Benonici – warszawski ośrodek odnowy liturgicznej

  1. Religijny i liturgiczny pejzaż Polski przełomu XVII i XVIII wieku

Przy końcu XVII i na początku XVIII wieku szczególnie wyraźnie jawiła się w naszym kraju potrzeba odnowy życia religijnego i liturgicznego. Dotyczyło to przede wszystkim kultu Eucharystii i nabożeństw do świętych. Krótki, ale wyrazisty opis tego problemu zaprezentował w swoim kazaniu ks. Michał Karpowicz w kościele Ducha Świętego w Wilnie. Mówił wówczas:

„O duchowni! Nasz to jest grzech po wielkiej części, mnóstwo nas jest duchownych wielkie, a zatym musiał być defekt wyboru, nauki, cnoty i obyczajów. Ta ślepota i nie edukacja pomnaża częstokroć bardziej zabobony i fanatyzm, zamiast wykorzenienia i oświecenia obywatelów. Ta ciemność fanatyków, płaszczem nabożeństwa okryta, lekko wierzy, mało rozumie, wiele naucza i opowiada, stąd to z zgorszeniem świata wyszło, tyle szemrania, złorzeczenia i buntów przeciw pasterskim rozporządzeniom, o zniesieniu świąt, kap, dyscyplin, kompanii i innych powierzchowności; stąd tyle wymyślnych konceptów hańbiących czystość wiary, bałamucących serca lekkie i słabe, zawodzących dusze lekko wierne i gruntu pobożności prawdziwej nie znające; stąd tyle zmyślonych dziwactw i cudów, hańbiących wiarę i uwłaczających powadze prawdziwych cudów, których Kościół chrystusowy jest składem, stąd tylu w obojej płci próżniaków i włóczęgów szkodliwych, pod pozorem wizyty miejsc świętych, szukających swawoli; stąd tyle zmyślonych energumentów, opętanych, oczarowanych, nawiedzonych, nasłanych i tysiące innych ślepego fanatyzmu owoców; ale i któż wyliczy te wymysły, które znieważając wiarę Chrystusa, szpecą ambony, trują konwersacje i uwieczniają hańbiące naród przesądy?”.

Reformy, które zaczęli wprowadzać niektórzy biskupi (m.in. Massalski i Poniatowski), spotykały się z oporem pokaźnej części wiernych i duchownych. Symbolicznym dowodem tego był fakt, że po zacytowanym kazaniu w kościele doszło do skandalu, gdy na ambonę wtargnął dominikanin i oskarżył ks. Karpowicza o to, że jest libertynem, a nauka, którą głosi, to przykład bezbożności.

Kryzys w liturgii wyrażał się m.in. w tym, że np. w Mszy Świętej akcentowano zewnętrzny obrzęd, bez wyjaśnienia jego znaczenia. Do wielu nabożeństw wprowadzano praktyki obce duchowości chrześcijańskiej – i tak np. w liturgii Wielkiego Piątku w czasie śpiewu Miserere kapnicy (biczownicy ubrani w kapę bractwa) biczowali się zazwyczaj po pięć razy dla uczczenia pięciu ran Chrystusa, a później kładli się krzyżem na posadzce.  Obrzęd był tak drastyczny, że często wywoływał negatywne reakcje wśród wiernych.Źródło problemu tkwiło w braku należytego wykształcenia duchowieństwa, na co nakładał się kryzys teologii. Efektem tego był niski poziom głoszonych kazań. Ciekawym przejawem tego kryzysu był fakt, że wiele parafii i duszpasterzy w ogóle nie posiadało Pisma Świętego. Trudno się zatem dziwić, że i w przepowiadaniu nie było u nich słowa Bożego. To właśnie dlatego ks. bp Zbigniew Rybiński mówił do kapłanów: „Ktokolwiek nie trzyma się Pisma Świętego i Ojców świętych w tej duchowej wymowie, nie jest godzien imienia kaznodziei”. 

  • W kierunku reform

Kilkudziesięciu najbardziej światłych biskupów i kapłanów miało świadomość niskiego poziomu duszpasterstwa, co w zderzeniu z prądami oświeceniowymi stanowiło dodatkowe zagrożenie. Dlatego też  podjęto próbę reform.

Ks. Hugo Kołłątaj w Instrukcji, którą wydał w 1779 roku, pisał: „Ewangelia Jezusa Chrystusa to najświętsze prawa nasze, ludowi znajoma być powinna. Kościół każe ją czytać co niedziela, a zatem starajmy się, żeby ludzie w niej smakowali. Opuśćmy raczej katechizm przez pytania, jeżeli na to czas nie wystarczy, a nie opuszczajmy nigdy wytłumaczyć przeczytanej Ewangelii, nie wybiegając daleko własnymi myślami w prostocie opowiadania to, co nakazał lub radził Chrystus”.

Biskup Poniatowski zarządził, by w seminarium klerycy studiowali egzegezę Pisma Świętego. Biskup poznański wydłużył do trzech lat okres kształcenia alumnów, kładąc akcent na studium biblijne. Ordynariusz wileński, biskup Massalski, zreformował seminarium wileńskie. W 1774 roku wydał nowe  Ratio Studiorum, którym wprowadzał wykłady Pisma Świętego niepołączone z innymi przedmiotami. Hierarsze zależało na tym, by alumni „spoufalali się i trudności w rozumieniu jego (Pisma Świętego) nie doznawali”.

Dla podniesienia poziomu kaznodziejstwa zaczęto wydawać homilie autorów zagranicznych. I tak na przykład w 1783 roku w Warszawie wydano (w dwóch tomach) napisane przez św. Alfonsa Kazania czyli homilie niedzielne napisane w języku włoskim… teraz na ojczysty przetłumaczone przez Tomasza Dominika Waluszewicza… w listem o sposobie kazenia po apostolsku; w Wilnie zaś Naukę o mszy X. Alf. Liguori.

