychwstanie, dziś podnosi z martwych Łazarza. Ten, który sam przeniknie mury, dziś każe usunąć kamień z grobu swojego przyjaciela. Tak bardzo przejęła Go jego śmierć, że zapłakał. Czy On nie nazwał także i nas swoimi przyjaciółmi, jeżeli czynimy to, co nam przykazuje? Czy nie powiedział, że nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich?

On oddał swoje życie za nas. Oddał, żeby znowu je odzyskać zmartwychwstając. Co nam pozostaje? Tak jak Marta i Maria – uwierzyć i zaufać, że podźwignie i nas. Uwierzyć w to, że to On jest Panem życia i śmierci. Zaufać Temu, który dla nas daje się przybić do krzyża. Zobaczyć łzy w Jego oczach na nasz widok i pozwolić Mu odsunąć kamień naszego grobu. Grobu lęku, strachu i niepewności. Przyjąć Jego Ducha i być wolnymi dziećmi Boga, które wiedzą że na tym świecie „nie kończy się świat”. Prawdziwy zacznie się później.

Karol Łukaszczyk CSsR

Redemptorysta żyje we wspólnocie

Marcowy dzień skupienia, który odbył się 21.03.2020 r., poprowadził o. Paweł Zyskowski CSsR, współbrat z naszego tuchowskiego domu. Przeżywaliśmy go w oparciu o słowa zaczerpnięte z drugiego rozdziału Dziejów Apostolskich: „Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie”. Nasze skupienie rozpoczęliśmy już w piątek wieczorem kompletą, po której nastąpiła całonocna adoracja Najświętszego Sakramentu. Każdy współbrat miał okazję spotkać się sam na sam z Jezusem Eucharystycznym, by Go wielbić, dziękować za łaski, które otrzymujemy, a także prosić o ustanie panującej epidemii.

W czasie pierwszej konferencji o. Paweł podzielił się z nami swoim świadectwem życia kapłańskiego, które nie było pozbawione trudnych momentów i sytuacji. Wskazywał, co jemu pomagało te kryzysy pokonać. Takim lekarstwem była adoracja Jezusa ukrytego pod postacią chleba oraz modlitwa wspólnotowa.  Podczas dnia skupienia słuchaliśmy słowa Bożego z 18-tego rozdziału Ewangelii według św. Łukasza, w którym mowa o faryzeuszu i celniku. W czasie homilii o. Paweł mówił, że często rodzi się w nas postawa faryzeusza, w której porównujemy się do innych. Takie nastawienie może nas prowadzić w dwie strony: w kierunku pychy i wywyższania się nad innych lub depresji i kompleksów. Radą na to jest przyjęcie postawy celnika, czyli stanięcie przed Bogiem w pokorze i prawdzie o samym sobie. Należy mierzyć siły na zamiary, bo gdy będziemy mieli zbyt wygórowane ambicje, możemy popaść w frustrację, która może nas doprowadzić do depresji; gdy z kolei będziemy uważać, że to my jesteśmy najlepsi i wszystko potrafimy sami, to może kierować do pychy i nawet do odtrącenia Boga.

Tematem drugiej konferencji była wspólnota i jej ważność w życiu redemptorysty. Temu spotkaniu towarzyszyły słowa z Ewangelii według św. Jana mówiące o sytuacji, gdy uczniowie – już po zmartwychwstaniu Jezusa – postanowili wypłynąć na połów ryb i rankiem spotkali na brzegu Chrystusa, którego rozpoznał umiłowany uczeń. Prowadzący dzień skupienia mówił, że możemy trafić do różnych wspólnot, gdzie nie zawsze będziemy mieć rówieśnika z seminarium i może to początkowo rodzić dla nas jakieś problemy. Nie należy wtedy się wycofywać ze wspólnoty, ale w niej być i uczyć się budować relacje. Ojciec Paweł dzielił się również swoim doświadczeniem życia we wspólnocie, gdzie doświadczył braterskich spotkań, pracy oraz gdzie uczył się odpowiedzialności za wspólnotę i wzajemnej pomocy.

Na koniec dnia skupienia prowadzący go zaznaczył, by nigdy nie zapominać we wspólnocie o Jezusie, bo bez Niego – nawet gdybyśmy wszystko robili jak należy – nic nie wyjdzie, tak jak uczniom bez Mistrza nie udało się ułowić ryb.

