“Przyjdź i zobacz!” – zaproszenie na XIX Misyjny Jarmark z Aniołami

Dzięki Bożej łaskawości już po raz dziewiętnasty zapraszamy Was do wzięcia udziału w Misyjnym Jarmarku z Aniołami – wydarzeniu, które od lat łączy ludzi w celu wsparcia misji. Jarmark będzie miał miejsce w III niedzielę adwentu, 14 grudnia 2025 roku, przy kościele pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Krakowie, bazylice pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Tuchowie oraz kościele pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy i św. Piotra Rybaka w Gdyni.


W tym roku pragniemy pomóc naszym współbraciom z Burkina Faso, kraju zmagającego się z wieloma trudnościami – począwszy od powszechnego ubóstwa, a skończywszy na wojnach domowych i terroryzmie. W tych realiach próbują głosić Obfite Odkupienie nasi współbracia redemptoryści, którzy powoli uczą się stawiać samodzielne kroki – w tym roku ostatni biały misjonarz opuścił ich wspólnotę. W momencie, gdy w Europie od lat ma miejsce kryzys powołań, także w samej Polsce możemy zauważyć, że coraz mniej osób wybiera pójście za Chrystusem drogą życia zakonnego czy kapłańskiego, Burkina Faso i okoliczne regiony nie mogą narzekać na podobny problem, gdzie Kościół pomimo wielu cierpień przeżywa swoją duchową wiosnę – tam młodych mężczyzn, chętnych, aby pójść za Odkupicielem, jest niemało; jednakże napotykają oni inną przeszkodę, jaką są
trudności finansowe. Formacja kandydatów kosztuje bardzo wiele, a problem ubóstwa, tak
bardzo przez nas dostrzegany w tej części świata, wcale przecież nie znika.


Jako wspólnoty parafialne, Wyższe Seminarium Duchowne Redemptorystów i Redemptorystowskie Stowarzyszenie Przyjaciół Misji, czujemy potrzebę, aby wesprzeć rozwój młodych Afrykańczyków, którzy nie wybierają tej drogi tylko z osobistych pobudek, ale wreszcie po to, żeby służyć drugiemu człowiekowi. Jak zawsze cieszymy się również, że nasz Jarmark jest okazją do spotkania z drugim człowiekiem – okazją do uświadomienia sobie, że ten bliźni, o którym tyle słyszymy i czytamy w Ewangeliach, nierzadko wcale nie znajduje się w odległych, nieznanych ziemiach, ale tutaj, tuż obok, w mojej parafii. Dlatego raz jeszcze w imieniu organizatorów zapraszamy wszystkich ludzi dobrej woli do przyjścia i zobaczenia: najpierw Chrystusa w drugim człowieku, a potem także, jak wiele dobra mogę uczynić nawet w drobny sposób. Ewentualne pytania lub chęć pomocy prosimy zgłaszać poprzez podane niżej dane kontaktowe.
Serdecznie zapraszamy!


Kontakt:
rspmisje@gmail.com
+48 882 912 577


br. Jan Gawroński CSsR, WSD Redemptorystów w Krakowie,
Redemptorystowskie Stowarzyszenie Przyjaciół Misji

Nadzieja wylicytowana!

26 marca w Domu Kultury w Tuchowie odbyło się wydarzenie pod hasłem „Wylicytuj Nadzieję!”. Wpisało się ono w cykl różnych działań charytatywnych organizowanych w celu budowy ośrodka dla podopiecznych Stowarzyszenia Rodziców i Przyjaciół Osób Niepełnosprawnych „Nadzieja” w naszym mieście. Całe przedsięwzięcie zostało zorganizowane przez Stowarzyszenie „Nadzieja”, WSD Redemptorystów oraz Dom Kultury w Tuchowie. Patronat honorowy objęli Marszałek Województwa Małopolskiego, pan Witold Kozłowski (który był także głównym partnerem akcji) oraz Prowincjał Prowincji Warszawskiej Redemptorystów, o. Janusz Sok. Wsparła nas także Burmistrz Tuchowa, pani Magdalena Marszałek. Patronat medialny objęli: Kurier Tuchowski, RDN Małopolska oraz telewizja internetowa STARnova, która przeprowadziła transmisję online.