W 1788 roku św. Klemens Hofbauer i o. Tadeusz Hübl rozpoczęli pracę duszpasterską w kościele św. Benona w Warszawie. Byli dobrze wykształceni: pierwszy studiował na Uniwersytecie Wiedeńskim, drugi w Ołomuńcu. Formację zakonną i eklezjalną otrzymali od jednego z największych ówczesnych teologów, św. Alfonsa Liguoriego, swojego współbrata. Jakkolwiek nigdy się z nim nie spotkali, jego liczne dzieła teologiczne i ascetyczne były podstawą ich formacji.  

Św. Alfons wyznaczał wówczas nowe kierunki myślenia o formach ewangelizacji, teologii, homiletyki i liturgii.

Papież Benedykt XVI tak charakteryzował tę postać:

„(…) w 1839 r. odbyła się kanonizacja Alfonsa, a w 1871 r. został on ogłoszony doktorem Kościoła (…). Przede wszystkim ze względu na jego bogate nauczanie z zakresu teologii moralnej, w którym nauka katolicka przedstawiona jest tak trafnie, że papież Pius XII ogłosił go patronem wszystkich spowiedników i moralistów.

Dzieła św. Alfonsa, czytane i tłumaczone na wiele języków, przyczyniły się do ukształtowania duchowości ludowej ostatnich dwóch wieków. Pośród form modlitwy gorąco zalecanych przez św. Alfonsa na pierwszym miejscu jest nawiedzanie Najświętszego Sakramentu (…). «Spośród wszystkich praktyk pobożnych — pisze św. Alfons — adoracja Jezusa w Najświętszym Sakramencie z pewnością jest najmilsza Bogu i najpożyteczniejsza dla nas zaraz po sakramentach (…) Jak cudownie jest trwać z wiarą przed ołtarzem (…) i przedstawiać Mu własne potrzeby, jak przyjaciel przyjacielowi, z którym jest w zażyłości» (Nawiedzenia Najświętszego Sakramentu i Najświętszej Maryi Panny na każdy dzień miesiąca, Wstęp). Duchowość św. Alfonsa jest bowiem wybitnie chrystologiczna, skupiona na Chrystusie i Jego Ewangelii. Przedmiotem jego kazań często było rozważanie tajemnicy wcielenia i męki Pana. W tych bowiem wydarzeniach odkupienie zostaje ofiarowane wszystkim ludziom «w obfitości». Właśnie dlatego, że pobożność św. Alfonsa jest chrystologiczna, jest ona także głęboko maryjna”.

I tak duchowość św. Alfonsa stała się podstawą pracy pastoralnej benonitów, trafnie wskazującej drogi odnowy liturgicznej i będącej przyczyną tak dynamicznego rozwoju duszpasterstwa w kościele św. Benona.

  • Eucharystia jest nieocenionym skarbem ( św. A. Liguori)

W centrum teologii św. Alfonsa jest Eucharystia. Do niej powinno wszystko prowadzić i z Niej brać początek. Jest ona „(…) pragnieniem Jezusa aby zjednoczyć się z nami. Bądźmy więc przekonani, że nie uczynimy Jezusowi nic milszego nad przyjęcie Go w Eucharystii, ale z nastawieniem należnym przyjęciu tego wspaniałego Gościa”, mówił św. Alfons. Istotnie, Eucharystia jest SPOTKANIEM Boga z człowiekiem, dlatego to wydarzenie musi mieć najważniejsze znaczenie. Dla benonitów celebracja Eucharystii była zasadniczym wydarzeniem w ich posłudze pastoralnej.

O. Sabelli zapisał:

„Każdego ranka odprawiano trzy Msze Święte śpiewane z wystawieniem Najświętszego Sakramentu i asystą w dalmatykach. Pierwsza Msza Święta śpiewana celebrowana była po polsku. W czasie drugiej Mszy Święta, również w języku polskim, śpiewał chór sióstr Bractwa św. Józefa. Podczas trzeciej uroczystej Mszy Święta śpiewano z akompaniamentem muzyki”.

Program świątecznych nabożeństw był następujący:

5.00 – Święta Święta z kazaniem po polsku,

6.00 – Święta Święta z kazaniem po polsku,

8.00 – Święta Święta z kazaniem po polsku

10.00 – Święta Święta z kazaniem po niemiecku,

15.00 – Godzinki o Najświętszej Maryi Pannie

17.00 – nieszpory z kazaniem lub inne nabożeństwa.

  • Eucharystia – spotkanie duchowo przygotowane

Święty Alfons, mówiąc o doniosłości Eucharystii, zaznaczał: „(…) trzeba starać się przygotować należycie do tego wielkiego dzieła, wszystkie swe ćwiczenia duchowe kierując ku temu celowi”.

Najważniejszą formą przygotowania było oczyszczenie serca w sakramencie pokuty. Benonici pracowali w okresie, kiedy niektóre środowiska kościelne wyrażały sceptycyzm wobec częstego przystępowania do Komunii Świętej. Redemptoryści w sposób absolutny zanegowali tego rodzaju postawę, postępując w myśl słów założyciela: „Należy przy tym wiedzieć, niezależnie od stanu, w którym się żyje czy wykonywanego zawodu, nic nie może przeszkodzić w częstym przyjmowaniu Komunii Świętej” .

Tymczasem jeszcze w połowie XIX wieku pisał ks. Józef Hube CR:

„Częsta Komunia jest już prawie nieznana między wiernymi. Nic przeto dziwnego, że i życie duchowe opuściło nas prawie zupełnie. Pozostało nam ledwie samo imię chrześcijan, bez uczynków i cnót chrześcijańskich. Sprawdziło się na nas, co powiedział Zbawiciel: «Jeżeli byście nie jedli Ciała Syna Człowieczego i nie pili Krwi Jego, nie będziecie mieć żywota w sobie». Staliśmy się jak latorośle odcięte, które owoców przynosić nie mogą”.