Almar Suchan CSsR

 

IV Niedziela Wielkiego Postu

Na większą cześć i chwałę Pana Boga Wszechmogącego w Trójcy Świętej Jedynego, a nam na pożytek nasz zbawienny, na IV Niedzielę Wielkiego Postu czyta nam Kościół Święty Matka nasza Ewangelię zapisaną u świętego Jana:

      Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia.
      Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata».
      To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc.
      A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem».
      Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem».
      Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę».
      Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok».
      Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie».
      Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?»
      Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi».
      Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić».
      Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz.
      Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon.
      A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».

(J 9,1-41)

 

„kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?”

Bardzo często patrzymy na ludzkie cierpienie, jako na karę za grzech. Jezus burzy taki sposób myślenia. Cierpienia nie można utożsamiać z karą. Trzeba jednak zauważyć, że czasem cierpienie ma wartość oczyszczającą i pomaga w nawróceniu. W innym jeszcze przypadku, tak jak w dzisiejszej Ewangelii, cierpienie służy temu, by objawiły się wobec ludzi sprawy Boże. Chrystus wysyła niewidomego do sadzawki zwanej „Sioloam” co znaczy „posłany”. Ta nazwa nie jest bez znaczenia. Człowiek, który odzyskał wzrok staje się tym samym posłanym by zaświadczyć wobec ludzi o Jezusie. „Niewidomi wzrok odzyskują” – to jeden ze znaków, że Mesjasz przyszedł na świat. I właśnie o tym świadczy ten człowiek.

„Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal”

Podstawowym warunkiem dobrej spowiedzi świętej jest stanięcie w prawdzie o sobie. Innymi słowy uznanie własnej słabości i ograniczoności. To nic innego jak postawa pokory. Pycha natomiast polega na wmawianiu sobie, że jest się innym niż się jest naprawdę. Faryzeusze uważali się za tych „oświeconych” pośród ludzi. Tych, którzy znają prawdę. Właśnie dlatego Chrystus mówi do nich, że grzech ich trwa nadal, bo brakuje im pokory w spojrzeniu na siebie.

Jak zatem ćwiczyć w sobie postawę pokory? Dobrym sposobem jest praktyka codziennego, najlepiej wieczornego, rachunku sumienia. Po to, by uczyć się stawać w prawdzie o sobie przed samym sobą i przed Bogiem. Wtedy spowiedź  stanie się dla nas łatwiejsza.

Patryk Reczek CSsR

Nasz wzór – św. Klemens

Klemens Hofbauer, nasz święty współbrat, od lat jest inspiracją dla wszystkich redemptorystów, również dla „najmłodszych” stażem. Z tego powodu, zgodnie z wieloletnią tradycją naszej prowincji, we wspomnienie św. Klemensa – 15 marca – organizujemy spotkanie wspólnot formacyjnych.

Już w piątek (13 marca) rozpoczęliśmy triduum przed świętem Apostoła Warszawy. Wieczorem, w naszej bazylice, odprawiliśmy nabożeństwo Drogi Krzyżowej, pod duchowym przewodnictwem św. Klemensa. Przybyła do nas również wspólnota postulatu pod opieką prefekta, o. Łukasza Drożaka. W sobotę przed południem bracia wyruszyli w „podróż” śladami świętego Klemensa. W symbolicznej drodze przygotowanej przez współbraci odnajdywali listy św. Klemensa i jeszcze bliżej poznawali jego życie oraz duchowość. Popołudnie spędziliśmy na podsumowaniu wcześniejszych warsztatów i wspólnotowym wypoczynku. Wieczorem uczestniczyliśmy w Mszy Świętej celebrowanej przez radnego naszej prowincji (a także poprzedniego prefekta tuchowskiego seminarium), o. Witolda Hetnara, który wygłosił inspirującą homilię, stawiając nam św. Klemensa za wzór wytrwałości w wypełnianiu woli Bożej.

Niedzielna Msza Święta była sprawowana w kaplicy seminaryjnej. Przewodniczył jej o. Łukasz Drożak, który wygłosił również homilię, a koncelebrował duszpasterz powołań, o Szczepan Hebda.