O godzinie 16:00 pani Dorota Kunc rozpoczęła spotkanie. Po przywitaniu gości i wystąpieniach rektora WSD Redemptorystów, o. Macieja Sadowskiego, burmistrz Magdaleny Marszałek oraz wiceprezes Stowarzyszenia „Nadzieja”, pani Marii Tyrki, rozpoczął się koncert zespołu muzycznego „Skrzypki” z Bobowej. Wykonali oni wielkie przeboje autorów polskich, jak i zagranicznych, zdobywając sobie serca obecnych gości. Następnie odbyła się licytacja kilku wartościowych przedmiotów, w tym m.in. naszyjnika z bursztynem podarowanego przez Pierwszą Damę RP, panią Agatę Kornhauser-Dudę, tygodniowych wakacji w ekskluzywnym, czteroosobowym domu na Kaszubach oraz obrazu „Chrystus Odkupiciel” autorstwa pana Adama Piekarskiego z Rzymu.

Wydarzenie obfitowało w emocje i wiele zwrotów akcji. Najwięcej wrażeń przyniosła licytacja obrazu przedstawiającego naszego Odkupiciela – dzieło ostatecznie wylicytował za osiem tysięcy złotych Wikariusz Prowincjała Prowincji Warszawskiej, o. Dariusz Paszyński. Ten wyjątkowy wizerunek został zakupiony z intencją umieszczenia go w kaplicy powstającego „Domu Nadziei”, a uzyskanie tak wysokiej kwoty było możliwe także dzięki ofiarności WSD Redemptorystów oraz anonimowych darczyńców.

Później nastąpiła przerwa, w czasie której zgromadzeni goście mogli wzmocnić się posiłkami przygotowanymi przez Bistro „Smaczny-Kęs” z Zabłędzy oraz kupować różne wartościowe obrazy wystawione w foyer Domu Kultury.

O 19:00 miał miejsce występ grupy teatralnej „Mumio” z Katowic. Ich program, stanowiący centralny punkt całego przedsięwzięcia, pozwolił publiczności spojrzeć na świat humorystycznie i rozweselił niejedną osobę. Po serii skeczów artyści przeszli płynnie do poprowadzenia licytacji jeszcze kilku przedmiotów, dokładając od siebie jeden, który ostatecznie sprzedano za tysiąc złotych. Na koniec prezes Stowarzyszenia „Nadzieja”, pan Marian Gut, podziękował wszystkim osobom i instytucjom, dzięki którym „Wylicytuj Nadzieję!” mogło zostać zrealizowane. W dobrych nastrojach goście z różnych stron Polski opuszczali Dom Kultury w Tuchowie, mogąc powiedzieć, zgodnie ze słowami papieża Franciszka, że „dzisiaj uczynili gest miłości wobec drugiego”.

Ostatecznie udało się zebrać 36 590 złotych. Do budowy „Domu Nadziei” brakuje jeszcze ok. stu pięćdziesięciu tysięcy, dlatego Stowarzyszenie cały czas prowadzi licytacje online różnych wartościowych przedmiotów w grupie na portalu Facebook, nazwanej „Wylicytuj Nadzieję”. Organizuje też kolejne akcje, m.in. 3 maja, wieczorem, na placu przy bazylice Nawiedzenia NMP w Tuchowie odbędzie się koncert charytatywny grupy wokalnej „Servi Domini Cantores”, składającej się z księży-wokalistów, absolwentów wydziałów wokalno-aktorskich polskich akademii muzycznych.

Wszystkich, którzy pragną wspomóc budowę „Domu Nadziei”, zachęcamy do dokonania dobrowolnej wpłaty na naszą zrzutkę lub przelewem na konto: 66 8627 0001 2023 9004 0849 0001, wpisując w tytule „Na budowę ośrodka”.