Działo się tak, choć już Sobór Trydencki w dokumencie z 17 września 1562 roku udzielił jednoznacznego poparcia dla tej praktyki: „Święty sobór życzyłby sobie, aby wierni obecni na każdej mszy przyjmowali Komunię nie tylko duchowym pragnieniem, ale także sakramentalnym przyjęciem Eucharystii, aby dzięki temu przypadł im obfitszy owoc najświętszej Ofiary”.

Benonici dbali więc o to, aby ciągle sprawować sakrament pokuty i w taki sposób otwierać wiernym drogę do Komunii Świętej. Ojciec Sabelli notował: „Po rozmyślaniu porannym o godzinie piątej spowiadali w siedmiu konfesjonałach aż do nocy, z jedynie dwugodzinną przerwą w południe. Oprócz mieszkańców miasta, którzy przychodzili codziennie do ich kościoła, każdego tygodnia przybywało bardzo wielu ludzi z prowincji, nawet z miejscowości oddalonych o około 40 mil od stolicy. Dzięki temu liczba wiernych przystępujących w ciągu roku do Komunii dochodziła do 90 960”.

W taki sposób w maleńkim kościele, w 1803 roku, przystąpiło do Komunii Świętej ponad 100.000 osób. A ponieważ nie jest tak, że wszyscy uczestnicy liturgii przystępują do Komunii Świętej, to można sobie wyobrazić jak potężna liczba wiernych korzystała z posługi duszpasterskiej benonitów.  

  • Liturgia Słowa w czasie Eucharystii

Integralną częścią Eucharystii jest Liturgia Słowa, czyli czytanie słowa Bożego i kazanie. W tym czasie w polskim Kościele do wyjątków należała sytuacja, gdy kaznodzieja znał Pismo Święte i potrafił je interpretować, dlatego też kazania rzadko były wyjaśnianiem słowa Bożego. U benonitów dbano, aby kazanie było wyjaśnieniem słyszanego fragmentu Biblii. Ojciec Sabelli zanotował:

„Drugie kazanie, również po polsku, zwane kazaniem wielkim, głoszone były codziennie rano przez tego samego kaznodzieję, o. Blumenau, mówcę sławnego w całym mieście. Jego kazania wywierały wielki wpływ na słuchaczy. W swoich kazaniach nawiązywał on do tekstów Ewangelii z poprzedniej niedzieli, omawiając w ciągu roku wszystkie dogmaty i zagadnienia moralne (…). Trzecie kazanie było po niemiecku i głosił je O. Hofbauer. Wyjaśniał on Pismo Święte, naświetlał on historię zabawienia oraz myśli Ojców Kościoła”.

Trudno nie dostrzec, że warszawscy redemptoryści byli pod dużym wpływem św. Alfonsa, u którego nie można znaleźć jednej publikacji, w jakiej czytelnika nie karmiłby słowem Bożym, przywołując liczne cytaty z Pisma Świętego. Ten styl kaznodziejstwa, realizowany przez benonitów, trafnie wpisywał się w postulat biskupów o powrót Biblii na ambonę.    

  • Adoracja Najświętszego Sakramentu jako kontynuacja Eucharystii

Święty Alfons Liguori podkreślał: „Eucharystia jest nieocenionym skarbem: nie tylko jej sprawowanie, lecz także jej adoracja poza Mszą Świętą Trzeba abyśmy pamiętali, że jest On obecny na naszych  ołtarzach jakby na tronie miłości, jaką nas darzy, chcąc dniem i nocą przebywać pośród nas”.

Z myślą o osobistym spotkaniu Boga i człowieka św. Alfons przygotował Nawiedzenia Najświętszego Sakramentu, które wyrażają głęboką więź, cześć i uwielbienie człowieka dla Stwórcy. Benonici przetłumaczyli na język polski i niemiecki to dzieło i wraz z wiernymi gromadzili się na nabożeństwa Nawiedzenia Najświętszego Sakramentu.

Zakończenie

Już pobieżna analiza teologicznego kształtu posługi pastoralnej benonitów, jakiej dokonano w tym artykule, pozwala dostrzec, że redemptoryści, przychodząc do Warszawy, nie byli obciążeni problemami życia eklezjalnego w Polsce. Z pewnego dystansu mogli dokonać oceny stanu Kościoła nad Wisłą, a jednocześnie stylem swego duszpasterstwa wskazywać drogi rozwiązania problemów, w tym zadania odnowy liturgicznej. W swoich wysiłkach nie izolowali się od miejscowego środowiska osób duchownych, które również dostrzegało trudności i poszukiwało dróg do zaradzenia im. Wokół klasztoru na ul. Pieszej zostało stworzone grono światłych duchownych, którzy powoli realizowali dzieło odnowy Kościoła. Należeli do niego prymas ks. abp Michał Jerzy Poniatowski, ks. Hugo Kołłątaj, ks. Jan Chrzciciel Albertrandi (późniejszy biskup pomocniczy warszawski, bodaj największy erudyta Warszawy) oraz zakonnicy (franciszkanie reformaci, pijarzy i misjonarze z kościoła św. Krzyża). W stosunkowo krótkim czasie benonici stworzyli centrum duchowe stolicy, gdzie zaprezentowany został odnowiony kształt życia liturgicznego. Nie dziwi zatem uwaga ojca Sabellego, który pisał, że „(…) wiele osób przebywających przejazdem w Warszawie zaświadczało, że w całej Europie nie było kościoła, który miałby tyle splendoru i majestatu w sprawowaniu kultu Bożego, odwiedzany byłby przez tak licznych wiernych, jak ten św. Benona w Warszawie, w którym pracowali ojcowie ze Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela”.