Michał Zieliński CSsR

Eucharystia jako Chleb Życia

Duchowość wchodzi w zakres życia wewnętrznego, zaś szczególną postacią duchowości religijnej jest duchowość chrześcijańska, znacząca tyle samo, co życie duchowe. Życie duchowe zaś to angażująca całą osobowość współpraca chrześcijanina z uświęcającym działaniem Ducha Świętego, czyli – jak wyjaśnił to w swoim nauczaniu Święty Jan Paweł II – „Życie w Chrystusie, życie według Ducha Świętego” (VC 93); „życie ożywiane i kierowane przez Ducha ku świętości i ku doskonaleniu miłości” (PDV 19; por. Ga 5, 25).

Jeżeli istotą życia duchowego jest zjednoczenie z Chrystusem i naśladowanie Go, to oczywistością jest, że najpełniejsze spotkanie z Nim dokonuje się w Eucharystii. Pod postaciami chleba i wina, które mocą słów konsekracji stają się Ciałem i Krwią Chrystusa, jest On obecny nie tylko w swym zbawczym działaniu i w jego skutkach, ale osobiście (por. EdE 11). Celebracja eucharystyczna nie jest zwykłym odtworzeniem i przypomnieniem odległych zdarzeń, ale urzeczywistnieniem całego Misterium Paschalnego, a nade wszystko faktycznym uobecnieniem samego Jezusa Chrystusa (EdE 3).

Eucharystia jest nie tylko pamiątką tradycyjnej uczty paschalnej w Wieczerniku, lecz to sam żywy i prawdziwy Chrystus, odwieczne Słowo, przez które wszystko się stało co się stało (por. J 1, 3), który dla naszego zbawienia przyjął ludzkie ciało i narodził się z Maryi Dziewicy. To ten sam Pan, który przez mękę, krzyż i zmartwychwstanie otworzył nam bramy Nieba.

Eucharystia wskazuje nie tylko na zbawcze działanie Jezusa Chrystusa, lecz na Niego samego, dlatego „zawsze musimy czuwać, ażeby to wielkie spotkanie z Chrystusem-Hostią nie stało się dla nas zwyczajne, abyśmy nie przyjmowali Go niegodnie i w stanie grzechu, zwłaszcza śmiertelnego” (DC 7).

Jak wiemy, Ostatnia Wieczerza bezpośrednio łączy się z Męką Chrystusa, której Zbawiciel podjął się z miłości do ludzi. Z tego względu „(…) kult eucharystyczny stanowi jak gdyby duszę całego życia chrześcijańskiego. Jeśli bowiem życie chrześcijańskie wyraża się w spełnianiu największego przykazania, czyli w miłości Boga i bliźniego, to miłość ta znajduje swoje źródło właśnie w tym Sakramencie, który powszechnie bywa nazywany sakramentem miłości” (DeV 5). Jeśli jest to więc Sakrament Miłości, to prawdziwa duchowość eucharystyczna polega w istocie na odpowiadaniu miłością na miłość, co ma się wyrażać w adoracji Najświętszego Sakramentu oraz w ofiarowaniu swojego życia razem z ofiarą Chrystusa Bogu Ojcu. Chrystus w Ogrodzie Oliwnym z bólem i smutkiem, spowodowanym osamotnieniem, kieruje do apostołów, ale i do każdego ze swoich uczniów (a więc i nas) słowa: „Czyż jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną?” (Mt 26,40). Kiedy idziesz, by uczestniczyć we Mszy Świętej, pomyśl, co będzie twoją duchową ofiarą. Razem z chlebem i winem złóż na Ołtarzu Pańskim twoje radości, sukcesy, cierpienia, upokorzenia, choroby, trud codziennego życia rodzinnego i małżeńskiego. Warto pamiętać, że zewnętrznym znakiem takiej duchowej ofiary jest dar materialny czyli popularna „taca”. Należy również pamiętać o intencji, w jakiej chce się złożyć swoją ofiarę, czyli w jakiej intencji pragnie się modlić podczas Mszy Świętej. Duchowość eucharystyczna polega oczywiście również na godnym spożywaniu Ciała Pańskiego podczas Komunii Świętej. Jezus w Ewangelii mówi nam: ”Kto spożywa moje ciało i pije moją krew, pozostaje we Mnie, a Ja w nim” (J 6, 56). Wielu współczesnych uczniów Chrystusa mimo tej obietnicy powstrzymuje się przed Komunią Świętą, choć nie zawsze stoi temu na przeszkodzie grzech ciężki. Święty Franciszek Salezy, wieki promotor chrześcijańskiego humanizmu, w swoim głównym dziele duchowym Filotea tak pisze o tej kwestii: „Częsta Komunia Święta jest potrzebna silnym, by nie osłabli; słabym, by nabrali sił; chorym, by ozdrowieli; a zdrowym, by nie wpadli w niemoc”.