2 kwietnia w tuchowskim sanktuarium będzie celebrowana uroczysta Eucharystia w intencji wszystkich ofiarodawców i dobroczyńców „Wylicytuj Nadzieję!”. Członkowie Stowarzyszenia pamiętają też o wszystkich swoich darczyńcach w czasie comiesięcznych Mszy Świętych sprawowanych przed cudownym obrazem Matki Bożej Tuchowskiej. Z serca dziękujemy za każdy gest miłości!

Robert Borzyszkowski CSsR

Z Chrystusem na granicy

Gdy 24 lutego wybuchła wojna na pełną skalę między Rosją, a zaatakowaną przez nią Ukrainą, przeżyłem to mocno. Przez kolejne dni nieustannie śledziłem kolejne doniesienia z frontu i czytałem różnego rodzaju analizy. Tak samo robili moi współbracia, rówieśnicy i krewni. Mocno zaskoczyła mnie i ucieszyła fala entuzjazmu i życzliwości, jaka zaczęła się rozlewać po naszej ojczyźnie. Prawie cała Polska rzuciła się na raz do pomocy swoim sąsiadom, służąc i w terenie i poprzez wspieranie na odległość. Obserwując to, poza dumą czułem też wyrzuty sumienia – oto moi bliźni cierpią tuż obok mnie, a ja co dla nich robię? Modlę się, ale przecież poza bardzo ważnym duchowym wsparciem mogę zrobić coś konkretnego, skorzystać z mojego czasu, zdrowia, sił – i oddać to potrzebującym. Dlatego też tak bardzo ucieszyła mnie wiadomość o możliwości wsparcia uchodźców, szukających w naszej ojczyźnie bezpiecznej przystani po ucieczce ze swego ogarniętego wojną domu. Ojciec prowincjał wyraził zgodę na wyjazd kleryków z seminarium i ich włączenie się w pomoc „w terenie”. Nikt z nas nie wiedział, czego najbardziej się od nas oczekuje, gdzie i w czym jesteśmy najbardziej potrzebni. Mało kto znał punkty i procedury udzielania pomocy uchodźcom, prawie nikt nie znał języka. Mimo to spora grupa kleryków zgłosiła się do pomocy. 

Niespodziewanie, zaledwie po paru dniach, w niedzielę 6 marca wieczorem, ojciec Adam, prefekt seminarium, przekazał nam informację, że dotychczasowy kapelan szpitala covidowego na stadionie narodowym w Warszawie – o. Maciej Ziębiec wyjeżdża na granicę i chętnie zabierze ze sobą kilku kleryków. Po konsultacjach we wspólnocie postanowiliśmy, że pojedzie nas czterech kleryków, a wśród nich ja. 

W drogę wyruszyliśmy we wtorek 8 marca przed południem. Dzień wcześniej dowiedzieliśmy się, że naszym celem jest przejście graniczne Zosin-Uściług, które jest też najdalej wysuniętym na wschód miejscem w Polsce. Wyruszyliśmy kompletnie bez wiedzy, jakie będą nasze obowiązki. Dopiero na miejscu okazało się, że punkt, jaki został nam wskazany, zlokalizowany jest w dużym, ogrzewanym namiocie, 300 metrów od granicy państwa. Lokalny oddział Caritas urządził w tym namiocie punkt pomocy uchodźcom. Osoby, które przechodziły przez przejście graniczne, mogły w tym miejscu odpocząć, ogrzać się, zjeść ciepły posiłek oraz zaopatrzyć się w prowiant i środki higieny na dalszą podróż. Czasem trzeba było pomóc nadchodzącym ludziom załatwić transport do ośrodka recepcyjnego, gdzie osoby z Ukrainy mogły uzyskać przedłużenie legalności swojego pobytu w Polsce i skąd rozjeżdżały się następnie na cały kraj i nieraz dalej do Europy. Niekiedy, gdy czas oczekiwania na transport się przedłużał, pomagaliśmy zorganizować nocleg w okolicy lub szykowaliśmy miejsce do spania w naszym namiocie, który nie był do tego przewidziany. Dość szybko z polecenia i inspiracji o. Macieja zaczęliśmy usprawniać życie naszego namiotu. 

