XXII Niedziela Zwykła

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza:

Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. Potem opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich:
«Jeśli cię ktoś zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by przypadkiem ktoś znamienitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: „Ustąp temu miejsca”, a wtedy musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. A gdy przyjdzie ten, który cię zaprosił, powie ci: „Przyjacielu, przesiądź się wyżej”. I spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony».
Do tego zaś, który Go zaprosił, mówił także: «Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych».

(Łk 14, 1. 7-14)

W Ewangelii według św. Łukasza na XXII niedzielę zwykłą czytamy, jak Jezus poucza faryzeuszów, którzy wraz z Nim zaproszeni byli na posiłek do jednego z przywódców tejże grupy społecznej. Wykorzystując sytuację, w której się znajdują, posługując się przypowieścią po raz kolejny przypomina zapatrzonym w siebie faryzeuszom prawdę, którą często usłyszeć mogliśmy na kartach Ewangelii czytanych w ostatnich tygodniach: Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony.
Jezus w sposób łagodny próbuje nakierować faryzeuszy na właściwą drogę, wskazując im prawidłowy sposób postępowania, który polega jednocześnie na odrzuceniu swojego egoizmu, chęci bycia zauważonym i poczucia bycia lepszym od innych.
Jednak Jezus nie poprzestaje jedynie na tym. Posługując się przykładem uczty pragnie pokazać faryzeuszom, że miłość, a szczególnie ta chrześcijańska, polega przede wszystkim na bezinteresowności i ofiarności. Sztuką jest ofiarować pomoc i nie żądać nic w zamian, ponieważ, jak sam Jezus nam to obiecuje: odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych. Zatem Chrystus w dzisiejszych słowach Ewangelii chce podkreślić, że w miłości chrześcijańskiej powraca do nas wszystko to, co sami ofiarowaliśmy. Dlatego zapłata za miłość przyjdzie wraz ze zmartwychwstaniem.
Pokrzepieni nadzieją wiecznej nagrody starajmy się przeżywać nasze życie w taki sposób, aby ofiarować nasz czas, talenty, wysiłki, nas samych innym, i nie żądać niczego w zamian, gdyż nagrodą sprawiedliwych jest życie wieczne.

Norbert Żukliński CSsR

Europejska pielgrzymka kleryków redemptorystów śladami Świętego Klemensa Hofbauera

W dniach od 26 do 30 sierpnia odbyła się pielgrzymka śladami Świętego Klemensa Hofbauera. Jest to redemptorysta, którego często nazywa się drugim założycielem Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela założonego przez św. Alfonsa de Liguori we Włoszech. Dlatego nazywany drugim, ponieważ rozpowszechnił zgromadzenie poza Alpy.
Udział w pielgrzymce wzięło 26 osób głównie bracia klerycy, wraz kilkoma wychowawcami. Pochodzą oni z prowincji Warszawskiej, Wietnamskiej, Londyńskiej, Madryckiej, Lwowskiej oraz Bratysławsko-Praskiej.
Był to czas niezwykle skoncentrowany. Mieliśmy okazję podczas wspólnych podróży modlić się w różnych językach i obrządkach, poznawać się nawzajem, dowiedzieć się nieco o naszych prowincjach oraz formacji. Słyszeliśmy opowieści o pracy redemptorystów w innych częściach Europy i świata. Był to moment niesłychanie ciekawy i – jak sądzę – ubogacający każdego.

Dzień 1 (poniedziałek)
Pierwszego dnia po śniadaniu wyruszyliśmy wraz z braćmi z Ukrainy autokarem z Tuchowa w stronę Bratysławy. Dotarliśmy do stolicy Słowacji późnym popołudniem, gdzie spotkaliśmy resztę współbraci biorących udział w pielgrzymce. Wieczorem została odprawiona Msza Święta w języku słowackim. Mszę celebrował i homilie wygłosił o. Vaclav Hypius CSsR, prowincjał Prowincji Bratysława-Praga. Na miejscu oprócz życzliwości i gościnności ze strony słowackich współbraci zastała nas także smutna wiadomość o śmierci byłego wiceprowincjała Wiceprowincji Bratysławskiej o. Jana Janok CSsR. Włączyliśmy intencję o zbawienie dla niego do naszych modlitw. Wieczorem w miarę możliwości można było zwiedzić piękną Bratysławę.