Zastanówmy się i rozwińmy ten ostatni z wyżej wymienionych przejawów duchowości eucharystycznej w życiu ucznia Chrystusa, czyli spojrzenie na Eucharystię jako chleb życia. Niech nam w tym pomoże prawda objawiona w Ewangelii według św. Jana.

 

Praca, która gwarantuje chleb życia, jest pracą wiary

Z błogosławieństwem Bożym i pomocą Ducha Świętego zechciejmy odkryć, jakie relacje zachodzą między każdym ze słów i terminów zapisanych w szóstym rozdziale Ewangelii Janowej: chleb ziemski i Chleb Niebiański; chleb, który zaspakaja głód przez krótką chwilę i Chleb, który daje życie wieczne; Mojżesz, który zaspokaja głód Izraela i Jesus, który zaspokaja głód całej ludzkości.

Życie w obfitości dla całego świata: nie dla wielkich mas, ale dla tych, którzy wierzą. Chleb życia: kto jest głodny tego chleba, zostanie nim nakarmiony. Ten, który pracuje w sprawie Bożej, w tym, czego chce Bóg, zachowa życie.

Praca, która wyniszcza życie i prowadzi ku śmierci, to praca, którą zarabiamy na chleb codzienny. Jest to trud, który nas męczy i niszczy, ale też w pewnym sensie pozwala nam się zrealizować. Niemniej jednak powinniśmy zawsze pamiętać o tym, że chleb, na który pracujemy w pocie czoła, nie jest pokarmem życia, nie jest chlebem, który zawiera w sobie życie, lecz jedynie oddala w czasie śmierć. Natomiast chleb, który nam daje Jezus Chrystus, nie jest chlebem wstrzymującym śmierć czy oddalającym ją, tylko przynoszącym życie. W związku z tym odpowiednią pracą, pozwalającą zdobyć ten chleb, który daje życie, nie jest praca wykonywana siłą naszych rąk, lecz praca wiary.

Żydzi pytają Jezusa: „Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?” (J 6,28), na co Chrystus odpowiada: „Na tym polega dzieło zamierzone przez Boga, abyście uwierzyli w Tego którego On posłał” (J 6,29) – to jest cała wasza praca. Pracy, która męczy, odpowiada chleb, który oddala śmierć, natomiast pracy wiary odpowiada chleb dający życie.

Jezus Chrystus ustanowił głęboki kontrast między dwoma rodzajami chleba, dlatego jeśli ktoś pracował tylko po to, aby oddalić śmierć, przegrał – przegrał chleb, pracę i życie.

Pytania egzystencjalne, które w pewien sposób wypływają z tego tekstu Ewangelii, są następujące: co z tego, co ty robisz, ma życie wieczne? Czy pracujesz, żeby mieć życie, czy może po to, by nie umrzeć? Oddalasz od siebie śmierć czy żyjesz pełnią życia? Czy życie jest w tobie, czy jest to tylko oddalenie absurdu, bezsensu, pustki egzystencjalnej, nocy wiecznej, śmierci?

Jeśli pracujemy tylko dla chleba, który jedynie oddala śmierć, nasze dni się skończą i z nimi swój koniec będą miały nasze chleby powszednie i wysiłki. Jezus zaprasza nas, abyśmy zapragnęli  życia, które nigdy się nie kończy i nie zaniknie, dlatego potrzebujemy światła, łaski i pokarmu różniącego się od tego doczesnego. To pokarm, który nam daje Jezus – jest nim On sam..

