Otwarte Serca dla Nadziei

Uroczystość Matki Bożej Królowej Polski stała się w tuchowskim sanktuarium doskonałą okazją do pomocy Stowarzyszeniu „Nadzieja” w budowie domu dla osób niepełnosprawnych. Domowe wypieki i klasztorne chleby wypełniły serca ofiarodawców zapachem solidarności, a cudowne pieśni poświęcone Matce Bożej Królowej Polski, między innymi utwory Stanisława Moniuszki oraz pieśni neapolitańskie rozgrzały serca słuchających miłością do potrzebujących.

3 maja w uroczystość Matki Bożej Królowej Polski w bazylice tuchowskiej miała miejsce akcja charytatywna wspierająca budowę domu dla podopiecznych Stowarzyszenia Rodziców i Przyjaciół Osób Niepełnosprawnych „Nadzieja” w Tuchowie.

Przed południem po Mszach Świętych rozprowadzane były domowe wypieki, wykonane głównie przez rodziców ze stowarzyszenia. Wysokim zainteresowaniem cieszyły się również klasztorne chleby. Hojność i szczodrość parafian oraz gości przerosły najśmielsze oczekiwania. Już przed południem rozprowadzone zostały wszystkie ciasta oraz pieczywo. Dobro i miłość okazane przez ofiarodawców stały się pięknym duchowym darem uświetniającym maryjną uroczystość.

Wieczorem w kościele sanktuaryjnym odbył się także koncert „Otwarte Serca dla Nadziei” zespołu „Servi Domini Cantores”. Wśród artystów wystąpili: ks. Paweł Sobierajski – tenor, o. Tomasz Jarosz CSsR – baryton, o. Rafał Kobyliński SJ – tenor. Akompaniował na fortepianie prof. Dr hab. Grzegorz Biegas. Wśród utworów znalazły się liczne pochwały Matki Najświętszej, ale także pieśni neapolitańskie oraz arie z oper Stanisława Moniuszki. Usłyszane melodie nastrajały do głębszego przeżycia uroczystości oraz inspirowały ducha.

W taki sposób dzień 3 maja stał się prawdziwie dniem chrześcijańskim, przeżytym na chwałę Najświętszej Maryi Panny – Bogurodzicy i Królowej Polski.

Marcin Wojdan CSsR

Najważniejsze trzy dni roku liturgicznego

Po raz kolejny dane nam było uczestniczyć w najważniejszym wydarzeniu dla każdego chrześcijanina – w Triduum Paschalnym.

Rozpoczęło się ono w Wielki Czwartek Mszą Świętą Wieczerzy Pańskiej, której przewodniczył o. Janusz Sok – Przełożony Warszawskiej Prowincji Redemptorystów. Po jej zakończeniu udaliśmy się z Panem Jezusem do Ciemnicy adorując Go tam do godz. 23:00.

W Wielki Piątek kontynuowaliśmy liturgię rozpoczętą w Wielki Czwartek. Od rana trwała adoracja Najświętszego Sakramentu w Ciemnicy. Całą Parafią przeszliśmy Drogę Krzyżową, która w tym roku prowadzona była Dróżkami Różańcowymi. Punktem kulminacyjnym tego dnia była wieczorna liturgia Męki Pańskiej, której przewodniczył o. Ryszard Bożek. Po jej dopełnieniu złożyliśmy Pana Jezusa w grobie trwając przy Nim na adoracji jak również oddawaliśmy cześć Krzyżowi na którym Jezus za nas umarł.

W Wielką Sobotę trwaliśmy przy grobie Pańskim, rozważając ofiarę Jezusa i Jego mękę za nas aż do śmierci. W ciągu dnia miały miejsce obrzędy błogosławienia pokarmów na stół Wielkanocny. O zmroku rozpoczęliśmy, pod przewodnictwem o. Sylwestra Pactwy, liturgię Wigilii Paschalnej -najważniejszej celebracji w roku liturgicznym. Światło Chrystusa Zmartwychwstałego wniesione do wnętrza Tuchowskiej Bazyliki rozpromieniło jej mroki. Mogliśmy zasiąść do uczty Słowa Bożego oraz uczty Eucharystii. Ponownie zabrzmiał hymn: „Chwała na wysokości Bogu…” i rozweseliły się organy i dzwony. Ceremonię zakończyła uroczysta procesja rezurekcyjna z Najświętszym Sakramentem wokół kościoła, podczas której radośnie ogłaszaliśmy światu Zmartwychwstanie Chrystusa.

