Imieniny o. Prowincjała (9)

Trzy punkty imieninowe

Kiedy z moimi współbraćmi z rocznika byliśmy w postulacie, czyli na pierwszym roku formacji zakonnej, chwaliliśmy pewnego księdza za uporządkowane kazania. Zwykł on mawiać na początku: „Moją wypowiedź przedstawię w trzech punktach (tu podawał ich tytuły). Przejdźmy do punktu pierwszego..” Wzorując się na nim, pozwolę sobie uporządkować relację z imienin naszego ojca prowincjała Janusza Soka w trzech punktach: Eucharystia, przedstawienie, spotkanie. Przejdźmy zatem do punktu pierwszego.

Eucharystia

Świętowanie imienin przełożonego naszej prowincji – warto zaznaczyć, że po raz trzeci o. Sok został wybrany na tę funkcję – odbyło się 17 listopada w seminarium w Tuchowie. Najważniejszy punkt był na początku: o 16.30 uczestniczyliśmy we Mszy świętej, którą celebrował o. Janusz wraz z innymi ojcami. Jednym z koncelebransów był przełożony domu tuchowskiego, o. Witold Radowski, który niedawno również obchodził swe imieniny. Modliliśmy się wspólnie o Boże błogosławieństwo dla naszych solenizantów. Następny punkt…

Przedstawienie

Tradycyjnie już od wielu lat imieniny przełożonego prowincji łączą się z jakąś sztuką, czy to poważną, czy żartobliwą. W tym roku była ona ewidentnie zabawna. Pod kierunkiem Koła Poetyckiego przedstawiliśmy wizję naszego seminarium za 35 lat i – chyba po raz pierwszy w historii – sparodiowaliśmy samych siebie w roli wykładowców i wychowawców „Międzynarodowy Seminary in Tuchów” (jak zostało ono określone przez jednego z aktorów). Nie ma co ukrywać! Po obejrzeniu przedstawienia możemy być pewni co do jednego: są rzeczy, które się nie zmienią mimo upływu lat. I czas na punkt ostatni…

Spotkanie

Po odśpiewaniu imieninowego „Życzymy, życzymy” przenieśliśmy się do klasztornych „piwnic” na dalszą część świętowania, tym razem przy stole zastawionym różnorakimi smakołykami.

Zapomniałem dodać, że choć chwaliliśmy owego księdza za porządek, to długość jego kazań była dla nas ewidentnie za duża. Mam nadzieję, że ja, uporządkowawszy treść, nie wydłużyłem jej nadmiernie.

Dariusz Dudek CSsR