Tuchowscy klerycy na „terezjance”

Wieloletnią tradycją redemptorystów jest uczczenie patronki zgromadzenia, św. Teresy z Avila, poprzez tak zwaną „terezjankę”. Dlatego też 17 października bracia klerycy wybrali się zwyczajowo na łono natury, by uczcić swoją niebiańską orędowniczkę.

„Terezjanka” to czas, w którym bracia mogą poobcować z naturą i budować relacje między sobą. Przygodę rozpoczęli w godzinach porannych. Przelotne deszcze i gęste mgły dały możliwość przełamywania siebie i zacieśniania więzów. Niesprzyjające warunki pogodowe nie przeszkodziły w zdobyciu określonych celów. We wspólnocie raźniej znosić trudności. W drodze nie zabrakło także modlitwy: uczczenia Matki Bożej Różańcowej, koronki do Bożego Miłosierdzia czy Liturgii Godzin – codziennej modlitwy Kościoła.

W tym roku zorganizowane były trzy wyprawy.

Pierwsza z nich prowadziła naszych braci przez Beskid Sądecki. Po dotarciu pociągiem do Barcic grupa obrała azymut na Wolę Krogulecką na platformę widokową. Przedostała się na Halę Pisaną i skierowała swe kroki do Piwnicznej Zdroju. Pomimo gęstej mgły i słabych warunków pogodowych oczy braci mogły sycić się pięknem fauny beskidzkiej. Napotkali oni na swojej drodze – stroniącego od ludzi – jelenia szlachetnego. Któż mógł się spodziewać takiej niespodzianki? Ale w końcu na tym polega przygoda. Bogatsi o nowe doświadczenia wrócili pociągiem do Tuchowa mając w nogach ponad 20 kilometrów.

Druga grupa skierowała się bezpośrednio z tuchowskiego klasztoru przez Burzyn na Brzankę. Po dotarciu na górę, w bacówce u podnóża szczytu, bracia klerycy zjedli wspólny posiłek, który pozwolił im zregenerować siły. Dodatkowo gospodarz napalił w kominku, co dodało entuzjazmu i znacznie poprawiło morale. Pokrzepieni wytyczyli kurs na Tuchów przez lubaszowskie lasy i tamtędy wrócili do klasztoru. Przeszli około 23 kilometry.

Trzecia wyprawa nosiła nazwę „Terezjanka szlakiem św. Pawła”. Celem było bowiem dotarcie do „Efezu”, jednego z lokali gastronomicznych w Tarnowie. Bracia wyruszyli kierując się na Trzemesną, by tam, na cmentarzu w Kawikowym Lesie, pomodlić się za ofiary zmarłe z powodu epidemii cholery oraz poprosić o łaskę ustania pandemii koronawirusa. Po modlitwie skierowali się na Górę św. Marcina w Zawadzie i tamtędy zeszli do Tarnowa, by dotrzeć ostatecznie do celu podróży. Po przejściu 24 kilometrów do Tuchowa wrócili autobusem.

Marcin Wojdan CSsR