Ten uroczysty czas świętowania Triduum Paschalnego zakończyliśmy odśpiewaniem nieszporów transmitowanych przez Radio Maryja wchodząc tym samy w czas oktawy świętowania Zmartwychwstania Pana.

Niech po raz kolejny to wspólne przeżywanie Tajemnicy naszej wiary: Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Pana będzie dla każdego z nas źródłem pokoju i niezachwianej nadziei z którą będziemy przeżywać nasze dziś bo, jak ujął to o. Sylwester Pactwa w homilii podczas Wigilii Paschalnej: „Chrześcijanin to człowiek żyjący od Paschy do Paschy…”

Łukasz Malinowski CSsR

„Wypocznijcie nieco”

Czas rekolekcji wielkopostnych dla kleryków Wyższego Seminarium Duchownego Redemptorystów w Tuchowie oraz braci juniorystów, to nie tylko odpoczynek po pracach misyjnych jakie głosiliśmy kilka dni wcześniej, ale przede wszystkim czas zbliżenia się do Boga oraz wyciszenia się przed najważniejszym Świętem w roku.

Rekolekcje przeprowadził dla nas o. Paweł Mazanka CSsR. Wygłosił on szereg konferencji, które pozwoliły nam poukładać sobie niektóre aspekty naszego życia. Jak podkreślił ojciec Paweł, rekolekcje to nie czas zdobywania nowej wiedzy, ale czas przylgnięcia do Boga. Na zakończenie rekolekcji, o. Janusz Sok CSsR  przełożony Prowincji Warszawskiej Redemptorystów, celebrował Eucharystię, podczas której udzielił posługi lektoratu klerykom III roku oraz posługi akolitatu klerykowi V roku studiów.

Nowym lektorom i akolicie życzymy, aby zawsze z wielką dbałością wykonywali powierzone im zadania i pamiętali komu służą – Bogu. Z naszej strony zapewniamy o modlitwie i prosimy każdego, by braci Kacpra, Kamila, Huberta, Stanisława i Michała polecali Bogu w swoich modlitwach.

Jakub Wiśniowski CSsR

Zmarł o. Marian Brudzisz CSsR

W sobotę 9 kwietnia w sanktuarium Matki Bożej w Tuchowie odbył się pogrzeb śp. o. Mariana Brudzisza CSsR, wieloletniego wykładowcę z historii Kościoła w WSD Redemptorystów w Tuchowie oraz dyrektora Biblioteki Akademii Alfonsjańskiej.

Mszy św. pogrzebowej przewodniczył JE ks. bp Leszek Leszkiewicz, a kazanie wygłosił o. Janusz Sok CSsR prowincjał  polskich redemptorystów. W ostatniej drodze towarzyszyła mu najbliższa rodzina, wspólnota seminaryjna oraz współbracia z różnych klasztorów.

Ojciec prowincjał pożegnał zmarłego zakonnika – Żegnamy żarliwego kapłana, pełnego pogody ducha człowieka, ale też zakonnika żywo interesującego się życiem i historią Kościoła i Zgromadzenia, zatroskanego o jego kondycję – mówił przełożony Prowincji Warszawskiej Redemptorystów.

O. Marian Brudziszisz CSsR, przeżył w Zgromadzeniu Redemptorystów 74 lata, a w kapłaństwie 67 lat. Po zakończonych uroczystościach pogrzebowych, które miały miejsce na cmentarzu w Tuchowie, zakonnik spoczął w grobowcu redemptorystów.

Wieczny odpoczynek racz mu dać, Panie…

Piotr Czechowicz CSsR

Otwarte Serca dla Nadziei

2 kwietnia, w pierwszą sobotę miesiąca i w 17. rocznicę śmierci Jana Pawła II, w Bazylice Mniejszej Nawiedzenia Matki Bożej w Tuchowie, odbył się charytatywny koncert zatytułowany „Otwarte serca dla Nadziei”.  Wydarzenie rozpoczęło się uroczystą Eucharystią dziękczynną sprawowaną w sanktuarium Matki Bożej Tuchowskiej przez o. Bogusława Augustowskiego CSsR w intencji wszystkich dobroczyńców i darczyńców Stowarzyszenia Rodziców i Przyjaciół Osób Niepełnosprawnych  „Nadzieja”.