Pokarm, który my spożywamy jest pokarmem bez życia. Najpierw „coś” zabijamy, a potem jemy. Zrywając owoc z drzewa, odseparowujemy go od źródła życia. Podobnie czynimy, zabijając owce, krowę, królika czy jakiekolwiek inne stworzenie, zdatne do spożycia. Zabijamy życie i zjadamy coś martwego.

Wegetarianie, propagując swój sposób odżywiania, mówią: „Ja nie jem trupa”. Jest bardzo obrazowe, ale rzeczywiście, ktoś zjada zwłoki kury, świni lub innego zwierzęcia. Jeśli jednak zagłębimy się w refleksję na ten temat, w sposób nieunikniony dojdziemy do wniosku, że również wegetarianie muszą przecinać strumień życia: oddzielają kwiat, owoc, liść lub korzeń od rośliny (która jest przecież żywą istotą), żeby móc je spożyć.

Problemem nie jest jednak to, czy należy jeść warzywa lub zwierzęta. Kłopot w tym, że my, aby żyć, musimy odbierać życie innym. Chrystusowi natomiast nikt nie zabiera życia – On sam je daje. Na tym polega właśnie wielka różnica między nami a Jezusem. Możemy powiedzieć, że ten doskonały owoc, którym jest Chrystus, nigdy nie oddzielił się od Boga Ojca. My musimy przerwać więź jabłka i jabłoni, aby cieszyć się smakiem tego pierwszego; Chrystus zaś nigdy nie był odłączony od Boga Ojca i dlatego, spożywając Jego Ciało, nie zabieramy mu życia, tylko otrzymujemy je, ponieważ On sam nam je ofiarowuje.

Wchodząc w Komunię z Jezusem otrzymujemy całe źródło życia – ten, kto ma je w swym sercu, nie doświadcza śmierci.

Na koniec zadajmy sobie pytanie: jak przyjmuję Chleb Boga? Czy rozkoszuję się nim, wydobywając wszystkie smaki miłości, dobroci, miłosierdzia, czułości i życia? Zważ, drogi Czytelniku, na to, jak przyjmujesz Chleb Eucharystyczny. Czyń to bez pośpiechu, z miłością, dziękując Bogu za ten wielki dar. Zawsze bądź świadomy, co albo lepiej mówiąc Kogo przyjmujesz. Rozkoszuj się Bożym miłosierdziem i dziękuj w swym sercu za cudowny dar, jaki otrzymałeś od Stwórcy: „Skosztuj i zobacz, jak Pan jest dobry” (Ps 33,9). Delektuj się tym, co Bóg ci daje, a odkryjesz dobro, jakim jest On sam. Uwielbiaj Go, dziękuj Mu za wszystkie dary służące temu, aby rozwijać życie fizyczne, intelektualne i duchowe. Nie zapominaj dawać świadectwa o dobroci żyjącego Boga i o tym, że i ty masz się stać pokarmem i źródłem życia dla innych. Żyjąc w ten sposób duchowością eucharystyczną będziesz szczęśliwy, bo kto spożywa ten chleb, który przenosi nas przez śmierć, będzie miał życie w imię Jezusa przez całą wieczność.

o. Adam Kośla CSsR, Prefekt Stydentatu

o. Adam Kośla CSsR, Prefekt Studentatu

III Niedziela Wielkiego Postu

Jezus przybył do miasta samarytańskiego zwanego Sychar, w pobliżu pola, które dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle. Było to około szóstej godziny.
Wówczas nadeszła kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić!» Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta, by zakupić żywności.
Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? » Żydzi bowiem i Samarytanie unikają się nawzajem.
Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić”, to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej».
Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego, Jakuba, który dał nam tę studnię, i on sam z niej pił, i jego synowie, i jego bydło?»
W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu».
Rzekła do Niego kobieta: «Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać».
A On jej odpowiedział: «Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj!»
A kobieta odrzekła Mu na to: «Nie mam męża». Rzekł do niej Jezus: «Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą».
Rzekła do Niego kobieta: «Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga».
Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, nawet już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli szuka Ojciec. Bóg jest duchem; trzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie».
Rzekła do Niego kobieta: «Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko».
Powiedział do niej Jezus: «Jestem nim Ja, który z tobą mówię».
Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Żaden jednak nie powiedział: «Czego od niej chcesz? – lub: Czemu z nią rozmawiasz?» Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła ludziom: «Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?» Wyszli z miasta i szli do Niego.
Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: «Rabbi, jedz!» On im rzekł: «Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie».
Mówili więc uczniowie między sobą: «Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia?»
Powiedział im Jezus: «Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: „Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa?” Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak się bielą na żniwo. Żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem, abyście żęli to, nad czym wy się nie natrudziliście. Inni się natrudzili, a wy w ich trud weszliście».
Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: «Powiedział mi wszystko, co uczyniłam». Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich został. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło dzięki Jego słowu, a do tej kobiety mówili: «Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, usłyszeliśmy bowiem na własne uszy i wiemy, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata».