Dzień 2 (wtorek)
Wczesnym rankiem wyjechaliśmy do Wiednia, miejsca związanego z pracą św. Klemensa Hofbauera. Na początku przyjechaliśmy do Maria am Gestade, gdzie obecnie mieszkają i pracują redemptoryści. Zostaliśmy przyjęci w duchu braterstwa i gościnności. Odprawiliśmy tam Mszę Świętą przy relikwiach św. Klemensa Hofbauera. Celebrował ją oraz homilie wygłosił o. Dominik O’Toole CSsR, duszpasterz miejscowy osób anglojęzycznych oraz wikariusz rektora. Zwiedziliśmy tamtejsze muzeum oraz mogliśmy wejść na szczyt wieży kościelnej, skąd rozpościerał się piękny widok na austriacką stolicę. Wychodząc na miasto mogliśmy zobaczyć miejsca związane ze św. Klemensem. Były to Stary Ratusz Miejski, kaplica Najświętszego Zbawiciela, Parlament Czeski, Katedrę św. Szczepana, Stary Uniwersytet, na którym miał uczyć się Klemens, Piekarnię pod Żelazną Gruszą, gdzie pracował, kościół św. Urszuli, kościół franciszkanów, domostwo panien Mauhl, które pozwoliły Klemensowi spełnić marzenie o zostaniu kapłanem, oraz Kościół Minorytów, w którym św. Klemens odprawił swoją ostatnią mszę przed śmiercią. Po południu wróciliśmy do Bratysławy. Wieczór wykorzystaliśmy na spacer po starym mieście.

Dzień 3 (środa)
W środę wybraliśmy się do Czech, by tam odwiedzić miejsce narodzin św. Klemensa – Tasovice. Na miejscu jego domu rodzinnego obecnie jest wybudowany kościół, w którym sprawowaliśmy Mszę Świętą w języku czeskim. Celebransem który wygłosił do nas homilie był o. Jan Sokólski CSsR, proboszcz tamtejszej parafii. Następnie wybraliśmy się do niedalekiego Znojma, gdzie św. Klemens był czeladnikiem piekarstwa i uczył się fachu. Mogliśmy też zobaczyć klasztor Norbertanów gdzie nasz Święty mógł m.in. uczyć się języka łacińskiego. Ta urokliwa mieścina była jednym z piękniejszych miejsc na naszym szlaku.
Następnie udaliśmy się na obiad, po którym wyruszyliśmy do Krakowa. Po przybyciu na miejsce współbracia przyjęli nas z otwartym sercem. Wieczorem była także możliwość zwiedzenia Krakowa, dawnej stolicy Polski.

Dzień 4 (czwartek)
Dwa najważniejsze punkty czwartego dnia naszej pielgrzymki to Warszawa, kościół św. Benona, gdzie pracował św. Klemens oraz Jasna Góra, polskie sanktuarium narodowe. Wyjechaliśmy wczesnym rankiem aby chwilę po południu być u św. Benona. Po obiedzie przygotowanym przez tamtejszych współbraci odprawiliśmy Mszę Świętą w języku polskim, w kościele gdzie posługiwał święty Klemens. Mszę celebrował oraz homilie wygłosił o. Dariusz Paszyński CSsR, wikariusz prowincjała Prowincji Warszawskiej Redemptorystów. Później była możliwość posłuchania nieco o historii kościoła św. Benona oraz krótkiego zwiedzenia Warszawy. Następnie wyruszyliśmy w kierunku Jasnej Góry, aby nawiedzić obraz Matki Bożej Częstochowskiej. Nasza wspólnota wzięła udział w apelu jasnogórskim, oraz miała okazję spotkać się z abp. Wacławem Depo, metropolitą częstochowskim, który udzielił nam Bożego błogosławieństwa.
Po wszystkim udaliśmy się z powrotem do Krakowa, do którego dotarliśmy nocą.