O. Kazimierz Piotrowski CSsR

Źródła:

Zygmunt Gloger, Encyklopedia staropolska. Ilustrowana, t. 2, przedruk fotooffsetowy wydania czterotomowego z lat 1900–1903 w dwóch woluminach, wyd. Wiedza Powszechna, Warszawa 1958, s. 3.

Michał Karpowicz, Kazanie IV jubileuszowe, w porządku 80 z rozkazu JO. Książęcia Jmci Pasterza dnia 24 września w kościele Św. Ducha miane: O powinnej poddanym od panów miłości względem ich duszy, a zatem o powinności wyprowadzenia ich z tej grubości rozumu, w której zostają i o szkołach parafialnych, [w:] tegoż, Kazania i inne dzieła, t. 6, Warszawa 1813.

Ks. Rafał Szczurowski,  Biblia w oświeceniowych korektach religijności w Polsce XVIII wieku [w:] „Ruch Biblijny i Liturgiczny”, rok LXIV (2011), nr 2.

Magdalena Ślusarska, Ku odnowie Życia religijno-moralnego wiernych i poprawie ich obyczajów. Duchowieństwo diecezji wieleńskiej w okresie Pontyfikatu Biskupa Ignacego Jakuba Massalskiego (1762–1794) a oświeceniowa reforma katolicka [w:] „Senoji Lietuvos Literatura”, nr 33, Knyga 2012.

Papież Benedykt XVI, Św. Alfons Liguori [Audiencja Generalna 30 marca 2011 r.].

Ks. Józef Hube CR, O częstej Komunii świętej, Kraków 2007.

Św. Alfons Liguori, Nawiedzenia Najświętszego Odkupiciela, Tuchów 2012.

O. Jan Józef Sabelli CSsR, Relacje z działalności duszpasterskiej ojców Kongregacji Najświętszego Odkupiciela, Archiwum Generalne Redemptorystów, rękopis z 1843 roku.

V Niedziela Wielkiego Postu

Jezus zmartwychpowstaje i z martwych podnosi

Siostry Łazarza posłały do Jezusa wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». Jezus, usłyszawszy to, rzekł: «Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą».
A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza.
Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie przebywał. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy znów do Judei».
Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie.
Kiedy więc Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga».
Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie».
Marta Mu odrzekła: «Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym».
Powiedział do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?»
Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat».
Jezus wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzie go położyliście?»
Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!» Jezus zapłakał. Żydzi więc mówili: «Oto jak go miłował!» Niektórzy zaś z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?»
A Jezus, ponownie okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień.
Jezus powiedział: «Usuńcie kamień!»
Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: «Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie».
Jezus rzekł do niej: «Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?»
Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: «Ojcze, dziękuję Ci, że Mnie wysłuchałeś. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie tłum to powiedziałem, aby uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś». To powiedziawszy, zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce przewiązane opaskami, a twarz jego była owinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić».
Wielu zatem spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.

(J 11, 1-45)

Słowo z dzisiejszej Ewangelii jest nam bardzo potrzebne w tym czasie strachu i niepewności jutra. Czasie, w którym ciągle słyszymy o kolejnych ofiarach epidemii, w którym wydaje się, że drzwi naszych domów zaryglowały kamienie. Ewangelista Jan przedstawia Jezusa objawiającego nam przez znaki swoje prawdziwe Oblicze, które tak bardzo pragniemy zobaczyć.

Dziś Jezus objawia nam siebie jako Pana życia i śmierci. Ten, który sam zmartwychwstanie, dziś podnosi z martwych Łazarza. Ten, który sam przeniknie mury, dziś każe usunąć kamień z grobu swojego przyjaciela. Tak bardzo przejęła Go jego śmierć, że zapłakał. Czy On nie nazwał także i nas swoimi przyjaciółmi, jeżeli czynimy to, co nam przykazuje? Czy nie powiedział, że nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich?

On oddał swoje życie za nas. Oddał, żeby znowu je odzyskać zmartwychwstając. Co nam pozostaje? Tak jak Marta i Maria – uwierzyć i zaufać, że podźwignie i nas. Uwierzyć w to, że to On jest Panem życia i śmierci. Zaufać Temu, który dla nas daje się przybić do krzyża. Zobaczyć łzy w Jego oczach na nasz widok i pozwolić Mu odsunąć kamień naszego grobu. Grobu lęku, strachu i niepewności. Przyjąć Jego Ducha i być wolnymi dziećmi Boga, które wiedzą że na tym świecie „nie kończy się świat”. Prawdziwy zacznie się później.

Karol Łukaszczyk CSsR

Redemptorysta żyje we wspólnocie

Marcowy dzień skupienia, który odbył się 21.03.2020 r., poprowadził o. Paweł Zyskowski CSsR, współbrat z naszego tuchowskiego domu. Przeżywaliśmy go w oparciu o słowa zaczerpnięte z drugiego rozdziału Dziejów Apostolskich: „Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie”. Nasze skupienie rozpoczęliśmy już w piątek wieczorem kompletą, po której nastąpiła całonocna adoracja Najświętszego Sakramentu. Każdy współbrat miał okazję spotkać się sam na sam z Jezusem Eucharystycznym, by Go wielbić, dziękować za łaski, które otrzymujemy, a także prosić o ustanie panującej epidemii.