Po Mszy Świętej miał miejsce koncert Urszuli Rojek, śpiewaczki operowej z Wiednia, wraz z Sanktuaryjnym Chórem Mieszanym pod batutą dr Jana Gładysza, przy organowym akompaniamencie Barbary Gładysz-Wszołek. W repertuarze znalazły się m.in. takie utwory jak: „Ombra mai fu” i „Lascia chio pianga” J.F Haendla, „Panis Angelicus” C. Franka czy własne utwory śpiewaczki: „Płomień dusz”, „Jezu kochany” czy „Pace in terra”. Podczas tegoż muzycznego spotkania swoje umiejętności zaprezentowali także młodzi, wybitne uzdolnieni muzycznie artyści z Tuchowa: Artur Cich – organy, Patrycja Kamykowska – flet i Marian Witek – skrzypce.

Koncert był dedykowany wszystkim członkom, wolontariuszom i podopiecznym stowarzyszenia „Nadzieja” oraz tym, którzy swoją ofiarnością, zarówno duchową, jak i materialną, wspierają budowę domu dziennego pobytu dla osób z niepełnosprawnościami w Tuchowie, który ma zapewnić godne warunki rozwoju i rehabilitacji.   

Hubert Stański CSsR

Bóg był z nami w Regietowie

Dobiegły końca dni naszego wyjazdu integracyjnego w Regietowie. Co roku podopieczni Stowarzyszenia „Nadzieja” ze swoimi rodzicami, a także wolontariusze i nasi przyjaciele wyjeżdżają wspólnie na weekend, aby spędzić razem trochę czasu: odpocząć, pomodlić się, zobaczyć coś ciekawego, po prostu pobyć razem. W tym roku nasza wspólnota udała się do Regietowa, pięknej wsi położonej w Beskidzie Niskim, tuż przy granicy ze Słowacją. Mieszkaliśmy w hotelu będącym częścią Stadniny Koni Huculskich „Gładyszów” – prężnego ośrodka regionalnego, wyposażonego poza hotelem w restaurację i cały rozległy kompleks hodowli koni huculskich. Z tego wszystkiego oczywiście korzystaliśmy, spędzając tam czas naszej integracji.

Wyjazd rozpoczął się u stóp tuchowskiego sanktuarium w piątek 25 marca. Do Regietowa dotarliśmy jeszcze przed zmierzchem. Po rozładunku bagaży i zameldowaniu się w pokojach, udaliśmy się na czekającą już na nas kolację. Najważniejszy punkt dnia był jednak przed nami. O godzinie 19:30 ojciec Adam Kośla, duszpasterz „Nadziei”, odprawił dla nas Mszę Świętą. Było to tym ważniejsze, że tego dnia przypadała uroczystość Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie. Mszę poprzedził akt oddania Rosji i Ukrainy oraz nas samych Bogu przez Niepokalane Serce Maryi, a po Mszy Świętej uczestniczyliśmy jeszcze w nabożeństwie drogi krzyżowej.

Sobotę, drugi dzień naszego wyjazdu, spędziliśmy w całości w Regietowie. Rano o. Adam odprawił dla chętnych z naszego grona Mszę Świętą. Przed południem mieliśmy możliwość przejazdu bryczkami przez wieś aż do Smerekowca. Po południu do akcji wkroczyli wolontariusze, którzy przygotowali dla podopiecznych zabawę w poszukiwanie skarbu. Motywem przewodnim gry był Dziki Zachód, w który zamienił się na te półtorej godziny teren ośrodka. Słodki skarb został szczęśliwie odnaleziony!

Wieczorem naszą uwagę skradła przede wszystkim transmisja licytacji charytatywnej na rzecz naszego Stowarzyszenia, która odbywała się w tym czasie w Domu Kultury w Tuchowie. To jakże ważne wydarzenie, świetnie przygotowane i poprowadzone, zyskało duże uznanie w oczach członków Stowarzyszenia.