Już pierwszego dnia powstał magazyn, czyli drugi namiot, gdzie przełożyliśmy ubrania, które z całej Polski ludzie dobrej woli zwozili na granicę dla swoich wschodnich przyjaciół. Szybko powstał jeszcze jeden namiot, już trzeci. Założony w nim został „punkt przerzutowy” na Ukrainę. Przez cały czas trwania naszego pobytu w Zosinie, co chwila podjeżdżały do nas samochody wypchane darami dla narodu ukraińskiego. 

W nowym namiocie, do pracy w którym szybko zostałem przydzielony – dary te odbieraliśmy, sortowaliśmy, pakowaliśmy w kartony i ładowaliśmy do samochodów jadących na Ukrainę. Wcześniej oczywiście trzeba było potwierdzić tożsamość odbiorców, aby wykluczyć możliwość kradzieży darów. Wśród darczyńców nie brakowało fundacji, firm i stowarzyszeń z całej Europy, ale największą ilość stanowiły osoby prywatne, które zwoziły nam produkty kupione w marketach po cenach detalicznych – a zazwyczaj mieli te samochody wypchane po dach. Przywozili żywność, odzież, leki, czasem sprzęt – latarki, baterie, koce termiczne. Takie rzeczy dawaliśmy do osobnego miejsca – wysyłane one były żołnierzom walczącym na Ukrainie. Przez tę moją posługę wśród kartonów, miałem nieco mniej kontaktu z uchodźcami niż moi współbracia, ale i mnie udało się spojrzeć w zmęczone, strwożone, ale nieraz i szczęśliwe i wdzięczne oczy naszych braci i sióstr Ukraińców. Ich siła i postawa pozbawiona wszelkiej interesowności wywarła na mnie wielkie wrażenie. 

Jako ostatni, postawiliśmy czwarty, najmniejszy namiot, ale też najważniejszy ze wszystkich. Powstała w nim kaplica, którą zadedykowaliśmy Najświętszemu Odkupicielowi. W niej sprawowana była Najświętsza Eucharystia, z której czerpaliśmy prawdziwą siłę do mądrego i owocnego pomagania naszym bliźnim, a także do pokochania ich.

Całość tego przedsięwzięcia nie mogłaby się udać bez zaangażowania całej rzeszy wolontariuszy, którzy aby pomagać, oddawali swój wolny czas, osobiste środki i talenty, biorąc urlopy by w zimnie (w nocy temperatura spadała do -15 stopni!) i zmęczeniu służyć uciekinierom. My – klerycy stanowiliśmy tylko małą część tej Bożej załogi Caritasu w Zosinie, który stanowi dla mnie jeden z najpiękniejszych świadectw miłości bliźniego, jaki ujrzałem w swoim życiu. Pasja tych ludzi do pomagania, ich poświęcenie, chęć bycia z drugim człowiekiem: te obrazy i rozmowy oraz doświadczenie wspólnej służby pozostaną ze mną na zawsze. Jestem głęboko wdzięczny Bogu za to, że poprzez obraz niezasłużonego cierpienia bliźniego – które dane mi było ujrzeć i  próbować choć w jakimś stopniu złagodzić – nadkruszył On także moje, tak bardzo skamieniałe przez komfort i lenistwo serce. Myślę, że jeśli Bóg w swej mocy wyprowadzi z tego szaleństwa wojny jakieś dobro (a na pewno to zrobi) – będzie nim właśnie miłość, której uczy nas poprzez potrzebujących miłości i opieki bliźnich, którzy ruszyli do naszych domów szukając pomocy. To, że miałem możliwość wyjścia im naprzeciw i przywitania ich ciepłym posiłkiem, uśmiechem i butelką wody na granicy ich nowego domu odczytuję jako ogromny i niezasłużony zaszczyt. 