(J 4,5-42)

Koronawirus – hasło, które obiegło świat i dotyka naszej codzienności. Zajmuje nasze myśli, słowa i uczynki; „zaraża” nas nieufnością do siebie i ogranicza relacje. Każde usłyszane kichnięcie powoduje kołatanie serca a napotkany kaszel gwałtem zajmuje terytorium naszego umysłu. Epidemia szerzy się. 

Może rodzą się w nas pytania: „Czy kościoły pozostaną otwarte byśmy mogli uczestniczyć w Eucharystii? Czy przyjmowanie Komunii Świętej nie stanie się aktem heroizmu?” W końcu taka postawa grozi utratą zdrowia a może nawet i życia. 

Kochany Czytelniku – zadaj sobie pytanie: Czy wierzę jeszcze w Chrystusa, który mówi do paralityka: „Wstań, weź swoje nosze i idź do domu!” (Mk 2,11), do głuchoniemego: „Effatha, to znaczy: Otwórz się!” (Mk 7,34), a do zmarłej dziewczynki: „Talitha kum! To znaczy: Dziewczynko, mówię ci, wstań!” (Mk 5,41)? Czy jest On jeszcze dla mnie Bogiem? Czy Jezus jest jeszcze Panem, który ma władzę oddać życie i je znów odzyskać? (J 10,18). 

Są miejsca na świecie, gdzie nad chrześcijanami przyznającymi się do wiary, spotykającymi się na celebracje Eucharystii, wisi kara więzienia, tortur czy śmierci. Nam grozi koronawirus. Gdzie szukać ratunku? Dokąd udać się po uzdrowienie? 

A może patrzymy w tym momencie na drugiego, by jakoś mu pomóc? Niespełna 150 lat temu żyli tacy ludzie jak bł. Piotr Donders, redemptorysta który przez trzydzieści lat pracował wśród trędowatych; albo św. Dominik Savio, patron ministrantów, który z narażeniem życia opiekował się chorymi na gruźlice mając zaledwie kilkanaście lat. Czy ci nasi starsi bracia nie zawstydzają nas choć trochę swoją postawą wiary i ufności? 

A co na to wszystko Samarytanka z dzisiejszej Ewangelii? Stopniowo, krok po kroku odkrywająca kim jest Ten, którego spotkała przy studni Jakuba:

Prosisz mnie o wodę?;
Czy jesteś większy od naszego ojca Jakuba, który dał nam tę studnię?;
Daj mi wody, abym już nie pragnęła;
Widzę, że jesteś prorokiem;
Wiem, że przyjdzie Mesjasz, i wszystko nam objawi;
Czyż On nie jest Mesjaszem?;
On prawdziwie jest Zbawicielem świata. 

Drogi Czytelniku, czy i Ty zaczynasz odkrywać w Jezusie Zbawiciela świata?

Marcin Wojdan CSsR

Tajemnica Eucharystii

Duch Święty wskazał redemptorystom „do czego” i „jak” prowadzić ludzi żyjących we wspólnocie Kościoła, czyli również Ciebie, drogi Czytelniku. Wskazania, jak stawać się znakiem obecności Boga w świecie – bo to jest zadaniem ochrzczonych – zawarte są w Konstytucjach naszego Zgromadzenia i to właśnie one stały się punktem wyjścia dla serii trzech numerów biuletynu Wyższego Seminarium Duchownego Redemptorystów w Tuchowie „Rodzina Odkupiciela”.