W czasie pierwszej konferencji o. Paweł podzielił się z nami swoim świadectwem życia kapłańskiego, które nie było pozbawione trudnych momentów i sytuacji. Wskazywał, co jemu pomagało te kryzysy pokonać. Takim lekarstwem była adoracja Jezusa ukrytego pod postacią chleba oraz modlitwa wspólnotowa.  Podczas dnia skupienia słuchaliśmy słowa Bożego z 18-tego rozdziału Ewangelii według św. Łukasza, w którym mowa o faryzeuszu i celniku. W czasie homilii o. Paweł mówił, że często rodzi się w nas postawa faryzeusza, w której porównujemy się do innych. Takie nastawienie może nas prowadzić w dwie strony: w kierunku pychy i wywyższania się nad innych lub depresji i kompleksów. Radą na to jest przyjęcie postawy celnika, czyli stanięcie przed Bogiem w pokorze i prawdzie o samym sobie. Należy mierzyć siły na zamiary, bo gdy będziemy mieli zbyt wygórowane ambicje, możemy popaść w frustrację, która może nas doprowadzić do depresji; gdy z kolei będziemy uważać, że to my jesteśmy najlepsi i wszystko potrafimy sami, to może kierować do pychy i nawet do odtrącenia Boga.

Tematem drugiej konferencji była wspólnota i jej ważność w życiu redemptorysty. Temu spotkaniu towarzyszyły słowa z Ewangelii według św. Jana mówiące o sytuacji, gdy uczniowie – już po zmartwychwstaniu Jezusa – postanowili wypłynąć na połów ryb i rankiem spotkali na brzegu Chrystusa, którego rozpoznał umiłowany uczeń. Prowadzący dzień skupienia mówił, że możemy trafić do różnych wspólnot, gdzie nie zawsze będziemy mieć rówieśnika z seminarium i może to początkowo rodzić dla nas jakieś problemy. Nie należy wtedy się wycofywać ze wspólnoty, ale w niej być i uczyć się budować relacje. Ojciec Paweł dzielił się również swoim doświadczeniem życia we wspólnocie, gdzie doświadczył braterskich spotkań, pracy oraz gdzie uczył się odpowiedzialności za wspólnotę i wzajemnej pomocy.

Na koniec dnia skupienia prowadzący go zaznaczył, by nigdy nie zapominać we wspólnocie o Jezusie, bo bez Niego – nawet gdybyśmy wszystko robili jak należy – nic nie wyjdzie, tak jak uczniom bez Mistrza nie udało się ułowić ryb.

Almar Suchan CSsR

IV Niedziela Wielkiego Postu

Na większą cześć i chwałę Pana Boga Wszechmogącego w Trójcy Świętej Jedynego, a nam na pożytek nasz zbawienny, na IV Niedzielę Wielkiego Postu czyta nam Kościół Święty Matka nasza Ewangelię zapisaną u świętego Jana:

      Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia.
      Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata».
      To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc.
      A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem».
      Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem».
      Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę».
      Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok».
      Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie».
      Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?»
      Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi».
      Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić».
      Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz.
      Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon.
      A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».

(J 9,1-41)

 

„kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?”

Bardzo często patrzymy na ludzkie cierpienie, jako na karę za grzech. Jezus burzy taki sposób myślenia. Cierpienia nie można utożsamiać z karą. Trzeba jednak zauważyć, że czasem cierpienie ma wartość oczyszczającą i pomaga w nawróceniu. W innym jeszcze przypadku, tak jak w dzisiejszej Ewangelii, cierpienie służy temu, by objawiły się wobec ludzi sprawy Boże. Chrystus wysyła niewidomego do sadzawki zwanej „Sioloam” co znaczy „posłany”. Ta nazwa nie jest bez znaczenia. Człowiek, który odzyskał wzrok staje się tym samym posłanym by zaświadczyć wobec ludzi o Jezusie. „Niewidomi wzrok odzyskują” – to jeden ze znaków, że Mesjasz przyszedł na świat. I właśnie o tym świadczy ten człowiek.

„Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal”

Podstawowym warunkiem dobrej spowiedzi świętej jest stanięcie w prawdzie o sobie. Innymi słowy uznanie własnej słabości i ograniczoności. To nic innego jak postawa pokory. Pycha natomiast polega na wmawianiu sobie, że jest się innym niż się jest naprawdę. Faryzeusze uważali się za tych „oświeconych” pośród ludzi. Tych, którzy znają prawdę. Właśnie dlatego Chrystus mówi do nich, że grzech ich trwa nadal, bo brakuje im pokory w spojrzeniu na siebie.

Jak zatem ćwiczyć w sobie postawę pokory? Dobrym sposobem jest praktyka codziennego, najlepiej wieczornego, rachunku sumienia. Po to, by uczyć się stawać w prawdzie o sobie przed samym sobą i przed Bogiem. Wtedy spowiedź  stanie się dla nas łatwiejsza.

Patryk Reczek CSsR

Nasz wzór – św. Klemens

Klemens Hofbauer, nasz święty współbrat, od lat jest inspiracją dla wszystkich redemptorystów, również dla „najmłodszych” stażem. Z tego powodu, zgodnie z wieloletnią tradycją naszej prowincji, we wspomnienie św. Klemensa – 15 marca – organizujemy spotkanie wspólnot formacyjnych.

Już w piątek (13 marca) rozpoczęliśmy triduum przed świętem Apostoła Warszawy. Wieczorem, w naszej bazylice, odprawiliśmy nabożeństwo Drogi Krzyżowej, pod duchowym przewodnictwem św. Klemensa. Przybyła do nas również wspólnota postulatu pod opieką prefekta, o. Łukasza Drożaka. W sobotę przed południem bracia wyruszyli w „podróż” śladami świętego Klemensa. W symbolicznej drodze przygotowanej przez współbraci odnajdywali listy św. Klemensa i jeszcze bliżej poznawali jego życie oraz duchowość. Popołudnie spędziliśmy na podsumowaniu wcześniejszych warsztatów i wspólnotowym wypoczynku. Wieczorem uczestniczyliśmy w Mszy Świętej celebrowanej przez radnego naszej prowincji (a także poprzedniego prefekta tuchowskiego seminarium), o. Witolda Hetnara, który wygłosił inspirującą homilię, stawiając nam św. Klemensa za wzór wytrwałości w wypełnianiu woli Bożej.

