Nasz wzór – św. Klemens

Klemens Hofbauer, nasz święty współbrat, od lat jest inspiracją dla wszystkich redemptorystów, również dla „najmłodszych” stażem. Z tego powodu, zgodnie z wieloletnią tradycją naszej prowincji, we wspomnienie św. Klemensa – 15 marca – organizujemy spotkanie wspólnot formacyjnych.

Już w piątek (13 marca) rozpoczęliśmy triduum przed świętem Apostoła Warszawy. Wieczorem, w naszej bazylice, odprawiliśmy nabożeństwo Drogi Krzyżowej, pod duchowym przewodnictwem św. Klemensa. Przybyła do nas również wspólnota postulatu pod opieką prefekta, o. Łukasza Drożaka. W sobotę przed południem bracia wyruszyli w „podróż” śladami świętego Klemensa. W symbolicznej drodze przygotowanej przez współbraci odnajdywali listy św. Klemensa i jeszcze bliżej poznawali jego życie oraz duchowość. Popołudnie spędziliśmy na podsumowaniu wcześniejszych warsztatów i wspólnotowym wypoczynku. Wieczorem uczestniczyliśmy w Mszy Świętej celebrowanej przez radnego naszej prowincji (a także poprzedniego prefekta tuchowskiego seminarium), o. Witolda Hetnara, który wygłosił inspirującą homilię, stawiając nam św. Klemensa za wzór wytrwałości w wypełnianiu woli Bożej.

Niedzielna Msza Święta była sprawowana w kaplicy seminaryjnej. Przewodniczył jej o. Łukasz Drożak, który wygłosił również homilię, a koncelebrował duszpasterz powołań, o Szczepan Hebda.

Michał Zieliński CSsR

III Niedziela Wielkiego Postu

Jezus przybył do miasta samarytańskiego zwanego Sychar, w pobliżu pola, które dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle. Było to około szóstej godziny.
Wówczas nadeszła kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić!» Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta, by zakupić żywności.
Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? » Żydzi bowiem i Samarytanie unikają się nawzajem.
Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić”, to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej».
Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego, Jakuba, który dał nam tę studnię, i on sam z niej pił, i jego synowie, i jego bydło?»
W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu».
Rzekła do Niego kobieta: «Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać».
A On jej odpowiedział: «Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj!»
A kobieta odrzekła Mu na to: «Nie mam męża». Rzekł do niej Jezus: «Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą».
Rzekła do Niego kobieta: «Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga».
Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, nawet już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli szuka Ojciec. Bóg jest duchem; trzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie».
Rzekła do Niego kobieta: «Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko».
Powiedział do niej Jezus: «Jestem nim Ja, który z tobą mówię».
Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Żaden jednak nie powiedział: «Czego od niej chcesz? – lub: Czemu z nią rozmawiasz?» Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła ludziom: «Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?» Wyszli z miasta i szli do Niego.
Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: «Rabbi, jedz!» On im rzekł: «Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie».
Mówili więc uczniowie między sobą: «Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia?»
Powiedział im Jezus: «Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: „Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa?” Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak się bielą na żniwo. Żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem, abyście żęli to, nad czym wy się nie natrudziliście. Inni się natrudzili, a wy w ich trud weszliście».
Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: «Powiedział mi wszystko, co uczyniłam». Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich został. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło dzięki Jego słowu, a do tej kobiety mówili: «Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, usłyszeliśmy bowiem na własne uszy i wiemy, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata».

(J 4,5-42)

Koronawirus – hasło, które obiegło świat i dotyka naszej codzienności. Zajmuje nasze myśli, słowa i uczynki; „zaraża” nas nieufnością do siebie i ogranicza relacje. Każde usłyszane kichnięcie powoduje kołatanie serca a napotkany kaszel gwałtem zajmuje terytorium naszego umysłu. Epidemia szerzy się. 

Może rodzą się w nas pytania: „Czy kościoły pozostaną otwarte byśmy mogli uczestniczyć w Eucharystii? Czy przyjmowanie Komunii Świętej nie stanie się aktem heroizmu?” W końcu taka postawa grozi utratą zdrowia a może nawet i życia. 