Dzień 5 (piątek)
Był to ostatni dzień naszej pielgrzymki śladami św. Klemensa. Została ona oficjalnie zakończona Mszą Świętą w obrządku greckim, którą przygotowali nasi współbracia z Ukrainy. Celebrował ją oraz homilie wygłosił o. Taras Kchik CSsR, prefekt Studentatu Prowincji Lwowskiej.
Na zakończenie zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie i podziękowaliśmy za wspólny czas.
Dzięki niech będą Bogu w Trójcy jedynemu za dany nam przykład św. Klemensa, który uczy nas nie tylko jak być redemptorystą, ale jak być świętym redemptorystą.

br. Marcin Wojdan CSsR

XXI Niedziela Zwykła

Z Ewangelii według świętego Łukasza:

Jezus nauczając, szedł przez miasta i wsie, i odbywał swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: „Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?”.
On rzekł do nich: „Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać:» Panie, otwórz nam «; lecz On wam odpowie:» Nie wiem, skąd jesteście «. Wtedy zaczniecie mówić:» Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś «.
Lecz On rzecze:» Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości «. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym.
Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi”.

Łk 13,22–30

Jaką drogą ma podążać uczeń Chrystusa? Odpowiedź jaką daje na to pytanie Jezus jest prosta: wąską. Obraz “dwóch dróg” był rozpowszechniony w literaturze żydowskiej. W niektórych tekstach podkreślano, że więcej ludzi podąża drogą prowadzącą na zatracenie. Inne grupy żydowskie (oprócz chrześcijan), takie jak esseńczycy, także wierzyły, że tylko jej członkowie zostaną zbawieni. Jednak u Żydów dominował pogląd, że w przyszłości prawie cały Izrael zostanie zbawiony. Uczniowie Jezusa nie mają iść drogami, które wydają się jasne i oczywiste: np. drogą Heroda czy drogą przywódców z Jerozolimy.

Czy tylko nieliczni będą zbawieni? Dramatyczne pytanie stawiane Jezusowi ma swoją odpowiedź w Ewangelii. Nie jest ona podana wprost, ale mówi o ciasnej bramie. Ta „ciasna brama” ukazuje kontrast między szerokimi bramami miejskimi, przez które mogły wchodzić tłumy, a wąskim pojedynczym wejściem. To sugeruje, że zbawionych nie będzie wielu. Należy jednak pamiętać, że ta wypowiedź Jezusa skierowana jest przede wszystkim do Żydów, którzy powinni porzucić szerokie bramy proponowane przez faryzeuszów czy zwolenników Heroda, a wybrać wąskie drzwi, które oferuje Jezus.

Dlaczego Jezus tak napomina Żydów? To przecież na ich ulicach Jezus nauczał, to z nimi jadał. To oni, zapomniawszy o Jego drodze, będą tymi, którzy będą kołatali w zamknięte drzwi i prosili o ich otwarcie. To te „zamknięte drzwi” przytaczane przez Ewangelistę, które Jezus zamyka przed ludźmi chlubiącymi się, że znają Go i jego przesłanie. Przypadkowy posiłek z Jezusem nie wystarczy. Trzeba mieć udział w jego życiu symbolicznie ukazanym w jego wspólnocie stołu z prostymi ludźmi.
To im powie Jezus „nie znam was”. To oni zobaczą, jak przyjdą „ze wschodu i z zachodu” i zajmą ich miejsce. Choć byli pierwsi, staną się ostatnimi… bo nie żyli według drogi Jezusa, drogi Miłości.

Nie sposób jednak nie zauważyć, że Jezus mówi też o odrzuceniu „tych, którzy dopuszczają się nieprawości”. Tą nieprawością w pierwszym rzędzie jest zapewne właśnie owo odrzucenie Jezusa, Syna, którego Bóg do nich posłał. Dla chrześcijan musi w tych słowach Jezusa brzmieć jednak również przestroga przed życiem w grzechu. My też możemy stać się tymi, którzy usłyszą „nie wiem skąd jesteście” … Bóg nie chce naszego odrzucenia. Dlatego – jak to przypomniał autor Listu do Hebrajczyków – napomina i karci swoje dzieci. Ale Jego miłość nie jest naiwnie pobłażliwa.