W niedzielę przed południem wybraliśmy się całą naszą wspólnotą na Mszę Świętą do kościoła parafialnego w Smerekowcu. Po liturgii i nabożeństwie Gorzkich Żali zostaliśmy oprowadzeni po świątyni przez księdza proboszcza.

Z ośrodka wyjechaliśmy niedługo po obiedzie, ale nie był to koniec atrakcji tego dnia. Najpierw pojechaliśmy do Wysowej-Zdroju, gdzie przez godzinę oglądaliśmy to piękne, uzdrowiskowe miasteczko. Następnie pojechaliśmy na obiad do restauracji w Moszczenicy, a zwieńczeniem tego pełnego atrakcji dnia było zwiedzanie młyna w Rzepienniku Biskupim. Wielu spośród uczestników wycieczki skorzystało z okazji i zaopatrzyło się w pierwszej klasy mąkę.

Do Tuchowa dotarliśmy wieczorem. Zmęczeni, lecz szczęśliwi z powodu tylu pięknych wspomnień i tyłu okazji do bycia razem – jako jedna wspólnota „Nadziei”.

Jakub Ciepły CSsR

Nadzieja wylicytowana!

26 marca w Domu Kultury w Tuchowie odbyło się wydarzenie pod hasłem „Wylicytuj Nadzieję!”. Wpisało się ono w cykl różnych działań charytatywnych organizowanych w celu budowy ośrodka dla podopiecznych Stowarzyszenia Rodziców i Przyjaciół Osób Niepełnosprawnych „Nadzieja” w naszym mieście. Całe przedsięwzięcie zostało zorganizowane przez Stowarzyszenie „Nadzieja”, WSD Redemptorystów oraz Dom Kultury w Tuchowie. Patronat honorowy objęli Marszałek Województwa Małopolskiego, pan Witold Kozłowski (który był także głównym partnerem akcji) oraz Prowincjał Prowincji Warszawskiej Redemptorystów, o. Janusz Sok. Wsparła nas także Burmistrz Tuchowa, pani Magdalena Marszałek. Patronat medialny objęli: Kurier Tuchowski, RDN Małopolska oraz telewizja internetowa STARnova, która przeprowadziła transmisję online.

O godzinie 16:00 pani Dorota Kunc rozpoczęła spotkanie. Po przywitaniu gości i wystąpieniach rektora WSD Redemptorystów, o. Macieja Sadowskiego, burmistrz Magdaleny Marszałek oraz wiceprezes Stowarzyszenia „Nadzieja”, pani Marii Tyrki, rozpoczął się koncert zespołu muzycznego „Skrzypki” z Bobowej. Wykonali oni wielkie przeboje autorów polskich, jak i zagranicznych, zdobywając sobie serca obecnych gości. Następnie odbyła się licytacja kilku wartościowych przedmiotów, w tym m.in. naszyjnika z bursztynem podarowanego przez Pierwszą Damę RP, panią Agatę Kornhauser-Dudę, tygodniowych wakacji w ekskluzywnym, czteroosobowym domu na Kaszubach oraz obrazu „Chrystus Odkupiciel” autorstwa pana Adama Piekarskiego z Rzymu.

Wydarzenie obfitowało w emocje i wiele zwrotów akcji. Najwięcej wrażeń przyniosła licytacja obrazu przedstawiającego naszego Odkupiciela – dzieło ostatecznie wylicytował za osiem tysięcy złotych Wikariusz Prowincjała Prowincji Warszawskiej, o. Dariusz Paszyński. Ten wyjątkowy wizerunek został zakupiony z intencją umieszczenia go w kaplicy powstającego „Domu Nadziei”, a uzyskanie tak wysokiej kwoty było możliwe także dzięki ofiarności WSD Redemptorystów oraz anonimowych darczyńców.

Później nastąpiła przerwa, w czasie której zgromadzeni goście mogli wzmocnić się posiłkami przygotowanymi przez Bistro „Smaczny-Kęs” z Zabłędzy oraz kupować różne wartościowe obrazy wystawione w foyer Domu Kultury.