Kochany Czytelniku – zadaj sobie pytanie: Czy wierzę jeszcze w Chrystusa, który mówi do paralityka: „Wstań, weź swoje nosze i idź do domu!” (Mk 2,11), do głuchoniemego: „Effatha, to znaczy: Otwórz się!” (Mk 7,34), a do zmarłej dziewczynki: „Talitha kum! To znaczy: Dziewczynko, mówię ci, wstań!” (Mk 5,41)? Czy jest On jeszcze dla mnie Bogiem? Czy Jezus jest jeszcze Panem, który ma władzę oddać życie i je znów odzyskać? (J 10,18). 

Są miejsca na świecie, gdzie nad chrześcijanami przyznającymi się do wiary, spotykającymi się na celebracje Eucharystii, wisi kara więzienia, tortur czy śmierci. Nam grozi koronawirus. Gdzie szukać ratunku? Dokąd udać się po uzdrowienie? 

A może patrzymy w tym momencie na drugiego, by jakoś mu pomóc? Niespełna 150 lat temu żyli tacy ludzie jak bł. Piotr Donders, redemptorysta który przez trzydzieści lat pracował wśród trędowatych; albo św. Dominik Savio, patron ministrantów, który z narażeniem życia opiekował się chorymi na gruźlice mając zaledwie kilkanaście lat. Czy ci nasi starsi bracia nie zawstydzają nas choć trochę swoją postawą wiary i ufności? 

A co na to wszystko Samarytanka z dzisiejszej Ewangelii? Stopniowo, krok po kroku odkrywająca kim jest Ten, którego spotkała przy studni Jakuba:

Prosisz mnie o wodę?;
Czy jesteś większy od naszego ojca Jakuba, który dał nam tę studnię?;
Daj mi wody, abym już nie pragnęła;
Widzę, że jesteś prorokiem;
Wiem, że przyjdzie Mesjasz, i wszystko nam objawi;
Czyż On nie jest Mesjaszem?;
On prawdziwie jest Zbawicielem świata. 

Drogi Czytelniku, czy i Ty zaczynasz odkrywać w Jezusie Zbawiciela świata?

Marcin Wojdan CSsR

Dobry Patron na złe czasy – wizyta w Warszawie

W tym roku przypada 200. rocznica śmierci św. Klemensa Hofbauera, redemptorysty, i z tej okazji w dniach 7-8.03.2020r. delegacja kleryków wraz z rektorem seminarium, ojcem Maciejem Sadowskim CSsR, udała się do Warszawy. Celem wizyty było przybliżenie postaci św. Klemensa, „Apostoła” naszej stolicy oraz patrona piekarzy i cukierników.

O. dr Maciej Sadowski CSsR wraz z panią dr Pauliną Dąbrosz-Drewnowską (Instytut Historyczny Uniwersytetu Szczecińskiego), udali się z samego rana (tj. 8.03 br.) do studia Polskiego Radia, gdzie w audycji na żywo podzielili się najważniejszymi informacjami na temat życia św. Klemensa (zainteresowanych odsyłam do odsłuchania audycji – link znajduje się na końcu artykułu).

W tym samym czasie klerycy udali się do kościoła pw. Świętego Krzyża w Warszawie na Mszę Świętą, której przewodniczył o. Łukasz Baran CSsR. W koncelebrze brał również udział Wikariusz Prowincjała, o. Dariusz Paszyński CSsR. W homilii o. Łukasz nawiązał do postaci św. Klemensa, co harmonizowało z treścią audycji, gdyż Msza Święta była transmitowana w Polskim Radiu zaraz po zakończeniu programu.

https://www.polskieradio.pl/37/224/Artykul/2469704,Dobry-patron-na-zle-czasy

Damian Szymura CSsR

 

 

Medialnie dla drugiego człowieka

Sobota nie należy raczej do dni wykładowych w naszym seminarium. Czasem jednak pojawiają się okoliczności, żeby tę regułę uchylić. Podobnie było w ostatnią sobotę, 7 marca 2020. Klerycy z IV i V roku uczestniczyli w tym dniu w warsztatach z edukacji medialnej, które poprowadziła dr Agnieszka Szajda, absolwentka KUL-u i praktykująca pedagog.

Zajęcia były bardzo angażujące i interesujące. Poza główną tematyką, wspomnianą powyżej, uczestnicy mogli zmierzyć się z zadaniami, których celem było odkrywanie emocji w sobie samym. Ćwiczenia te miały uwrażliwić przyszłych pedagogów-katechetów na różne okoliczności, które mogą ich spotkać w pracy w szkole z uczniami.

