XIII Niedziela Zwykła

Na większą cześć i chwałę Pana Boga Wszechmogącego w Trójcy Świętej Jedynego, a nam na pożytek nasz zbawienny, na XIII Niedzielę Zwykłą czyta nam Kościół Święty Matka nasza Ewangelię zapisaną u świętego Łukasza:

Gdy zbliżały się dni Jego odejścia, postanowił i On udać się do Jeruzalem. Przed sobą wysłał gońców. Podążyli przodem i weszli do jakiejś wsi samarytańskiej, aby Mu tam przygotować. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ szedł w kierunku Jeruzalem. Jakub i Jan, którzy tego doświadczyli, rzekli: „Panie, chcesz, abyśmy rozkazali, by ogień spadł z nieba i strawił ich?” Odwróciwszy się do nich, upomniał ich. Poszli do innej wsi.

Kiedy szli drogą, odezwał się ktoś do Niego: „Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz”. Jezus mu odpowiedział: „Lisy mają nory i ptactwo z przestworzy – gniazda, a Syn Człowieczy nie ma na czym głowy oprzeć”. Innemu rzekł: „Chodź ze mną”. On odpowiedział: „Panie, pozwól mi najpierw pójść, aby pogrzebać mojego ojca”. Na to mu rzekł: „Zostaw umarłym grzebanie swoich umarłych, a ty idź i nieś wiadomość o królestwie Bożym”. Odezwał się jeszcze inny: „Pójdę z Tobą, Panie, lecz pozwól mi najpierw pożegnać się ze swoimi w domu”. Jezus mu odpowiedział: „Nikt, kto przykłada rękę do pługa, a spogląda do tyłu, nie jest zdatny do królestwa Bożego”. (Łk 9, 51-62)

 

Z łatwością możemy zauważyć, że dzisiejsza Ewangelia składa się z dwóch części. W pierwszej ukazana jest sytuacja Jezusa i Apostołów w drodze do Jerozolimy. Samarytanie pozostawali w konflikcie z Żydami. Jako, że Jerozolima była świętym miastem Żydów, Samarytanie nie okazywali gościnności tym, którzy do niej pielgrzymowali. Ten los spotkał również Jezusa i Jego uczniów. Apostołowie Jakub i Jan, płonący gorliwością, chcieli zesłać ogień z nieba, by oczyścić tę wieś, w której Chrystus nie został przyjęty. Jednak nie w ten sposób Jezus chce podchodzić do ludzi, nawet tych, którzy są wrogo do Niego nastawieni. Stąd Jego upomnienie wobec Jakuba i Jana, których zresztą w innym miejscu Ewangelii nazwał „Synami Gromu”, ze względu na ich porywczość.

Słowa „by ogień spadł z nieba i strawił ich” są zaczerpnięte z 2 Księgi Królewskiej (2 Krl 1, 10.12) i odnoszą się do proroka Eliasza, który jako mąż Boży sprowadził gromy z nieba na żołnierzy króla samarytańskiego Ochozjasza, którzy przyszli go pojmać. Ochozjasz chciał sprzeniewierzyć się Bogu, pokładając ufność w pogańskich bóstwach. Przeciwko takiemu postępowaniu wystąpił Eliasz i za to miał zostać ukarany.

Taki kontekst pozwala lepiej zrozumieć, dlaczego Jakub i Jan chcieli w ten sposób ukarać mieszkańców wioski samarytańskiej, która nie przyjęła Jezusa.

Druga część Ewangelii mówi o tym, jakie wymagania stawia Jezus swoim uczniom. Decyzja wyboru Jezusa w swoim życiu, jest decyzją radykalną. Nie znosi bowiem ona półśrodków i serca podzielonego. Chrystus wymaga by całe serce człowieka było oddane wyłącznie Jemu. Ten, kto wybiera życie z Chrystusem, nie może oglądać się za siebie, na swoje poprzednie życie i z utęsknieniem do niego wracać.

Bóg przez to słowo, które do nas dziś kieruje, zachęca nas do odważnej decyzji pójścia za Chrystusem. Do przysłowiowego postawienia wszystkiego na jedną kartę. Żeby jednak taka decyzja była możliwa, potrzebujemy dużo ufności. Niech Maryja wyprasza nam tę cnotę, by nasze serce należało jedynie do Chrystusa, bez zostawiania sobie takiego miejsca, do którego nie ma On dostępu.

Patryk Reczek CSsR