O 19:00 miał miejsce występ grupy teatralnej „Mumio” z Katowic. Ich program, stanowiący centralny punkt całego przedsięwzięcia, pozwolił publiczności spojrzeć na świat humorystycznie i rozweselił niejedną osobę. Po serii skeczów artyści przeszli płynnie do poprowadzenia licytacji jeszcze kilku przedmiotów, dokładając od siebie jeden, który ostatecznie sprzedano za tysiąc złotych. Na koniec prezes Stowarzyszenia „Nadzieja”, pan Marian Gut, podziękował wszystkim osobom i instytucjom, dzięki którym „Wylicytuj Nadzieję!” mogło zostać zrealizowane. W dobrych nastrojach goście z różnych stron Polski opuszczali Dom Kultury w Tuchowie, mogąc powiedzieć, zgodnie ze słowami papieża Franciszka, że „dzisiaj uczynili gest miłości wobec drugiego”.

Ostatecznie udało się zebrać 36 590 złotych. Do budowy „Domu Nadziei” brakuje jeszcze ok. stu pięćdziesięciu tysięcy, dlatego Stowarzyszenie cały czas prowadzi licytacje online różnych wartościowych przedmiotów w grupie na portalu Facebook, nazwanej „Wylicytuj Nadzieję”. Organizuje też kolejne akcje, m.in. 3 maja, wieczorem, na placu przy bazylice Nawiedzenia NMP w Tuchowie odbędzie się koncert charytatywny grupy wokalnej „Servi Domini Cantores”, składającej się z księży-wokalistów, absolwentów wydziałów wokalno-aktorskich polskich akademii muzycznych.

Wszystkich, którzy pragną wspomóc budowę „Domu Nadziei”, zachęcamy do dokonania dobrowolnej wpłaty na naszą zrzutkę lub przelewem na konto: 66 8627 0001 2023 9004 0849 0001, wpisując w tytule „Na budowę ośrodka”.

2 kwietnia w tuchowskim sanktuarium będzie celebrowana uroczysta Eucharystia w intencji wszystkich ofiarodawców i dobroczyńców „Wylicytuj Nadzieję!”. Członkowie Stowarzyszenia pamiętają też o wszystkich swoich darczyńcach w czasie comiesięcznych Mszy Świętych sprawowanych przed cudownym obrazem Matki Bożej Tuchowskiej. Z serca dziękujemy za każdy gest miłości!

Robert Borzyszkowski CSsR

Ślad losu

Końcówka minionego tygodnia dla części kleryków stała pod znakiem drogi krzyżowej „Ślad losu”. Wyjechaliśmy bowiem w dziewięcioosobowej grupie, aby w dwóch parafiach śpiewać drogę krzyżową „Ślad losu”. Jest to wyjątkowa droga krzyżowa, gdyż ma ona 15 stacji, które są zatytułowane inaczej niż w klasycznej wersji z 14-stoma stacjami. Jej autorami są dwaj polscy redemptoryści: tekst napisał o. Andrzej Wodka, zaś muzykę skomponował o. Wojciech Skroboszewski. Podczas śpiewu ważnym elementem jest wyświetlana równocześnie prezentacja z fragmentami filmu „Pasja”, pomagająca w przeżywaniu męki Jezusa Chrystusa.

W piątek 18 marca odpowiedzieliśmy na zaproszenie ks. Gabriela Kołodzieja, Proboszcza parafii p.w. Świętych Archaniołów Rafała i Michała w Aleksandrowie Łódzkim. Po rozłożeniu sprzętu muzycznego przywiezionego przez nas z Tuchowa najpierw uczestniczyliśmy w wieczornej Mszy Świętej, a bezpośrednio po niej prezentowaliśmy „Ślad losu”. Po zakończeniu wspólnej modlitwy wszyscy wierni byli zaproszeni przez nas do złożenia ofiar na cele charytatywne (m.in. na pomoc Ukraińcom i na budowę domu dla osób niepełnosprawnych ze Stowarzyszenia „Nadzieja” w Tuchowie), a my w zamian rozdawaliśmy najnowsze egzemplarze „Rodziny Odkupiciela” oraz płyty CD z nagranym śpiewem „Śladu losu”. Po wszystkim skorzystaliśmy z zaproszenia ks. Proboszcza na wspólną kolację na plebanii.