Pani Agnieszka wskazała na wielkie znaczenie edukacji medialnej w nauczaniu dzieci i młodzieży. Ponadto zachęciła, by uwzględniać ten wymiar przy wybieraniu metod stosowanych w katechezie.  Dla kleryków, którzy już niebawem będą pracować jako katecheci, spotkanie to dało możliwość zaznajomienia się z pomocami i wskazówkami, które mogą pomóc w dotarciu do współczesnego odbiorcy, który jest zanurzony w cyfrowym świecie.

Ponadto, prowadząca warsztaty dzieląc się swoim bogatym doświadczeniem pracy jako pedagog, starała się zaszczepić w nas postawę stałego pragnienia pomocy młodemu człowiekowi, często zagubionemu w rzeczywistości zarówno realnej, jak wirtualnej.

Piotr Mazur CSsR

Teatr „Dobry Wieczór” rozświetlił Tuchów twórczością Norwida.

Nie każdego wieczoru teatr występuje w tuchowskim seminarium. Jednakże co jakiś czas pojawia się okazja, żeby zaczerpnąć z bogactwa dramatu; ostatnia taka szansa nadarzyła się w minioną sobotę, 7 marca 2020. Było to dla nas wyjątkowe wydarzenie, tym bardziej że studenci pod opieką o. Dariusza Drążka z Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, musieli pokonać do nas niemałą drogę. Teatr „Dobry Wieczór” działa już od kilku lat i przybliża Polakom w całym kraju piękno i bogactwo polskiej kultury i tożsamości narodowej.

W tym roku studenci z Torunia zmierzyli się z wykonaniem dramatu jednego z najbardziej wymagających artystów, bo z utworem Cypriana Kamila Norwida. Jego twórczość niezwykle cenił sobie Karol Wojtyła. To właśnie z okazji 100-lecia urodzin świętego Jana Pawła II twórca i reżyser Teatru, o. Dariusz Drążek CSsR, postanowił wystawić dramat pt.: „Pierścień Wielkiej Damy” tego wielkiego artysty.

Cały spektakl trwał około 160 minut i w zachwycający sposób pobudzał widzów do refleksji na temat natury człowieka i jego postaw. Aktorzy-studenci, na co dzień z zapałem uczęszczający na wykłady m.in. z dziennikarstwa i komunikacji społecznej, wprawili w podziw widownię swoim profesjonalnym przygotowaniem do roli i niezwykłym warsztatem aktorskim. Wspaniała charakteryzacja, różnorodność i piękno kostiumów, kreatywna oprawa techniczna, a także świetna aranżacja sceny, to wszystko przenosiło nas w realność dokonujących się wydarzeń.

Sztukę w tuchowskim seminarium zobaczyło ok. 150 widzów, którzy przyjechali z różnych stron diecezji tarnowskiej. Dostępność aktorów i reżysera po zakończeniu spektaklu była miłą niespodzianką, dzięki której możliwe stało się zrobienie wspólnego zdjęcia, a także podzielenie się bogatymi wrażeniami.

Cała ekipa teatralna dała się poznać jako wyjątkowe osoby, odznaczające się ujmującym sposobem bycia i serdecznością. Choć musieliśmy się szybko pożegnać, gdyż teatr pojechał w dalszą trasę do seminarium w Tarnowie, to jednak liczymy, że jeszcze niejeden raz będziemy mogli przeżyć z nimi dobry wieczór.

Robert Borzyszkowski CSsR

II Niedziela Wielkiego Postu

Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba oraz brata jego, Jana, i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto ukazali się im Mojżesz i Eliasz, rozmawiający z Nim.
Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza».
Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!» Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli.
A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: «Wstańcie, nie lękajcie się!» Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa.
A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im, mówiąc: «Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie».

(Mt 17,1-9)

Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno (Mt 17, 1) 

  • Określenie czasu wydarzenia odnosi się do momentu pytania o to, kim dla tłumów jest Jezus, do wyznania Piotra, że Jezus jest Mesjaszem, do zapowiedzi męki Chrystusa i do Jezusowego wezwania do niesieni swojego, powszedniego krzyża. Zwrot „po sześciu dniach” przywołuje także objawienie się Boga na górze Synaj w czasach Mojżesza.

