Cztery okazje do… świętowania

Ludzie od wieków świętowali. Zmieniały się epoki, okoliczności, a człowiek zawsze znajdował okazję do tego by świętować. I w naszym seminarium miała miejsce okazja, czy raczej okazje do tego, by spotkać się i wspólnie świętować.

Zaczęło się to… no dobrze pomińmy narodziny, młodość, wybór o. Janusza Soka CSsR na przełożonego Prowincji Warszawskiej Redemptorystów i zostańmy przy tym, że 21 listopada obchodzi imieniny. Nie był to jedyny powód radości, gdyż w ostatnich dniach przeżywaliśmy również wizytację prowincjalną zarówno seminarium, jak i domu zakonnego w Tuchowie. Natomiast w niedzielę, czyli 12 listopada, imieniny obchodzili również Witoldowie
– o. Witold Radowski CSsR, przełożony tuchowskiej wspólnoty, jak i o. Witold Baran CSsR, odpowiedzialny za duszpasterstwo powołaniowe w naszej Prowincji. Po czasie okazało się, że jest i czwarty powód, ale o tym za chwilę.

Świętowanie może przybierać różne formy. W naszym przypadku rozpoczęliśmy od… ciężko zakwalifikować to wydarzenie. Bracia: Patryk Reczek CSsR i Paweł Orzeł CSsR wraz z aktorami, zaprosili nas na… sztukę, przedstawienie… „Ojcowie pustyni, czyli Apoftegmaty wiecznie żywe”. W oryginalny sposób połączyli pełne mądrości wypowiedzi Ojców pustyni, z naszą dzisiejszą rzeczywistością. Pomocą były odpowiednia scenografia, która przeniosła nas w tamte czasy, ale i pantomima, czy projekcja multimedialna. Dwoma słowami: „uczta duchowa”.

Po serdecznych życzeniach przedstawiciela seminarium – seniora br. Tomasza Bila CSsR, głos zabrał przełożony Prowncji, który dał nam czwarty powód do radości. Ogłosił bowiem decyzję o wyjeździe na studia i do pracy misyjnej w Argentynie dwóch naszych współbraci z seminarium. W marcu 2018 r. do Ameryki Południowej przeniesie się br. Łukasz Malinowski CSsR, a rok później dołączy do niego br. Sławomir Wardzała CSsR. Jest to odpowiedź na potrzebę nowych misjonarzy w kraju papieża Franciszka. Braciom gratulujemy i życzymy błogosławieństwa Bożego i opieki Matki Bożej Tuchowskiej w przygotowaniach do wyjazdu, jak i potem w posłudze na argentyńskiej ziemi.

Po tak pełnej wrażeń pierwszej części naszego świętowania, usiedliśmy do „wspólnego stołu”, kosztując pysznych dań przygotowanych przez siostry i panie posługujące u nas w kuchni. I ta uczta trwała do późnych godzin, dając okazję do wspólnych rozmów, żartów i wspomnień.

Ludzie od wieków świętują. Dzięki temu łatwiej i z nowym entuzjazmem mogą wrócić do codziennych obowiązków, które czasem wydają się szarą rzeczywistością. Jednak na horyzoncie…

dk. Adam Dudek CSsR