Następnego dnia udaliśmy się do naszych współbraci do Łodzi. Korzystając z dużej ilości wolnego czasu wybraliśmy się na zwiedzanie katedry łódzkiej, która zachwyciła nas swoim pięknem. Po południu w naszej redemptorystowskiej parafii p.w. św. Marka podobnie, jak w Aleksandrowie modliliśmy się z wiernymi śpiewem „Śladu losu” i uczestniczyliśmy w Eucharystii, a następnie zbieraliśmy ofiary i rozdawaliśmy nasze biuletyny i płyty. Wieczór spędziliśmy w braterskiej wspólnocie przy wspólnym stole. Wkrótce potem wyjechaliśmy w drogę powrotną do Tuchowa.

Tomasz Wierzbicki CSsR

Z Chrystusem na granicy

Gdy 24 lutego wybuchła wojna na pełną skalę między Rosją, a zaatakowaną przez nią Ukrainą, przeżyłem to mocno. Przez kolejne dni nieustannie śledziłem kolejne doniesienia z frontu i czytałem różnego rodzaju analizy. Tak samo robili moi współbracia, rówieśnicy i krewni. Mocno zaskoczyła mnie i ucieszyła fala entuzjazmu i życzliwości, jaka zaczęła się rozlewać po naszej ojczyźnie. Prawie cała Polska rzuciła się na raz do pomocy swoim sąsiadom, służąc i w terenie i poprzez wspieranie na odległość. Obserwując to, poza dumą czułem też wyrzuty sumienia – oto moi bliźni cierpią tuż obok mnie, a ja co dla nich robię? Modlę się, ale przecież poza bardzo ważnym duchowym wsparciem mogę zrobić coś konkretnego, skorzystać z mojego czasu, zdrowia, sił – i oddać to potrzebującym. Dlatego też tak bardzo ucieszyła mnie wiadomość o możliwości wsparcia uchodźców, szukających w naszej ojczyźnie bezpiecznej przystani po ucieczce ze swego ogarniętego wojną domu. Ojciec prowincjał wyraził zgodę na wyjazd kleryków z seminarium i ich włączenie się w pomoc „w terenie”. Nikt z nas nie wiedział, czego najbardziej się od nas oczekuje, gdzie i w czym jesteśmy najbardziej potrzebni. Mało kto znał punkty i procedury udzielania pomocy uchodźcom, prawie nikt nie znał języka. Mimo to spora grupa kleryków zgłosiła się do pomocy. 

Niespodziewanie, zaledwie po paru dniach, w niedzielę 6 marca wieczorem, ojciec Adam, prefekt seminarium, przekazał nam informację, że dotychczasowy kapelan szpitala covidowego na stadionie narodowym w Warszawie – o. Maciej Ziębiec wyjeżdża na granicę i chętnie zabierze ze sobą kilku kleryków. Po konsultacjach we wspólnocie postanowiliśmy, że pojedzie nas czterech kleryków, a wśród nich ja. 

W drogę wyruszyliśmy we wtorek 8 marca przed południem. Dzień wcześniej dowiedzieliśmy się, że naszym celem jest przejście graniczne Zosin-Uściług, które jest też najdalej wysuniętym na wschód miejscem w Polsce. Wyruszyliśmy kompletnie bez wiedzy, jakie będą nasze obowiązki. Dopiero na miejscu okazało się, że punkt, jaki został nam wskazany, zlokalizowany jest w dużym, ogrzewanym namiocie, 300 metrów od granicy państwa. Lokalny oddział Caritas urządził w tym namiocie punkt pomocy uchodźcom. Osoby, które przechodziły przez przejście graniczne, mogły w tym miejscu odpocząć, ogrzać się, zjeść ciepły posiłek oraz zaopatrzyć się w prowiant i środki higieny na dalszą podróż. Czasem trzeba było pomóc nadchodzącym ludziom załatwić transport do ośrodka recepcyjnego, gdzie osoby z Ukrainy mogły uzyskać przedłużenie legalności swojego pobytu w Polsce i skąd rozjeżdżały się następnie na cały kraj i nieraz dalej do Europy. Niekiedy, gdy czas oczekiwania na transport się przedłużał, pomagaliśmy zorganizować nocleg w okolicy lub szykowaliśmy miejsce do spania w naszym namiocie, który nie był do tego przewidziany. Dość szybko z polecenia i inspiracji o. Macieja zaczęliśmy usprawniać życie naszego namiotu. 