  • Uczniowie wybrani przez Jezusa na świadków Przemienienia, to ci, których Jezus powołał jako pierwszych i którzy towarzyszyli Mu w Ogrodzie Oliwnym. Ci, którzy są świadkami chwały Jezusa, są równocześnie najbliżej Jezusa, kiedy walczy w Getsemani, aby wypełnić wolę Ojca, aby przyjąć przygotowany dla Niego krzyż.

  • Wprawdzie Ewangelie nie podają nazwy góry, na której dokonało się przemienienie, ale tradycja chrześcijańska dość jednoznacznie wskazuje na Tabor wyróżniający się w swoim otoczeniu, samotną górę położoną w Galilei, która była miejscem walk w czasach Sędziów. C

Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło (Mt 17, 2) 

  • Czasownik „przemienić” (gr. metamorfoo) występuje cztery razy w Nowym Testamencie. Dwukrotnie w odniesieniu do przemienienia Jezusa, dwukrotnie w Listach Pawła w odniesieniu do chrześcijan, którzy dzięki mocy Duch mają się nieustannie przemieniać. Użycie go w formie biernej wskazuje na Boga jako sprawcę tego przemienienia.

  • Przemienienie ujawnia prawdziwą naturę Jezusa jako Boga. Jest tu także nawiązanie do Mojżesza, którego twarz jaśniała na skutek przebywaniu w obecności Boga przez 40 dni i 40 nocy na Synaju. 

A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim (Mt 17, 3) 

  • Mojżesz i Eliasz to dwie postaci niezmiernie ważne dla żydów – reprezentanci tego, co najważniejsze w Objawieniu, czyli Prawa (Tory) i Proroków. 
  • Mojżesz jest największym i najważniejszym prorokiem Izraela, „przyjacielem Boga” (zob. Wj 33, 11), prawodawcą i wodzem w czasie wędrówki do Ziemi Obiecanej.

  • Eliasz zaś to prorok działający w czasach odstępstwa Izraelitów od Boga Jahwe, który broni prawdziwego kultu Boga.

  • W spotkaniu na górze Tabor dostrzegamy prawdę zwięźle wyrażoną w szesnastym numerze Konstytucji Soboru Watykańskiego II Dei Verbum: „Bóg, sprawca natchnienia i autor ksiąg obydwu Testamentów, mądrze postanowił, by Nowy Testament był ukryty w Starym, a Stary w Nowym znalazł wyjaśnienie. Bo choć Chrystus ustanowił Nowe Przymierze we krwi swojej, wszakże księgi Starego Testamentu, przyjęte w całości do nauki ewangelicznej, w Nowym Testamencie uzyskują i ujawniają swój pełny sens i nawzajem oświetlają i wyjaśniają Nowy Testament”.

Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza» (Mt 17, 4) 

  • Piotrowe pragnienie postawienie trzech namiotów w pewien sposób wskazuje, że dla niego te trzy postaci były jednakowo ważne.

  • Namioty nawiązują do czasu, kiedy mieszkaniem Ludu były namioty. Bardzo prawdopodobne, że w dniu Przemienienia Jezusa przypadało Święto Namiotów i Piotr chciał pozostać na czas święta na górze, stosownie do słów Prawa. 

Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!» (Mt 17, 5) 

  • Ewangelista Mateusz podkreśla, że Piotr nie skończył jeszcze swej wypowiedzi, kiedy Bóg mu przerywa i wskazuje na szczególne znaczenie Jezusa. Jego nauczanie jest większe od nauczania Prawa i Proroków.

  • Obłok jest znakiem obecności Boga.

  • Bóg ma upodobanie nie tylko w osobie Syna, ale także w Jego słowach i czynach, gdyż wypełnia On wszystko według zamiaru Ojca.

  • Realizuje się w tym miejscu obietnica, którą wypowiedział Mojżesz wobec ludu: „Pan, Bóg twój, wzbudzi ci proroka spośród braci twoich, podobnego do mnie. Jego będziesz słuchał” (Pwt 18, 15).

Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli (Mt 17, 6) 

  • Upadek na twarz jest znakiem czci oddanej Bogu i Jego posłańcom, lecz równocześnie jest znakiem strachu.

  • Lęk ten płynął z przekonania, że człowiek nie może oglądać Boga i pozostać przy życiu. Podobnie zareagowali żołnierze, którzy przyszli do Ogrodu Oliwnego pochwycić Jezusa, kiedy usłyszeli kim jest Jezus (J 18, 6). 