Niedzielna Msza Święta była sprawowana w kaplicy seminaryjnej. Przewodniczył jej o. Łukasz Drożak, który wygłosił również homilię, a koncelebrował duszpasterz powołań, o Szczepan Hebda.

Michał Zieliński CSsR

III Niedziela Wielkiego Postu

Jezus przybył do miasta samarytańskiego zwanego Sychar, w pobliżu pola, które dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle. Było to około szóstej godziny.
Wówczas nadeszła kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić!» Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta, by zakupić żywności.
Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? » Żydzi bowiem i Samarytanie unikają się nawzajem.
Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić”, to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej».
Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego, Jakuba, który dał nam tę studnię, i on sam z niej pił, i jego synowie, i jego bydło?»
W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu».
Rzekła do Niego kobieta: «Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać».
A On jej odpowiedział: «Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj!»
A kobieta odrzekła Mu na to: «Nie mam męża». Rzekł do niej Jezus: «Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą».
Rzekła do Niego kobieta: «Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga».
Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, nawet już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli szuka Ojciec. Bóg jest duchem; trzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie».
Rzekła do Niego kobieta: «Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko».
Powiedział do niej Jezus: «Jestem nim Ja, który z tobą mówię».
Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Żaden jednak nie powiedział: «Czego od niej chcesz? – lub: Czemu z nią rozmawiasz?» Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła ludziom: «Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?» Wyszli z miasta i szli do Niego.
Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: «Rabbi, jedz!» On im rzekł: «Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie».
Mówili więc uczniowie między sobą: «Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia?»
Powiedział im Jezus: «Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: „Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa?” Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak się bielą na żniwo. Żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem, abyście żęli to, nad czym wy się nie natrudziliście. Inni się natrudzili, a wy w ich trud weszliście».
Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: «Powiedział mi wszystko, co uczyniłam». Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich został. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło dzięki Jego słowu, a do tej kobiety mówili: «Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, usłyszeliśmy bowiem na własne uszy i wiemy, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata».

(J 4,5-42)

Koronawirus – hasło, które obiegło świat i dotyka naszej codzienności. Zajmuje nasze myśli, słowa i uczynki; „zaraża” nas nieufnością do siebie i ogranicza relacje. Każde usłyszane kichnięcie powoduje kołatanie serca a napotkany kaszel gwałtem zajmuje terytorium naszego umysłu. Epidemia szerzy się. 

Może rodzą się w nas pytania: „Czy kościoły pozostaną otwarte byśmy mogli uczestniczyć w Eucharystii? Czy przyjmowanie Komunii Świętej nie stanie się aktem heroizmu?” W końcu taka postawa grozi utratą zdrowia a może nawet i życia. 

Kochany Czytelniku – zadaj sobie pytanie: Czy wierzę jeszcze w Chrystusa, który mówi do paralityka: „Wstań, weź swoje nosze i idź do domu!” (Mk 2,11), do głuchoniemego: „Effatha, to znaczy: Otwórz się!” (Mk 7,34), a do zmarłej dziewczynki: „Talitha kum! To znaczy: Dziewczynko, mówię ci, wstań!” (Mk 5,41)? Czy jest On jeszcze dla mnie Bogiem? Czy Jezus jest jeszcze Panem, który ma władzę oddać życie i je znów odzyskać? (J 10,18). 

Są miejsca na świecie, gdzie nad chrześcijanami przyznającymi się do wiary, spotykającymi się na celebracje Eucharystii, wisi kara więzienia, tortur czy śmierci. Nam grozi koronawirus. Gdzie szukać ratunku? Dokąd udać się po uzdrowienie? 

A może patrzymy w tym momencie na drugiego, by jakoś mu pomóc? Niespełna 150 lat temu żyli tacy ludzie jak bł. Piotr Donders, redemptorysta który przez trzydzieści lat pracował wśród trędowatych; albo św. Dominik Savio, patron ministrantów, który z narażeniem życia opiekował się chorymi na gruźlice mając zaledwie kilkanaście lat. Czy ci nasi starsi bracia nie zawstydzają nas choć trochę swoją postawą wiary i ufności? 

A co na to wszystko Samarytanka z dzisiejszej Ewangelii? Stopniowo, krok po kroku odkrywająca kim jest Ten, którego spotkała przy studni Jakuba:

Prosisz mnie o wodę?;
Czy jesteś większy od naszego ojca Jakuba, który dał nam tę studnię?;
Daj mi wody, abym już nie pragnęła;
Widzę, że jesteś prorokiem;
Wiem, że przyjdzie Mesjasz, i wszystko nam objawi;
Czyż On nie jest Mesjaszem?;
On prawdziwie jest Zbawicielem świata. 

Drogi Czytelniku, czy i Ty zaczynasz odkrywać w Jezusie Zbawiciela świata?

Marcin Wojdan CSsR

Dobry Patron na złe czasy – wizyta w Warszawie

W tym roku przypada 200. rocznica śmierci św. Klemensa Hofbauera, redemptorysty, i z tej okazji w dniach 7-8.03.2020r. delegacja kleryków wraz z rektorem seminarium, ojcem Maciejem Sadowskim CSsR, udała się do Warszawy. Celem wizyty było przybliżenie postaci św. Klemensa, „Apostoła” naszej stolicy oraz patrona piekarzy i cukierników.

O. dr Maciej Sadowski CSsR wraz z panią dr Pauliną Dąbrosz-Drewnowską (Instytut Historyczny Uniwersytetu Szczecińskiego), udali się z samego rana (tj. 8.03 br.) do studia Polskiego Radia, gdzie w audycji na żywo podzielili się najważniejszymi informacjami na temat życia św. Klemensa (zainteresowanych odsyłam do odsłuchania audycji – link znajduje się na końcu artykułu).