Już pierwszego dnia powstał magazyn, czyli drugi namiot, gdzie przełożyliśmy ubrania, które z całej Polski ludzie dobrej woli zwozili na granicę dla swoich wschodnich przyjaciół. Szybko powstał jeszcze jeden namiot, już trzeci. Założony w nim został „punkt przerzutowy” na Ukrainę. Przez cały czas trwania naszego pobytu w Zosinie, co chwila podjeżdżały do nas samochody wypchane darami dla narodu ukraińskiego. 

W nowym namiocie, do pracy w którym szybko zostałem przydzielony – dary te odbieraliśmy, sortowaliśmy, pakowaliśmy w kartony i ładowaliśmy do samochodów jadących na Ukrainę. Wcześniej oczywiście trzeba było potwierdzić tożsamość odbiorców, aby wykluczyć możliwość kradzieży darów. Wśród darczyńców nie brakowało fundacji, firm i stowarzyszeń z całej Europy, ale największą ilość stanowiły osoby prywatne, które zwoziły nam produkty kupione w marketach po cenach detalicznych – a zazwyczaj mieli te samochody wypchane po dach. Przywozili żywność, odzież, leki, czasem sprzęt – latarki, baterie, koce termiczne. Takie rzeczy dawaliśmy do osobnego miejsca – wysyłane one były żołnierzom walczącym na Ukrainie. Przez tę moją posługę wśród kartonów, miałem nieco mniej kontaktu z uchodźcami niż moi współbracia, ale i mnie udało się spojrzeć w zmęczone, strwożone, ale nieraz i szczęśliwe i wdzięczne oczy naszych braci i sióstr Ukraińców. Ich siła i postawa pozbawiona wszelkiej interesowności wywarła na mnie wielkie wrażenie. 

Jako ostatni, postawiliśmy czwarty, najmniejszy namiot, ale też najważniejszy ze wszystkich. Powstała w nim kaplica, którą zadedykowaliśmy Najświętszemu Odkupicielowi. W niej sprawowana była Najświętsza Eucharystia, z której czerpaliśmy prawdziwą siłę do mądrego i owocnego pomagania naszym bliźnim, a także do pokochania ich.

Całość tego przedsięwzięcia nie mogłaby się udać bez zaangażowania całej rzeszy wolontariuszy, którzy aby pomagać, oddawali swój wolny czas, osobiste środki i talenty, biorąc urlopy by w zimnie (w nocy temperatura spadała do -15 stopni!) i zmęczeniu służyć uciekinierom. My – klerycy stanowiliśmy tylko małą część tej Bożej załogi Caritasu w Zosinie, który stanowi dla mnie jeden z najpiękniejszych świadectw miłości bliźniego, jaki ujrzałem w swoim życiu. Pasja tych ludzi do pomagania, ich poświęcenie, chęć bycia z drugim człowiekiem: te obrazy i rozmowy oraz doświadczenie wspólnej służby pozostaną ze mną na zawsze. Jestem głęboko wdzięczny Bogu za to, że poprzez obraz niezasłużonego cierpienia bliźniego – które dane mi było ujrzeć i  próbować choć w jakimś stopniu złagodzić – nadkruszył On także moje, tak bardzo skamieniałe przez komfort i lenistwo serce. Myślę, że jeśli Bóg w swej mocy wyprowadzi z tego szaleństwa wojny jakieś dobro (a na pewno to zrobi) – będzie nim właśnie miłość, której uczy nas poprzez potrzebujących miłości i opieki bliźnich, którzy ruszyli do naszych domów szukając pomocy. To, że miałem możliwość wyjścia im naprzeciw i przywitania ich ciepłym posiłkiem, uśmiechem i butelką wody na granicy ich nowego domu odczytuję jako ogromny i niezasłużony zaszczyt. 

Jakub Ciepły CSsR

Jeśli chcesz dołączyć do wolontariatu skontaktuj się z nami przez ten numer telefonu: 
+48 731 323 075
Możesz też zapisać się, korzystając z tej ankiety!