A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: «Wstańcie, nie lękajcie się!» (Mt 17, 7) 

  • Wezwanie do odwagi towarzyszy momentom szczególnie ważnym w dziejach Zbawienia – powołanie Mojżesza, posłanie Abrahama czy Zwiastowanie Maryi.

  • Zachowanie Jezusa („zbliżył się”, „dotknął”, „nie lękajcie się”) włącza to wydarzenie w linię najważniejszych objawień w historii zbawienia.

  • Tym, co przezwycięża lęk uczniów, jest dotyk i słowo Jezusa.

Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im mówiąc: «Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie» (Mt 17, 8- 9) 

  • Zakaz rozpowiadania o pewnych wydarzenia, tak zwany „sekret mesjański”, wynikał z chęci uniknięcia fałszywego rozumienia osoby Mesjasza. Jezus nie chce być uznany za działacza politycznego.

  • To w świetle zmartwychwstania, pokonanej śmierci, wydarzenia Przemienienia będzie dla uczniów zrozumiałe i stanie się przedmiotem nauczania. W świetle Męki i Zmartwychwstania uczniowie będą zdolni głosić prawdę o Jezusie, Mesjaszu Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym.

Ireneusz Krzywoń CSsR

Być wychowawcą

Przełom lutego i marca w naszym seminarium był niezwykle intensywnym czasem. Wszystko dlatego, że braliśmy udział w kursie wychowawcy, który poprowadził dla nas pan Mirosław Flis – przewodnik turystyczny i nauczyciel, wieloletni kierownik i wychowawca podczas kolonii, zimowisk oraz innych zorganizowanych wyjazdów dla dzieci i młodzieży.

Jako duszpasterze w naszej pracy z dziećmi i młodzieżą bardzo często uczestniczymy w wyjazdach zorganizowanych. Kurs wychowawcy był dla nas więc okazją do tego, aby dowiedzieć się o obowiązkach prawnych, jakie w czasie takich wydarzeń spoczywają na nas; jak dobrze przygotować się do takiego wyjazdu; w jaki sposób wychowywać dzieci i młodzież oraz jak planować różnorodne atrakcje.

W czwartek i piątek, po przedpołudniowych wykładach, spotkaliśmy się więc w naszej auli z panem Mirosławem, który przekazywał nam tę wiedzę ubarwiał anegdotami i przykładami ze swego bogatego doświadczenia. Sobotę poświęciliśmy nie tylko na przyswajanie sobie metod organizacji atrakcji kulturalnych, turystycznych, czy sportowych, ale również na planowanie wycieczek.

Jedną z nich zrealizowaliśmy w niedzielę. Wybraliśmy się całą grupą do Tarnowa, gdzie mogliśmy odwiedzić muzeum misyjne w tarnowskim seminarium, zwiedzić ratusz, w którym historii można było dosłownie dotknąć (a nawet ją „ubrać” na siebie) oraz posłuchać historię miasta, przejść szlakiem tarnowskich Żydów, czy zmierzyć się z zagadkami matematycznymi w muzeum etnograficznym.

Mamy nadzieję, że bardzo napięty i bogaty program tych czterech dni kursu będzie dla nas owocny oraz pozwoli nam stawać się odpowiedzialnymi i kreatywnymi wychowawcami tych, którzy będą powierzeni naszej duszpasterskiej opiece.

Karol Łukaszczyk CSsR

I Niedziela Wielkiego Postu

Wtedy Jezus został zaprowadzony przez Ducha na pustynię, aby był kuszony przez diabła.
A po czterdziestu dniach i czterdziestu nocach postu poczuł głód.
Wówczas przystąpił do niego kusiciel i powiedział: Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, aby te kamienie stały się chlebem.
A on odpowiedział: Jest napisane: Nie samym chlebem będzie żył człowiek, ale każdym słowem pochodzącym z ust Bożych.
Wtedy diabeł wziął go do miasta świętego i postawił na szczycie świątyni.
I powiedział mu: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest bowiem napisane: Rozkaże o tobie swoim aniołom i będą cię nosić na rękach, abyś nie uderzył swojej nogi o kamień.
Jezus mu odpowiedział: Jest też napisane: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, swego Boga.
Znowu wziął go diabeł na bardzo wysoką górę i pokazał mu wszystkie królestwa świata oraz ich wspaniałość.
I powiedział do niego: Dam ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon.
Wtedy Jezus powiedział mu: Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, swemu Bogu, będziesz oddawał pokłon i tylko jemu będziesz służył.
Wówczas diabeł go opuścił, a oto aniołowie przystąpili do niego i mu służyli.