Ukazał się już drugi numer z tej serii (86)! Znajdziemy w nim drugą z trzech wskazówek: „W tajemnicy Eucharystii pielgrzymują z Chrystusem do Ojca” (por. Konstytucja 12). Jest ona inspiracją dla tytułu biuletynu „Tajemnica Eucharystii” oraz zawartych w nim artykułów.

Sercem czasopisma jest dział ,,Duchowość”. Możemy w nim znaleźć informacje o roli Eucharystii w naszym życiu. Artykuł znajdujący się w nim podkreśla najistotniejsze spotkanie w budowaniu relacji z Chrystusem, co prowadzi do istoty życia chrześcijańskiego – zjednoczenia i naśladowania Pana Jezusa. Znajdziemy także informacje o tym, jaką rolę pełni Eucharystia  w życiu redemptorysty –  w rozeznaniu powołania, formacji seminaryjnej oraz posłudze kapłańskiej.

W dziale ,,Rodzina Rodziny” poznamy świadectwo tego, jak Eucharystia kształtuje i wpływa na życie rodzinne. Zapoznamy się tutaj również z  doświadczeniem szafarza nadzwyczajnego Komunii Świętej.

Nie brakuje również inspiracji dla ludzi młodych! Możemy zapoznać się ze świadectwem Bartka, który opowiada o Eucharystii w życiu ministranta, lektora i członka Ruchu Światło-Życie. Ciekawą myślą dzieli się z nami Beata, wokalistka toruńskiego zespołu muzycznego „Sunday Worship”, która mówi o roli muzyki w jej życiu i przeżywaniu Eucharystii we wspólnocie.

W 200. rocznicę śmierci św. Klemensa i rozpoczynającego się roku poświęconego jemu, nie mogło zabraknąć artykułu o tym wielkim świętym redemptoryście i jego działalności. Tradycyjnie również, część numeru poświęcona jest temu, co dzieje się w Centrum Duszpasterstwa Powołań.

Serdecznie zapraszamy do sięgnięcia po nowy numer „Rodziny Odkupiciela”. Można go znaleźć w parafiach prowadzonych przez redemptorystów, a także nabyć drogą pocztową po podjęciu prenumeraty. Aby ją rozpocząć, prosimy o kontakt z redakcją lub wpłatę dobrowolnej ofiary na konto: 90 1240 5194 1111 0010 8696 4277 z dopiskiem ,,Rodzina Odkupiciela”.

wsd.redemptor.pl/rodzina-odkupiciela

 facebook.com/rodzinaodkupiciela

Redakcja ,,Rodziny Odkupiciela”

Wysoka 1, 33-170 Tuchów

14 632 72 00

rodzina.odkupiciela@gmail.com

Redakcja „Rodziny Odkupiciela”

Dobry Patron na złe czasy – wizyta w Warszawie

W tym roku przypada 200. rocznica śmierci św. Klemensa Hofbauera, redemptorysty, i z tej okazji w dniach 7-8.03.2020r. delegacja kleryków wraz z rektorem seminarium, ojcem Maciejem Sadowskim CSsR, udała się do Warszawy. Celem wizyty było przybliżenie postaci św. Klemensa, „Apostoła” naszej stolicy oraz patrona piekarzy i cukierników.

O. dr Maciej Sadowski CSsR wraz z panią dr Pauliną Dąbrosz-Drewnowską (Instytut Historyczny Uniwersytetu Szczecińskiego), udali się z samego rana (tj. 8.03 br.) do studia Polskiego Radia, gdzie w audycji na żywo podzielili się najważniejszymi informacjami na temat życia św. Klemensa (zainteresowanych odsyłam do odsłuchania audycji – link znajduje się na końcu artykułu).

W tym samym czasie klerycy udali się do kościoła pw. Świętego Krzyża w Warszawie na Mszę Świętą, której przewodniczył o. Łukasz Baran CSsR. W koncelebrze brał również udział Wikariusz Prowincjała, o. Dariusz Paszyński CSsR. W homilii o. Łukasz nawiązał do postaci św. Klemensa, co harmonizowało z treścią audycji, gdyż Msza Święta była transmitowana w Polskim Radiu zaraz po zakończeniu programu.

https://www.polskieradio.pl/37/224/Artykul/2469704,Dobry-patron-na-zle-czasy

Damian Szymura CSsR


 

 

Medialnie dla drugiego człowieka

Sobota nie należy raczej do dni wykładowych w naszym seminarium. Czasem jednak pojawiają się okoliczności, żeby tę regułę uchylić. Podobnie było w ostatnią sobotę, 7 marca 2020. Klerycy z IV i V roku uczestniczyli w tym dniu w warsztatach z edukacji medialnej, które poprowadziła dr Agnieszka Szajda, absolwentka KUL-u i praktykująca pedagog.