Jakub Ciepły CSsR

Jeśli chcesz dołączyć do wolontariatu skontaktuj się z nami przez ten numer telefonu: 
+48 731 323 075
Możesz też zapisać się, korzystając z tej ankiety!

Pomagać można również poprzez przekazywanie darów, które trafią do uchodźców i na Ukrainę! Na tym fanpage’u dowiecie się, czego aktualnie najbardziej potrzebujemy!

Granica Nadziei

Dla mnie bardzo ważne były rozmowy z wolontariuszami, których przez ten czas przez nasz namiot przewinęła się ogromna ich liczba. Często byli to ludzie poszukujący Boga albo nawet niewierzący. Rozmowy te inspirowały mnie i nieco przyprawiały o rumieniec. To z jaką gorliwością angażowali się  w niesienie pomocy było zadziwiające. Często wolontariusze brali urlopy w pracy, aby móc przynajmniej na chwilę przyjechać na granicę, albo Ci bliżej mieszkający po całodziennej pracy przychodzili na nockę. Wspaniali ludzie na swoim miejscu. Również wiele Kół Gospodyń Wiejskich zaangażowało się w gotowanie dla uchodźców. 

Jedna wolontariuszka szczególnie zapadła mi w pamięć. Gdy robiłem coś na dworze, (oczywiście miałem na sobie habit, co było bardzo wygodne, bo nie trzeba było chodzić z identyfikatorami i służby wpuszczały nas wszędzie, a i sami uchodźcy mieli do ans większe zaufanie) podeszła do mnie jakaś kobieta i zapytała się, czy mówię po angielsku. Zgodnie ze stanem faktycznym odpowiedziałem, że tak. Okazało się, że jest to wolontariuszka, która jest z… Brazylii! Przyjechała ona z kilkuosobową ekipą z Niemiec. Byli przewoźnikami, którzy z narażeniem życia jeżdżą do najdalszych zakątków Ukrainy, aby tam zawozić dobra i udzielać pomocy. Niesamowite! Gdy zapytałem czemu przyjechała tutaj aż z Brazylii, odrzekła, że tutaj teraz jest potrzeba, że Ci ludzie jej potrzebują. Nie bała się tam jeździć, mówiła, że uśmiech Ukraińców, którym pomaga tam na miejscu, dodawał jej odwagi i otuchy. Nie byli to jedyni wolontariusze z zagranicy. Do naszego namiotu pewnego dnia przybyła trójka Niemców, którzy chcieli zostać wolontariuszami. Bardzo szybko odnaleźli się w nowym klimacie i w nowym towarzystwie oraz przepięknie weszli w pracę. 

To był niezwykle ciężki tydzień. Ciężki fizycznie, psychicznie i emocjonalnie. Ciężki, ale przepiękny i wierzę, że odmieniający. Gdy spotykałem ludzi, którzy jeszcze 2 tygodnie temu żyli zwyczajnie, tak jak my, a dziś nie mają niczego, łatwiej mi było pojąć rzeczywistą ulotność naszego istnienia, łatwiej mi było pojąć jak ważne jest nie pokładanie ufności w dobrach materialnych. Doświadczałem namacalnie, że „Dni człowieka są jak trawa; kwitnie jak kwiat na polu. Ledwie muśnie go wiatr, a już go nie ma, i miejsce, gdzie był, już go nie poznaje.” (Ps 103).

Z wielkim smutkiem wyjeżdżałem z granicy, wiedziałem bowiem, że są tam ludzie, którzy jeszcze potrzebują naszej pomocy. Zresztą poznaliśmy tam wspaniałych ludzi, z którymi złapaliśmy dobry kontakt, którzy zostali naszymi dobrymi kolegami, koleżankami i ciężko, tak zwyczajnie, po ludzku, było nam odjechać. Na szczęście naszą czwórkę zastąpiła kolejna ekipa: klerycy Dominik Król, Piotr Czechowicz i Almar Suchan. Uchodźcy i wolontariusze świeccy nie zostali więc sami, misja jest kontynuowana i posługa redemptorystów na granicy dalej się szerzy.