(Mt 4,1-11)

Wyjście na pustynię
Będąc na początku Wielkiego Postu, słyszymy z wielu stron o konieczności ,,wyjścia na pustynię”. Co to oznacza? Czym ma być? Czy chodzi tylko o umartwienia?

Kiedy popatrzymy na hebrajską etymologię słowa pustynia (hebr. mi-dbār) to miejsce z którego przemawia Bóg. Patrząc na opisy ewangelijne możemy zauważyć, że dla Jezusa pustynia jest miejscem, gdzie może odpocząć, wyciszyć się, spotykać się z Ojcem w przerwach między swoją działalnością.

40 dni
Kiedy wychodzimy na pustynię na 40 dni nie chodzi jednak o wyciszenie i odpoczynek. Liczby niosą ze sobą symbole i konkretne przesłanie. Czterdzieści dni to czas jednego pokolenia, symbol dojrzałości, gotowości, nasłuchiwania, to czas oczyszczenia. Doskonale łączymy ten okres z 40 latami, podczas których Izrael tułał się po pustyni, aby być gotowym na wejście do Ziemi Obiecanej. Jest to czas przygotowania i rozeznawania do pełnienia tego czego chce Bóg. Również Jezus, który daje nam przykład we wszystkim, wychodzi na pustynie i przez 40 dni modli się i pości, aby być gotowym do wypełnienia woli Ojca i Odkupienia człowieka. 

Nawrócenie a walka duchowa
Nawrócenie – czyli zmiana myślenia, zmiana pewnych nawyków, zwrócenie się do Boga w konkretnych aspektach naszego życia – które powinno być owocem naszego wyjścia na pustynię nie obędzie się bez stoczenia walki, ofiary, rezygnacji z siebie. Nie bądźmy naiwni licząc na łatwą zmianę, bo gdy przyjdą trudności zwyczajnie z niej zrezygnujemy… Nawrócenie zawsze łączy się z walką, ale owoce są warte tego trudu!

Szatan kusi…
W dzisiejszej ewangelii widzimy 3 stopnie, w których szatan kusi Jezusa. Schemat ten z pewnością wykorzystuje do dziś, kiedy staje do walki z nami, dlatego dobrze jest być tego świadomym.

  1. Pierwsza pokusa dotyczy tego co jest najprostsze i uderza w nasze codzienne potrzeby. Polega na pobudzaniu zmysłów. Może to być potrzeba odpoczynku, głodu, spokoju, poczucia bezpieczeństwa. Pierwszych rodziców demon kusił do skosztowania tego symbolicznego owocu, zwracając ich uwagę i spojrzenie na ten owoc. Chodzi więc o pewną zewnętrzną podnietę, która zachęca nas do dalszych kroków.
  2. Następny stopień kuszenia to upodobanie. Poddajemy się działaniu złego gdy zaczynamy wchodzić z nim w dyskusję. Wiemy, że pierwsi rodzice, gdy zaczęli być kuszeni przez szatana, podjęli z nim dialog i zaczęli przyglądać się zakazanemu owocowi, podważać Bożą miłość, wsłuchiwać się w kłamstwa, które podpowiadał szatan i wątpić w to czym żyli do tej pory. Jezus od razu ucina głowę tej pokusie pójścia na skróty, osiągnięcia celu, bez krzyża, cierpienia i ofiary. Nie wchodzi w dialog z kłamstwem, nie podejmuje rozmowy z szatanem.
  3. Trzeci etap, to przedstawianie fałszywych obietnic. No właśnie fałszywe, a jednak tak często przyjmujemy je jako możliwe… Pierwsi rodzice uwierzyli, że jeżeli skosztują zakazanego owocu, będą mogli poznać dobro i zło, tymczasem utracili zdolność właściwego widzenia. Ich życie zostało napełnione lękiem. Dzieje się tak, gdy na tronie naszego życia nie zasiada Bóg, TYLKO JA, kiedy centrum naszego życia wyznacza kariera, pragnienia, ambicje i aspiracje.