Ireneusz Krzywoń CSsR

XX Niedziela Zwykła

Na większą cześć i chwałę Pana Boga Wszechmogącego w Trójcy Świętej Jedynego, a nam na pożytek nasz zbawienny, na XX Niedzielę Zwykłą czyta nam Kościół Święty Matka nasza Ewangelię zapisaną u świętego Łukasza:

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, ażeby już zapłonął. Chrzest mam przyjąć, i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie.
Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie podzielonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej». (Łk 12, 49-53)

***

Ewangelia nie czyni raju na ziemi. Raj na ziemi, przez grzech pierworodny został utracony. Orędzie, które przynosi Chrystus, Dobra Nowina, jest drogą do zbawienia i życia wiecznego. Ewangelia zmusza do radykalnych decyzji. Albo się ją przyjmuje w całości, albo się ją odrzuca. Z wyboru życia według niej, bądź przeciwko niej, rodzą się podziały między ludźmi, nawet w tej samej rodzinie. Jeśli dochowamy wierności Ewangelii, znajdą się ludzie, którzy nas odrzucą. Taki stan, w którym nie ma podziałów, trzeba by było nazwać właśnie rajem. A jego na tej ziemi już nie będzie. Stąd właśnie zapowiedź nowej ziemi i nowego nieba, w których wszyscy będą żyli w zgodzie i pokoju (por. Ap 21, 1).

Pan Jezus mówi w dzisiejszej perykopie o ogniu. Czym on jest? Jakie ma właściwości? Ogień zapala, wypala, niszczy, trawi, ale również daje ciepło i światło, potrafi w ciemności oświecić drogę. Zapalony na latarni morskiej daje nadzieję zbłąkanym okrętom. Chrystus pragnie, by takim ogniem byli jego uczniowie – katolicy. Byśmy byli jasnym, wyrazistym ogniem dla świata, który wypali to co złe, to co sprzeciwia się Bogu i Jego zamysłowi świata. Ale również byśmy byli ogniem, który innym daje ciepło, nadzieję i światło w pielgrzymce do życia wiecznego.

Zastanówmy się nad jeszcze jednym aspektem dzisiejszej Ewangelii. Jednym z tytułów jakimi określa się Jezusa Chrystusa jest: “Książę pokoju”. Jak to jednak pogodzić z Jego słowami: “Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam.”? Pokój zapanuje bowiem dopiero po Sądzie Ostatecznym. Tymczasem na ziemi, jako katolicy, stanowimy Kościół walczący. Ojciec Święty Benedykt XVI powiedział kiedyś: “pojęcie Ecclesia militans – Kościoła wojującego – nie jest dziś modne. W rzeczywistości jednak coraz lepiej rozumiemy, że jest prawdziwe”. Codziennie toczymy walkę ze złem, które próbuje wkraść się do naszego serca, najrozmaitszymi sposobami. Zły próbuje pozyskać władzę nad naszymi duszami i w swoim działaniu jest bardzo przebiegły. Stąd potrzeba czujności i gotowości stanięcia do walki, by zgodnie z przyrzeczeniami Chrztu Świętego zawsze opowiadać się za Chrystusem.

Patryk Reczek CSsR

 

Śluby zakonne w Tuchowie i Lubaszowej

Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny jest dla redemptorystów dniem szczególnym, nie tylko ze względu na ich cześć do Matki Bożej. Tego dnia nowicjusze składają pierwsze śluby zakonne, klerycy ponawiają swoją profesję zakonną, a najstarsi z nich składają śluby wieczyste.

Tego dnia, o godzinie 7:00, w kaplicy seminaryjnej rozpoczęła się jutrznia pod przewodnictwem o. Prowincjała, Janusza Soka, na której klerycy odnowili czasowe śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa.

Na Lubaszowej, o godzinie 9:00 miała miejsce uroczysta Msza Święta. Głównym celebransem i kaznodzieją był również o. Janusz Sok. Podczas liturgii pierwsze śluby zakonne złożyło czterech nowicjuszy. Byli to bracia: Kacper Grabowski, Kamil Krzywoń, Stanisław Stańczyk, Damian Szymura. Neoprofesi zostali też obłuczeni, czyli pierwszy raz włożyli na siebie swoje habity. Uroczystości towarzyszyła radość i wzruszenie współbraci i rodzin naszych najmłodszych redemptorystów.

W Tuchowie natomiast o godzinie 12:00 na placu sanktuaryjnym rozpoczęła się Msza Święta pod przewodnictwem o. Prowincjała, podczas której śluby wieczyste, złożyło dwóch naszych współbraci: br. Maksym Łabkow i br. Paweł Orzeł. Po liturgii współbracia i rodziny profesów wieczystych udały się na uroczysty obiad.