Kacper Grabowski CSsR

Jeśli chcesz dołączyć do wolontariatu skontaktuj się z nami przez ten numer telefonu: 
+48 731 323 075
Możesz też zapisać się, korzystając z tej ankiety!

Pomagać można również poprzez przekazywanie darów, które trafią do uchodźców i na Ukrainę! Na tym fanpage’u dowiecie się, czego aktualnie najbardziej potrzebujemy!

Na granicy

We wtorek 8 marca wyjechaliśmy z Tuchowa, było nas czterech: Michał Zieliński, Kacper Grabowski, Jakub Ciepły i Bartłomiej Laskowski. Wraz z ojcem Maciejem Ziębcem pojechaliśmy do Zosina, aby służyć uchodźcom przybywającym do Polski przez tamtejsze przejście graniczne. Przez tydzień pomagaliśmy  w pracy zespołowi  Caritasu.

Nasze działania polegały przede wszystkim na przyjmowaniu uciekających przed wojną w naszym ogrzewanym namiocie i zatroszczeniu się o ich podstawowe potrzeby. Zawsze otrzymywali oni ciepły posiłek i napoje, a często również wyposażenie na dalszą drogę. Staraliśmy się zapewnić im wszystko, co może być potrzebne w pierwszych dniach w Polsce. Następnie udawali się oni busami do punktów recepcyjnych, w których otrzymywali dalszą pomoc. Byliśmy więc jednymi z pierwszych ludzi, których napotykali oni po przejściu granicy.

Caritas prowadzi też w Zosinie punkt przeładunkowy, gdzie darczyńcy mogą ofiarować wszystko, co potrzebne jest na granicy, a także po stronie ukraińskiej. Dary te są później przekazywane sprawdzonym kierowcom, którzy dostarczają je do miejsc na Ukrainie, gdzie są najbardziej potrzebne.  Z punktu Caritasu w Zosinie trafiają na przykład do Żytomierza, Charkowa, Kijowa, Włodzimierza, ale także tuż za granicę, gdzie grupa Ukraińców również organizuje żywność i miejsce do ogrzania dla tych, którzy mają zamiar niedługo przejść do Polski.

Zarówno Namiot Nadziei, w którym przyjmujemy i troszczymy się o uchodźców, jak i nasz punkt przeładunkowy mogą tak sprawnie funkcjonować dzięki wielkodusznej pracy naszych kochanych wolontariuszy!

Na granicy Caritas nie jest sam,  z wielką ofiarnością pomagają też: Polska Akcja Humanitarna, Brygada lotna Polski 2050, strażacy, policjanci, ratownicy, wojskowi oraz wiele osób prywatnych, tych z okolic i tych z daleka. To dzięki dobroci serc tak wielu ludzi, nikogo nie odesłaliśmy bez pomocy, nikogo nie pozostawiliśmy bez pocieszenia.

Pod koniec naszego wolontariatu, udało się nareszcie stworzyć namiot – kaplicę. Została nazwana Kaplicą Najświętszego Odkupiciela i wieczorem 14 marca odbyła się pierwsza Msza Święta tak blisko samej granicy w Zosinie.

Wyjeżdżając, przekazaliśmy zdobyte przez ten tydzień doświadczenie kolejnym trzem braciom – wolontariuszom. Jesteśmy pewni, że klerycy: Piotr Czechowicz, Dominik Król i Almar Suchan, godnie zastąpią nas w służbie potrzebującym.

Chcemy również podzielić się z Wami naszymi bardziej osobistymi świadectwami, które niedługo pojawią się na naszej stronie.

Jeśli chcesz dołączyć do wolontariatu skontaktuj się z nami przez ten numer telefonu: 
+48 731 323 075
Możesz też zapisać się, korzystając z tej ankiety!

Pomagać można również poprzez przekazywanie darów, które trafią do uchodźców i na Ukrainę! Na tym fanpage’u dowiecie się, czego aktualnie najbardziej potrzebujemy!

Michał Zieliński CSsR