W tym samym czasie klerycy udali się do kościoła pw. Świętego Krzyża w Warszawie na Mszę Świętą, której przewodniczył o. Łukasz Baran CSsR. W koncelebrze brał również udział Wikariusz Prowincjała, o. Dariusz Paszyński CSsR. W homilii o. Łukasz nawiązał do postaci św. Klemensa, co harmonizowało z treścią audycji, gdyż Msza Święta była transmitowana w Polskim Radiu zaraz po zakończeniu programu.

https://www.polskieradio.pl/37/224/Artykul/2469704,Dobry-patron-na-zle-czasy

Damian Szymura CSsR


 

 

Medialnie dla drugiego człowieka

Sobota nie należy raczej do dni wykładowych w naszym seminarium. Czasem jednak pojawiają się okoliczności, żeby tę regułę uchylić. Podobnie było w ostatnią sobotę, 7 marca 2020. Klerycy z IV i V roku uczestniczyli w tym dniu w warsztatach z edukacji medialnej, które poprowadziła dr Agnieszka Szajda, absolwentka KUL-u i praktykująca pedagog.

Zajęcia były bardzo angażujące i interesujące. Poza główną tematyką, wspomnianą powyżej, uczestnicy mogli zmierzyć się z zadaniami, których celem było odkrywanie emocji w sobie samym. Ćwiczenia te miały uwrażliwić przyszłych pedagogów-katechetów na różne okoliczności, które mogą ich spotkać w pracy w szkole z uczniami.

Pani Agnieszka wskazała na wielkie znaczenie edukacji medialnej w nauczaniu dzieci i młodzieży. Ponadto zachęciła, by uwzględniać ten wymiar przy wybieraniu metod stosowanych w katechezie.  Dla kleryków, którzy już niebawem będą pracować jako katecheci, spotkanie to dało możliwość zaznajomienia się z pomocami i wskazówkami, które mogą pomóc w dotarciu do współczesnego odbiorcy, który jest zanurzony w cyfrowym świecie.

Ponadto, prowadząca warsztaty dzieląc się swoim bogatym doświadczeniem pracy jako pedagog, starała się zaszczepić w nas postawę stałego pragnienia pomocy młodemu człowiekowi, często zagubionemu w rzeczywistości zarówno realnej, jak wirtualnej.

Piotr Mazur CSsR

Teatr „Dobry Wieczór” rozświetlił Tuchów twórczością Norwida.

Nie każdego wieczoru teatr występuje w tuchowskim seminarium. Jednakże co jakiś czas pojawia się okazja, żeby zaczerpnąć z bogactwa dramatu; ostatnia taka szansa nadarzyła się w minioną sobotę, 7 marca 2020. Było to dla nas wyjątkowe wydarzenie, tym bardziej że studenci pod opieką o. Dariusza Drążka z Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, musieli pokonać do nas niemałą drogę. Teatr „Dobry Wieczór” działa już od kilku lat i przybliża Polakom w całym kraju piękno i bogactwo polskiej kultury i tożsamości narodowej.

W tym roku studenci z Torunia zmierzyli się z wykonaniem dramatu jednego z najbardziej wymagających artystów, bo z utworem Cypriana Kamila Norwida. Jego twórczość niezwykle cenił sobie Karol Wojtyła. To właśnie z okazji 100-lecia urodzin świętego Jana Pawła II twórca i reżyser Teatru, o. Dariusz Drążek CSsR, postanowił wystawić dramat pt.: „Pierścień Wielkiej Damy” tego wielkiego artysty.

Cały spektakl trwał około 160 minut i w zachwycający sposób pobudzał widzów do refleksji na temat natury człowieka i jego postaw. Aktorzy-studenci, na co dzień z zapałem uczęszczający na wykłady m.in. z dziennikarstwa i komunikacji społecznej, wprawili w podziw widownię swoim profesjonalnym przygotowaniem do roli i niezwykłym warsztatem aktorskim. Wspaniała charakteryzacja, różnorodność i piękno kostiumów, kreatywna oprawa techniczna, a także świetna aranżacja sceny, to wszystko przenosiło nas w realność dokonujących się wydarzeń.

Sztukę w tuchowskim seminarium zobaczyło ok. 150 widzów, którzy przyjechali z różnych stron diecezji tarnowskiej. Dostępność aktorów i reżysera po zakończeniu spektaklu była miłą niespodzianką, dzięki której możliwe stało się zrobienie wspólnego zdjęcia, a także podzielenie się bogatymi wrażeniami.

Cała ekipa teatralna dała się poznać jako wyjątkowe osoby, odznaczające się ujmującym sposobem bycia i serdecznością. Choć musieliśmy się szybko pożegnać, gdyż teatr pojechał w dalszą trasę do seminarium w Tarnowie, to jednak liczymy, że jeszcze niejeden raz będziemy mogli przeżyć z nimi dobry wieczór.

Robert Borzyszkowski CSsR

II Niedziela Wielkiego Postu

Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba oraz brata jego, Jana, i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto ukazali się im Mojżesz i Eliasz, rozmawiający z Nim.
Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza».
Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!» Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli.
A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: «Wstańcie, nie lękajcie się!» Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa.
A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im, mówiąc: «Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie».

(Mt 17,1-9)

Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno (Mt 17, 1) 

  • Określenie czasu wydarzenia odnosi się do momentu pytania o to, kim dla tłumów jest Jezus, do wyznania Piotra, że Jezus jest Mesjaszem, do zapowiedzi męki Chrystusa i do Jezusowego wezwania do niesieni swojego, powszedniego krzyża. Zwrot „po sześciu dniach” przywołuje także objawienie się Boga na górze Synaj w czasach Mojżesza.