Pomagać można również poprzez przekazywanie darów, które trafią do uchodźców i na Ukrainę! Na tym fanpage’u dowiecie się, czego aktualnie najbardziej potrzebujemy!

Granica Nadziei

Dla mnie bardzo ważne były rozmowy z wolontariuszami, których przez ten czas przez nasz namiot przewinęła się ogromna ich liczba. Często byli to ludzie poszukujący Boga albo nawet niewierzący. Rozmowy te inspirowały mnie i nieco przyprawiały o rumieniec. To z jaką gorliwością angażowali się  w niesienie pomocy było zadziwiające. Często wolontariusze brali urlopy w pracy, aby móc przynajmniej na chwilę przyjechać na granicę, albo Ci bliżej mieszkający po całodziennej pracy przychodzili na nockę. Wspaniali ludzie na swoim miejscu. Również wiele Kół Gospodyń Wiejskich zaangażowało się w gotowanie dla uchodźców. 

Jedna wolontariuszka szczególnie zapadła mi w pamięć. Gdy robiłem coś na dworze, (oczywiście miałem na sobie habit, co było bardzo wygodne, bo nie trzeba było chodzić z identyfikatorami i służby wpuszczały nas wszędzie, a i sami uchodźcy mieli do ans większe zaufanie) podeszła do mnie jakaś kobieta i zapytała się, czy mówię po angielsku. Zgodnie ze stanem faktycznym odpowiedziałem, że tak. Okazało się, że jest to wolontariuszka, która jest z… Brazylii! Przyjechała ona z kilkuosobową ekipą z Niemiec. Byli przewoźnikami, którzy z narażeniem życia jeżdżą do najdalszych zakątków Ukrainy, aby tam zawozić dobra i udzielać pomocy. Niesamowite! Gdy zapytałem czemu przyjechała tutaj aż z Brazylii, odrzekła, że tutaj teraz jest potrzeba, że Ci ludzie jej potrzebują. Nie bała się tam jeździć, mówiła, że uśmiech Ukraińców, którym pomaga tam na miejscu, dodawał jej odwagi i otuchy. Nie byli to jedyni wolontariusze z zagranicy. Do naszego namiotu pewnego dnia przybyła trójka Niemców, którzy chcieli zostać wolontariuszami. Bardzo szybko odnaleźli się w nowym klimacie i w nowym towarzystwie oraz przepięknie weszli w pracę. 

To był niezwykle ciężki tydzień. Ciężki fizycznie, psychicznie i emocjonalnie. Ciężki, ale przepiękny i wierzę, że odmieniający. Gdy spotykałem ludzi, którzy jeszcze 2 tygodnie temu żyli zwyczajnie, tak jak my, a dziś nie mają niczego, łatwiej mi było pojąć rzeczywistą ulotność naszego istnienia, łatwiej mi było pojąć jak ważne jest nie pokładanie ufności w dobrach materialnych. Doświadczałem namacalnie, że „Dni człowieka są jak trawa; kwitnie jak kwiat na polu. Ledwie muśnie go wiatr, a już go nie ma, i miejsce, gdzie był, już go nie poznaje.” (Ps 103).

Z wielkim smutkiem wyjeżdżałem z granicy, wiedziałem bowiem, że są tam ludzie, którzy jeszcze potrzebują naszej pomocy. Zresztą poznaliśmy tam wspaniałych ludzi, z którymi złapaliśmy dobry kontakt, którzy zostali naszymi dobrymi kolegami, koleżankami i ciężko, tak zwyczajnie, po ludzku, było nam odjechać. Na szczęście naszą czwórkę zastąpiła kolejna ekipa: klerycy Dominik Król, Piotr Czechowicz i Almar Suchan. Uchodźcy i wolontariusze świeccy nie zostali więc sami, misja jest kontynuowana i posługa redemptorystów na granicy dalej się szerzy.

Kacper Grabowski CSsR

Jeśli chcesz dołączyć do wolontariatu skontaktuj się z nami przez ten numer telefonu: 
+48 731 323 075
Możesz też zapisać się, korzystając z tej ankiety!

Pomagać można również poprzez przekazywanie darów, które trafią do uchodźców i na Ukrainę! Na tym fanpage’u dowiecie się, czego aktualnie najbardziej potrzebujemy!