Zbrojownia
Przyjrzyjmy się Jezusowi, który stawia opór złemu. Zobaczmy Jego pokorę, uniżenie, odwagę. Doświadczając słabości ludzkiego ciała, nie poddaje się złu i nie wątpi w miłość Ojca. Uchwyćmy się Jezusa, aby wraz z Nim zmierzyć się z trudami 40 dni pustyni, by po stoczonej walce ucieszyć się owocami prawdziwego nawrócenia się ku Bogu.

Dominik Strychacz CSsR

Postanowienia wielkopostne

W związku z Wielkim Postem zwykliśmy podejmować jakieś postanowienia. Często polegają na zrezygnowaniu z czegoś lub na wyborze jakiejś dodatkowej czynności. Postanowienia nie mogą być „sztuką dla sztuki”. Powinny nam pomóc w dobrym wykorzystaniu Wielkiego Postu – zbliżeniu się do Jezusa, rozwoju swoich mocnych stron oraz walce z wadami.


Jak podjąć dobre postanowienie?

 Punktem wyjścia jest określenie gdzie jestem na drodze mojego życia: jaki jest mój stan, jakie są moje zalety i wady, jakie są moje relacje z innymi, jak wygląda moja wiara i modlitwa… Należy pamiętać o stanie swojego zdrowia, o wieku, zawodzie…

Kiedy już wiem, gdzie jestem, mogę pomyśleć dokąd zmierzam, jak chciałbym, by wyglądało moje życie w sferze życia osobistego, rodzinnego, zawodowego, duchowego. To moje marzenie winno być realne, możliwe do osiągnięcia, nawet jeśli droga do niego byłaby długa.

Po odnalezieniu mojego „teraz” i wizji na przyszłość mogę pomyśleć o konkretnych celach, które mają mnie zaprowadzić do spełnienia marzenia czy przybliżeniu się do niego. Cel, który sobie wyznaczam winien posiadać kilka istotnych cech:

  1. Skonkretyzowany – sformułowanie celu powinno być jednoznaczne. Warto go zapisać
  2. Mierzalny – a więc tak sformułowany, by można było określić stopień jego realizacji
  3. Osiągalny – cel musi być określony na miarę naszych zdolności i możliwości,
  4. Istotny – cel powinien być ważnym krokiem naprzód,
  5. Określony w czasie – należy wyraźnie ustalić, w jakim okresie czasu chcę go osiągnąć.

Wiedząc gdzie jestem, dokąd zmierzam co chce osiągnąć na drodze, mogę w końcu podjąć konkretne postanowienia, które przybliżą mnie do realizacji celów. Postanowienie to swego rodzaju krok w osiąganiu poszczególnych celów. Także ono powinno być konkretne, mierzalne i osiągalne. Jego ramy czasowe może nam określić cały Wielki Post, a Wielki Tydzień może być sprawdzeniem, na ile udało mi się osiągnąć to, co zamierzyłem.

PRZYKŁAD

Wyobraźmy sobie młodego męża, który rok temu został ojcem. Pracuje w korporacji, a jego praca daje jego rodzinie godziwe utrzymanie. Często jest jednak zmuszony do nadgodzin. Jest wierzącym człowiekiem, stara się modlić codziennie, choć nieraz brakuje mu wytrwałości. Regularnie uczęszcza na Msze.

Marzy o tym, by Bóg stał się bardziej obecny w jego życiu osobistym i rodzinnym. Mocno pragnie być dobrym ojcem i mężem, obecnym w domu, zaangażowanym w wychowanie i rozwój dziecka. Bardzo chce, by jego relacja z żoną była mocna i ciągle się rozwijała.

Ustala pewne cele, które chce osiągnąć. Po pierwsze, chce być częściej obecny w domu, by pomóc swojej żonie w opiece nad ich dzieckiem, nawet jeśli wiązałoby się to ze zmniejszeniem dochodów płynących z nadgodzin. Następnie, chce zadbać o codziennie modlitwę – rano osobistą, a wieczorem z żoną. Decyduje, że raz w tygodniu, znajdzie czas, by wyjść gdzieś ze swoją małżonką.