Zajęcia były bardzo angażujące i interesujące. Poza główną tematyką, wspomnianą powyżej, uczestnicy mogli zmierzyć się z zadaniami, których celem było odkrywanie emocji w sobie samym. Ćwiczenia te miały uwrażliwić przyszłych pedagogów-katechetów na różne okoliczności, które mogą ich spotkać w pracy w szkole z uczniami.

Pani Agnieszka wskazała na wielkie znaczenie edukacji medialnej w nauczaniu dzieci i młodzieży. Ponadto zachęciła, by uwzględniać ten wymiar przy wybieraniu metod stosowanych w katechezie.  Dla kleryków, którzy już niebawem będą pracować jako katecheci, spotkanie to dało możliwość zaznajomienia się z pomocami i wskazówkami, które mogą pomóc w dotarciu do współczesnego odbiorcy, który jest zanurzony w cyfrowym świecie.

Ponadto, prowadząca warsztaty dzieląc się swoim bogatym doświadczeniem pracy jako pedagog, starała się zaszczepić w nas postawę stałego pragnienia pomocy młodemu człowiekowi, często zagubionemu w rzeczywistości zarówno realnej, jak wirtualnej.

Piotr Mazur CSsR

Teatr „Dobry Wieczór” rozświetlił Tuchów twórczością Norwida.

Nie każdego wieczoru teatr występuje w tuchowskim seminarium. Jednakże co jakiś czas pojawia się okazja, żeby zaczerpnąć z bogactwa dramatu; ostatnia taka szansa nadarzyła się w minioną sobotę, 7 marca 2020. Było to dla nas wyjątkowe wydarzenie, tym bardziej że studenci pod opieką o. Dariusza Drążka z Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, musieli pokonać do nas niemałą drogę. Teatr „Dobry Wieczór” działa już od kilku lat i przybliża Polakom w całym kraju piękno i bogactwo polskiej kultury i tożsamości narodowej.

W tym roku studenci z Torunia zmierzyli się z wykonaniem dramatu jednego z najbardziej wymagających artystów, bo z utworem Cypriana Kamila Norwida. Jego twórczość niezwykle cenił sobie Karol Wojtyła. To właśnie z okazji 100-lecia urodzin świętego Jana Pawła II twórca i reżyser Teatru, o. Dariusz Drążek CSsR, postanowił wystawić dramat pt.: „Pierścień Wielkiej Damy” tego wielkiego artysty.

Cały spektakl trwał około 160 minut i w zachwycający sposób pobudzał widzów do refleksji na temat natury człowieka i jego postaw. Aktorzy-studenci, na co dzień z zapałem uczęszczający na wykłady m.in. z dziennikarstwa i komunikacji społecznej, wprawili w podziw widownię swoim profesjonalnym przygotowaniem do roli i niezwykłym warsztatem aktorskim. Wspaniała charakteryzacja, różnorodność i piękno kostiumów, kreatywna oprawa techniczna, a także świetna aranżacja sceny, to wszystko przenosiło nas w realność dokonujących się wydarzeń.

Sztukę w tuchowskim seminarium zobaczyło ok. 150 widzów, którzy przyjechali z różnych stron diecezji tarnowskiej. Dostępność aktorów i reżysera po zakończeniu spektaklu była miłą niespodzianką, dzięki której możliwe stało się zrobienie wspólnego zdjęcia, a także podzielenie się bogatymi wrażeniami.

Cała ekipa teatralna dała się poznać jako wyjątkowe osoby, odznaczające się ujmującym sposobem bycia i serdecznością. Choć musieliśmy się szybko pożegnać, gdyż teatr pojechał w dalszą trasę do seminarium w Tarnowie, to jednak liczymy, że jeszcze niejeden raz będziemy mogli przeżyć z nimi dobry wieczór.

Robert Borzyszkowski CSsR