  • Uczniowie wybrani przez Jezusa na świadków Przemienienia, to ci, których Jezus powołał jako pierwszych i którzy towarzyszyli Mu w Ogrodzie Oliwnym. Ci, którzy są świadkami chwały Jezusa, są równocześnie najbliżej Jezusa, kiedy walczy w Getsemani, aby wypełnić wolę Ojca, aby przyjąć przygotowany dla Niego krzyż.

  • Wprawdzie Ewangelie nie podają nazwy góry, na której dokonało się przemienienie, ale tradycja chrześcijańska dość jednoznacznie wskazuje na Tabor wyróżniający się w swoim otoczeniu, samotną górę położoną w Galilei, która była miejscem walk w czasach Sędziów. C

Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło (Mt 17, 2) 

  • Czasownik „przemienić” (gr. metamorfoo) występuje cztery razy w Nowym Testamencie. Dwukrotnie w odniesieniu do przemienienia Jezusa, dwukrotnie w Listach Pawła w odniesieniu do chrześcijan, którzy dzięki mocy Duch mają się nieustannie przemieniać. Użycie go w formie biernej wskazuje na Boga jako sprawcę tego przemienienia.

  • Przemienienie ujawnia prawdziwą naturę Jezusa jako Boga. Jest tu także nawiązanie do Mojżesza, którego twarz jaśniała na skutek przebywaniu w obecności Boga przez 40 dni i 40 nocy na Synaju. 

A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim (Mt 17, 3) 

  • Mojżesz i Eliasz to dwie postaci niezmiernie ważne dla żydów – reprezentanci tego, co najważniejsze w Objawieniu, czyli Prawa (Tory) i Proroków. 
  • Mojżesz jest największym i najważniejszym prorokiem Izraela, „przyjacielem Boga” (zob. Wj 33, 11), prawodawcą i wodzem w czasie wędrówki do Ziemi Obiecanej.

  • Eliasz zaś to prorok działający w czasach odstępstwa Izraelitów od Boga Jahwe, który broni prawdziwego kultu Boga.

  • W spotkaniu na górze Tabor dostrzegamy prawdę zwięźle wyrażoną w szesnastym numerze Konstytucji Soboru Watykańskiego II Dei Verbum: „Bóg, sprawca natchnienia i autor ksiąg obydwu Testamentów, mądrze postanowił, by Nowy Testament był ukryty w Starym, a Stary w Nowym znalazł wyjaśnienie. Bo choć Chrystus ustanowił Nowe Przymierze we krwi swojej, wszakże księgi Starego Testamentu, przyjęte w całości do nauki ewangelicznej, w Nowym Testamencie uzyskują i ujawniają swój pełny sens i nawzajem oświetlają i wyjaśniają Nowy Testament”.

Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza» (Mt 17, 4) 

  • Piotrowe pragnienie postawienie trzech namiotów w pewien sposób wskazuje, że dla niego te trzy postaci były jednakowo ważne.

  • Namioty nawiązują do czasu, kiedy mieszkaniem Ludu były namioty. Bardzo prawdopodobne, że w dniu Przemienienia Jezusa przypadało Święto Namiotów i Piotr chciał pozostać na czas święta na górze, stosownie do słów Prawa. 

Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!» (Mt 17, 5) 

  • Ewangelista Mateusz podkreśla, że Piotr nie skończył jeszcze swej wypowiedzi, kiedy Bóg mu przerywa i wskazuje na szczególne znaczenie Jezusa. Jego nauczanie jest większe od nauczania Prawa i Proroków.

  • Obłok jest znakiem obecności Boga.

  • Bóg ma upodobanie nie tylko w osobie Syna, ale także w Jego słowach i czynach, gdyż wypełnia On wszystko według zamiaru Ojca.

  • Realizuje się w tym miejscu obietnica, którą wypowiedział Mojżesz wobec ludu: „Pan, Bóg twój, wzbudzi ci proroka spośród braci twoich, podobnego do mnie. Jego będziesz słuchał” (Pwt 18, 15).

Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli (Mt 17, 6) 

  • Upadek na twarz jest znakiem czci oddanej Bogu i Jego posłańcom, lecz równocześnie jest znakiem strachu.

  • Lęk ten płynął z przekonania, że człowiek nie może oglądać Boga i pozostać przy życiu. Podobnie zareagowali żołnierze, którzy przyszli do Ogrodu Oliwnego pochwycić Jezusa, kiedy usłyszeli kim jest Jezus (J 18, 6). 

A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: «Wstańcie, nie lękajcie się!» (Mt 17, 7) 

  • Wezwanie do odwagi towarzyszy momentom szczególnie ważnym w dziejach Zbawienia – powołanie Mojżesza, posłanie Abrahama czy Zwiastowanie Maryi.

  • Zachowanie Jezusa („zbliżył się”, „dotknął”, „nie lękajcie się”) włącza to wydarzenie w linię najważniejszych objawień w historii zbawienia.

  • Tym, co przezwycięża lęk uczniów, jest dotyk i słowo Jezusa.

Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im mówiąc: «Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie» (Mt 17, 8- 9) 

  • Zakaz rozpowiadania o pewnych wydarzenia, tak zwany „sekret mesjański”, wynikał z chęci uniknięcia fałszywego rozumienia osoby Mesjasza. Jezus nie chce być uznany za działacza politycznego.

  • To w świetle zmartwychwstania, pokonanej śmierci, wydarzenia Przemienienia będzie dla uczniów zrozumiałe i stanie się przedmiotem nauczania. W świetle Męki i Zmartwychwstania uczniowie będą zdolni głosić prawdę o Jezusie, Mesjaszu Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym.

Ireneusz Krzywoń CSsR