Mając cele podejmuje postanowienia. Najpierw, porozmawia z szefem i zmniejszy nadgodziny o połowę. Decyduje się wstawać codziennie 10 minut wcześniej, by przeczytać Ewangelię z  dnia i ofiarować cały dzień Panu Bogu. Wieczorem zaś, będzie usypiał dziecko, a potem wraz z żoną krótko podziękują Bogu za cały dzień. Postanawia ustalić ze swymi rodzicami, by ci przychodzili do niego raz na tydzień, by zaopiekować się dzieckiem, a w tym czasie będzie wychodził gdzieś ze swoją żoną.

Dariusz Dudek CSsR

Redemptoryści niespodzianką w Kielcach

22 lutego 2020 roku w Kielcach odbyły się XII Mistrzostwa Wyższych Seminariów Duchownych w Piłce Nożnej Halowej. W turnieju wzięły udział 24 drużyny diecezjalne i zakonne, które przybyły z całej Polski. Wśród nich znalazła się także drużyna redemptorystów.

Dzień wcześniej podczas wieczornej gali rozlosowano drużyny. W sześciu grupach (A-F) grało po cztery z nich. Redemptoryści trafili do grupy D, w której znalazły się też drużyny: WSD Łomża, WSD Drohiczyn i WSD Radom. Grupa wydawała się wyrównana; nikt do końca nie wiedział, czego się spodziewać.

W sobotni poranek, po uroczystej Mszy Świętej, drużyny zjadły śniadanie i ruszyły na dwie hale, by tam rywalizować o puchar mistrza. Reprezentantami WSD Redemptorystów w Tuchowa byli bracia: Aleksander Ćwik, Jakub Gościński, Dominik Strychacz, Ireneusz Krzywoń, Dominik Król, Robert Borzyszkowski, Michał Bujak, Kacper Grabowski i Marcin Wojdan.

W pierwszej kolejce Redemptoryści starli się z drużyną WSD Łomża. Reprezentacja z Tuchowa otworzyła wynik, ale Łomżanie nie dali za wygraną i wyrównali. Zmagania zakończyły się ostatecznie zwycięstwem redemptorystów 2:1, którzy  zapisali na swoim koncie 3 punkty.

W drugiej kolejce tuchowska drużyna trafiła na zespół WSD Drohiczyn. Mecz, po zaciętej i ostrej walce, zakończył się remisem 1:1; Kolejny punkt trafił na konto WSD z Tuchowa.

Sytuacja w grupie była dość wyrównana. Ostatni mecz w tej fazie redemptoryści zagrali przeciwko reprezentacji WSD z Radomia. Drużyna rywali jako pierwsza strzeliła bramkę. W ostatnich 30 sekundach drugiej połowy tuchowscy seminarzyści wyszli z kontrą i wyrównali wynik na 1:1, zdobywając piąty punkt i zapewniając sobie wyjście do 1/8 finału z pierwszego miejsca w grupie. Zwycięzcy nie kryli radości.

W fazie pucharowej seminarzyści z Tuchowa trafili na reprezentację WSD Chrystusowców. Pierwsza bramka dla redemptorystów padła z rzutu rożnego. Zamieszanie w polu karnym, piłka odbiła się od obrońcy i znalazła się w siatce. Pod koniec drugiej połowy kolejna bramka strzelona przez tuchowskie seminarium przypieczętowała zwycięstwo. Redemptoryści wchodzą do fazy ćwierćfinałowej.

W 1/4 finału drużyna z Tuchowa trafia na WSD Franciszkanów z Łodzi. Walka była dosyć wyrównana; po jednej i drugiej stronie nadarzały się okazje do strzelenia bramki. Długi czas żadna z drużyn nie potrafiła otworzyć wyniku. Pod koniec drugiej połowy nadarzyła się dogodna sytuacja i franciszkanie wyszli na prowadzenie. Pomimo usilnych starań redemptoryści nie zdołali wyrównać.

Tuchowskie seminarium zakończyło zmagania w ćwierćfinale, znajdując dla siebie miejsce pośród 8 najsilniejszych drużyn seminaryjnych w Polsce i będąc 3. najlepszą drużyną wśród drużyn zakonnych. Mistrzostwa wygrało WSD Salezjanów z Krakowa. Całe wydarzenie odbyło się w atmosferze wzajemnego szacunku, braterstwa i zdrowej rywalizacji sportowej.

                                                                                                  Marcin Wojdan CSsR