Polecamy modlitwie wszystkich kleryków, szczególnie neoprofesów i braci po ślubach wieczystych.

 

Michał Zieliński CSsR

Rozpoczęcie nowicjatu

Podczas I Nieszporów z Uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w lubaszowskim klasztorze nastąpiło rozpoczęcie kanonicznego nowicjatu. Siedmiu naszych młodszych współbraci poprosiło o włączenie ich do naszej rodziny zakonnej, aby poprzez modlitwę, sposób życia i pracę redemptorysty, mogli lepiej rozeznawać swoje powołanie i poznawać historię oraz duchowość naszego Zgromadzenia. W czasie uroczystej Liturgii Godzin, pod przewodnictwem Prowincjała, o. Janusza Soka nastąpiło również objęcie urzędu przełożonego domu zakonnego w Lubaszowej, którym został o. Dariusz Pabiś oraz funkcji magistra nowicjuszy, którym został o. Łukasz Listopad, zaś jego socjuszem będzie o. Stanisław Janiga. Ojciec Prowincjał wygłosił podczas wieczornej modlitwy krótkie słowo, w którym zaznaczył, że nowicjat, jako kolejny etap formacji, jest niejako czasem „poprawy swojego wzroku”, aby móc lepiej dostrzegać otaczający świat, samych siebie, i najważniejsze, by lepiej odnajdywać w nim Pana Boga, który winien być zawsze na pierwszym miejscu.

Ojcom formatorom oraz nowicjuszom życzymy, by Jezus Odkupiciel prowadził ich przez ten rok próby nowicjackiej, a Matka Boża Wniebowzięta uczyła ich jak słuchać i wypełniać wszystko, co powie im

Jej Syn – Jezus Chrystus.

Almar Suchan CSsR

Dzień skupienia przed ponowieniem profesji czasowej

Dzień skupienia rozpoczęliśmy wieczorem 12 sierpnia godzinną adoracją Najświętszego Sakramentu, którą zakończyliśmy wspólną modlitwą Liturgią Godzin – kompletą. Następnego dnia rano o. Stanisław Wzorek – redemptorysta, misjonarz w Boliwii, prowadzący nam dzień skupienia, przewodniczył Jutrzni. Następnie odbyła się pierwsza konferencja, w której ojciec-rekolekcjonista poddał pod rozważanie problemy jakie występują w życiu zakonnym, m.in.: lenistwo, alkoholizm, brak posłuszeństwa i indywidualizm. Przestrzegał, że wiele z tych problemów może zacząć się już na etapie seminarium, gdy nie przykładamy odpowiedniej troski o swoje postępowanie.

Przed południem rozpoczęła się 30-minutowa adoracja Najświętszego Sakramentu, a po niej uczestniczyliśmy w Eucharystii, w której o. Stanisław Wzorek mówił o wrażliwości na każdą zaginioną owcę i o tym, że Msza św. jest tym momentem, w którym Chrystus szuka swoich owiec.

Po Mszy św. każdy z nas miał do dyspozycji czas wolny na indywidualną modlitwę. W czasie drugiej konferencji o. Stanisław mówił szerzej o etapach formacji, dzieląc się swoimi doświadczeniami. Osoba przygotowująca się do święceń kapłańskich musi przejść proces od bycia uczniem, do upodobnienia się do Mistrza, tak żeby w posłudze pastoralnej mogła aż do końca oddawać swoje życie Bogu i bliźniemu.

Dzień skupienia zakończyliśmy Nieszporami.

Z całego dnia skupienia wybrzmiała rada starszego Współbrata, aby nasze odnowienie ślubów nie było tylko kolejną formalnością, ale ponownym, osobistym oddaniem się w miłości Jezusowi Chrystusowi.

I tak też chcemy, aby 15 sierpnia w uroczystość Wniebowzięcia NMP uczciwie wybrzmiały słowa: „Tak, ślubuję” Jezusowi Chrystusowi Odkupicielowi człowieka!

Robert Borzyszkowski CSsR

XIX Niedziela Zwykła

Łk 12, 35-40, Gotowość na spotkanie z Chrystusem 

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy podobni do ludzi oczekujących swego Pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze.

Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie.

A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”.

* * *

W dzisiejszej Ewangelii Chrystus kieruje do nas szczególne zaproszenie. A mianowicie, wzywa nas do tego, abyśmy byli nieustannie gotowi na Jego przyjście. Można to rozumieć w dwojaki sposób. Z jednej strony, jako chrześcijanie, oczekujemy chwalebnego przyjścia Pana, kiedy to wypełnią się czasy ostateczne i w pełni poznamy przychodzącego Odkupiciela; nazywamy to „paruzją”. Z drugiej zaś strony nie możemy zapominać o fakcie, że Chrystus przychodzi do każdego z nas w naszej codzienności. Dokonuje się to przede wszystkim w słowie Bożym i Sakramentach świętych, jak również w spotkaniu z drugim człowiekiem, przeżywaniem zarówno radości, jak i smutków, podejmowanych obowiązkach, pracy, odpoczynku, itp.

Posługując się przykładami nawiązującymi do uczty weselnej Jezus chce ukazać nam rzeczywistość niekończącej się radości wypływającej z przebywaniem z Nim. Będzie ona nagrodą dla tych, którzy przygotowani będą na przyjście Pana, aby otworzyć Mu drzwi swoich serc. 

Zachęceni zatem słowami Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii, starajmy się przeżywać naszą codzienność w taki sposób, aby być zawsze gotowym na przyjście Pana i nie dać się zaskoczyć Złemu, który nieprzerwanie zagłusza naszą czujność.

Norbert Żukliński CSsR

XVIII Niedziela Zwykła

Ewangelia według św. Łukasza 12,13-21

13A ktoś z tłumu rzekł do Niego: «Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem». 14Lecz On mu odpowiedział: «Człowieku, któż Mnie ustanowił nad wami sędzią albo rozjemcą?»

15Powiedział też do nich: «Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś ma wszystkiego w nadmiarze, to życie jego nie zależy od jego mienia».

16I opowiedział im przypowieść: «Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. 17I rozważał w sobie: „Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów”. 18I rzekł: „Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe moje zboże i dobra. 19I powiem sobie: Masz wielkie dobra, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!” 20Lecz Bóg rzekł do niego: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?” 21Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty u Boga».

 

We fragmencie Ewangelii na kolejną niedzielę znajdujemy krótki dialog Jezusa z pewnym człowiekiem z tłumu. Chce on, aby Nauczyciel rozwiązał pewną sporną sytuację w jego rodzinie. Mistrz jednak patrzy głębiej. Patrzy na to, co jest „niewidoczne dla oczu”, widzi czym zajęte jest serce tego człowieka i odpowiada na rzeczywistą potrzebę.

Jako prawdziwy Nauczyciel, wykorzystuje zaistniałą sytuację i wychodząc od tego spotkania, daje temu człowiekowi oraz wszystkim, którzy szli za Nim, przestrogę i opowiada pewną przypowieść. Pokazuje nam bogacza, który robi wszystko żeby nie stracić nic ze swego bogactwa, które sobie zgromadził. Dobro, które otrzymał chce za wszelką cenę zatrzymać tylko dla siebie.

Jego serce nie jest wolne, jest uwiązane troską o to, co posiada. Nie potrafi dzielić się tym dobrem z innymi. Zabezpiecza swoją przyszłość z myślą o „odcinaniu kuponów”. Kiedy przychodzi koniec jego życia, a dzieje się to szybciej niż się spodziewa, wszystko to co zgromadził przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie.

 

Nasze życie (rozumiane w całości) nie zależy od tego, ile pieniędzy zgromadzimy na koncie, jak dobrze urządzimy sobie mieszkanie i czy zabezpieczymy sobie przyszłość. Na koniec i tak to wszystko przestanie mieć znaczenie. Czy moim prawdziwym skarbem jest relacja z Jezusem i to dobro, które daję innym? Jeśli tak, to tego bogactwa ani mole, ani rdza nie zniszczą. Nasz Nauczyciel zaprasza nas dzisiaj żebyśmy razem z Nim usiedli i zobaczyli do czego tak naprawdę przywiązane jest nasze serce.

 

Karol Łukaszczyk CSsR